Do końca sezonu francuskiej Ligue 1 pozostało jeszcze dziewięć kolejek, a walka o końcowe zwycięstwo zapowiada się bardzo emocjonująco. W tabeli jak na razie liderują piłkarze z Lyonu, jednak nie mogą spać spokojnie, ponieważ za ich plecami z niewielką stratą punktową czyha PSG, Marsylia i będące ostatnio w świetnej formie Monaco. Kto sięgnie po końcowe laury, a kto zostanie z niczym?
Weekend kontrowersji i niewykorzystanych szans
Prawdziwą ozdobą 29. kolejki Ligue 1 rozgrywanej w zeszły weekend był hitowy mecz pomiędzy Marsylią a Lyonem, który mógł zmienić sytuację na szczycie tabeli. To spotkanie było również pojedynkiem pomiędzy najlepszymi strzelcami Ligue 1 – Alexandre Lacazettem, który z 23 bramkami na koncie jest liderem klasyfikacji strzelców, oraz Andre-Pierre Gignacem, który w tym sezonie zdołał 16 razy pokonać bramkarza rywala. W przypadku zwycięstwa Marsylia zrównałaby się punktami z drugim w tabeli PSG (kilka godzin wcześniej przegrało z Bordeaux 2:3) i traciłaby do Lyonu tylko dwa oczka.
Niestety, pomimo dogodnych sytuacji z obu stron mecz na Velodrome zakończył się bezbramkowym remisem, co do końca nie jest sprawiedliwym wynikiem. Olympique Marcelo Bielsy był drużyną lepszą i gołym okiem było widać, jak bardzo piłkarzom z Marsylii zależy na wygranej. Natomiast podział punktów dla zawodników Lyonu wydaje się satysfakcjonujący, czego przykładem może być pomeczowa wypowiedź Anthony’ego Lopesa, który przyznał, że remis na Velodrome jest świetnym wynikiem.
W hitowym spotkaniu nie obyło się również bez kontrowersji, w 83. minucie meczu piłka po strzale Ocamposa przekroczyła linię bramkową, jednak innego zdania był sędzia, który nie uznał gola dla Marsylii i z całą pewnością można stwierdzić, że odebrał piłkarzom Bielsy zasłużone zwycięstwo. Całą sytuację w dość mocnych słowach skomentował Andre Ayew: – Jeśli ktoś nie chce, żebyśmy zostali mistrzami, niech to powie. Takie coś nie dzieje się pierwszy raz. Oczywiście wypowiedź reprezentanta Ghany niczego nie zmieniła, Lyon wyjechał z Marsylii z cennym remisem, pozostając na fotelu lidera.
Dokładnie cztery godziny przed hitowym spotkaniem pomiędzy Marsylią a Lyonem swój mecz w Bordeaux rozgrywało Paris Saint-Germain, które w przypadku wygranej nad piłkarzami Willy’ego Sagnola oraz straty punktów Lyonu w Marsylii awansowałoby na lokatę lidera. Wydawać by się mogło, że piłkarze Laurenta Blanca, podbudowani ostatnim triumfem w Lidze Mistrzów nad Chelsea, bez problemu rozprawią się z „Żyrondystami”. Rzeczywistość dla PSG okazała się brutalna. Paryżanie ulegli Bordeaux 2:3, a ich dziurawa obrona momentami przypominała szwajcarski ser.












