Spotkanie Barcelony z Bayernem na pewno przejdzie do piłkarskiej historii. Tak dużej dawki futbolu na najwyższym z możliwych poziomów nie mieliśmy okazji oglądać naprawdę dawno. Czego się dowiedzieliśmy po tym meczu?
- „Barca” w końcu odnalazła swój styl po odejściu Guardioli
Tak pewnie grającej „Dumy Katalonii” nie widzieliśmy dawno. Po odejściu Pepa Guardioli „Barca” długo nie mogła znaleźć swojego nowego stylu gry, notorycznie kopiując wszystkim znane już schematy i kompletnie nie mając pomysłu na grę. Pod wodzą mocno krytykowanego na początku Luisa Enrique Katalończycy w końcu zaczęli pokazywać swoją nową jakość. Nowy trener jako jedyny nie bał się zmienić oblicza tej drużyny. Wizję Pepa najpierw usiłował kontynuować Tito Vilanova, a później z niezbyt wielkim powodzeniem Gerardo Martino. Enrique nie skupił się na zmianie zawodników, lecz przede wszystkim nie zmienił, ale zmodyfikował styl gry drużyny. Barcelona ciągle utrzymuje się przy piłce, miażdży rywali swoimi dokładnymi podaniami, ale co istotne potrafi grać skutecznie z kontrataku i przed kontratakami się bronić. Przechodzenie zespołu z ataku do obrony w meczu z Bayernem ocierało się o granice perfekcji. Widząc taką grę swojego zespołu, Luis Enrique miał się z czego cieszyć.
https://twitter.com/K_Kirylowski/status/596228439293763584
- „Messiego nie da się zatrzymać”
To słowa samego Pepa Guardioli przed meczem na Camp Nou. Katalończyk w tej kwestii w ogóle się nie pomylił. Pokonać Neuera nawet w sytuacjach sam na sam nie udawało się Suarezowi ani Neymarowi (ten zrobił to dopiero w doliczonym czasie gry). Tylko Messi zdołał przerwać trwający ponad 70 minut nieskuteczny atak na bramkę Neuera. Wystarczyło zostawić mu trochę miejsca przed „szesnastką”, by znakomity w tym meczu bramkarz Bawarczyków był bezradny. Messi „ukąsił” Bayern dwukrotnie w ciągu zaledwie 3 minut. Biorąc pod uwagę poziom gry tego spotkania, jego wyczyn jest niewiarygodny. Leo miał w tym meczu udział przy wszystkich golach strzelonych przez Barcelonę. Gdyby nie jego znakomite podanie w doliczonym czasie gry, Neymar nie znalazłby się w sytuacji sam na sam z Neuerem. Zapowiadany przez hiszpańską prasę plan anty-Messi kompletnie się Bayernowi nie sprawdził. Z talentem nie wygrasz.
https://vine.co/v/eZQF30pngBT
- Bayern musi nauczyć się żyć bez Robbena i Ribery’ego
Ten mecz na pewno mógłby wyglądać kompletnie inaczej, gdyby Pep Guardiola miał do dyspozycji wszystkich swoich kluczowych piłkarzy. Chyba nie trzeba nikogo przekonywać, że w ostatnich miesiącach, kiedy Bayern miał do dyspozycji Robbena, gra drużyny, nawet w przypadku braku innych ważnych piłkarzy, wyglądała dużo lepiej.
https://twitter.com/Edzioo/status/596049110450450433
Trudno jest nam wyjaśnić, skąd bierze się ta skłonność do urazów w bawarskiej drużynie, ale chcąc nie chcąc na palcach jednej ręki można by policzyć, ile razy Pep miał do dyspozycji swój optymalny skład. Wraca jeden zawodnik, to wypada z gry drugi. I tak w kółko. W meczu z Barceloną zabrakło w sumie czterech ważnych ogniw w ekipie Bayernu.










