– Zapomniałem już o tym, jak smakuje zwycięstwo – mówił na konferencji prasowej po meczu z Maccabi Tel Awiw Jose Mourinho. Tak, tak, to wypowiedź człowieka, który sam nazwał się „The Special One”, a więc często na przerost pewnego siebie i aroganckiego Portugalczyka. To idealnie obrazuje kryzys, w którym znalazł się mistrz Anglii, Chelsea Londyn.
Pięć kolejek nowego sezonu Premier League, 17. miejsce w tabeli, cztery punkty na koncie i najwięcej straconych bramek w lidze. Tak właśnie wygląda bilans typowanych na głównych faworytów do końcowego triumfu w lidze „The Blues”. Takiego obrotu sprawy nie spodziewał się nikt. Chelsea targana różnymi problemami sprawia wrażenie drużyny pogrążonej w głębokim kryzysie i nie zmienia tego nawet środowe zwycięstwo w Lidze Mistrzów nad Maccabi Tel Awiw.
Często mówi się, że nie można brać na poważnie wyników, które dana drużyna odnosi w sparingach podczas okresu przygotowawczego. Wielu ekspertów nie wzięło ich pod uwagę w przypadku londyńskiego klubu. Mistrzowie Anglii przed sezonem rozegrali pięć sparingów, przegrywając trzy i dwa z nich ledwie remisując. Jakby tego było mało, podopieczni Jose Mourinho nie potrafili wygrać w meczu o Tarczę Wspólnoty z rywalem zza miedzy, czyli Arsenalem. Przegrana 0:1 była w pewnym sensie wynikiem historycznym, ponieważ była to pierwsza porażka portugalskiego szkoleniowca z Arsenem Wengerem.
Od początku pod górkę
Niemal od pierwszych ligowych minut drużyna Jose Mourinho miała pod górkę. „The Blues” w pierwszej kolejce na Stamford Bridge podejmowali Swansea. Spotkanie dobrze układało się dla Chelsea do 52. minuty, gdy czerwoną kartką ukarany został bramkarz, Thibaut Courtois. Zmuszony do przymusowej zmiany Portugalczyk z boiska ściągnął strzelca bramki i najlepszego zawodnika mistrzów Anglii w tym meczu zdaniem portalu WhoScored – Oscara. Zaraz po tym wyrównującą bramkę dla Swansea strzelił Bafetimbi Gomis. To jednak nie koniec problemów „The Blues” w kontekście tego spotkania. Tuż przed jego końcem desperacko walcząca o utrzymanie remisu Chelsea musiała przez chwilę bronić się w dziewiątkę. Klubowy lekarz Eva Carneiro widząc cierpiącego na murawie Edena Hazarda, pospieszyła mu z pomocą. To rozwścieczyło Mourinho, który później zarzucał urodzonej na Gibraltarze pani doktor brak rozumienia gry. – Hazard nie potrzebował pomocy. Został sfaulowany, ale nic poważnego mu nie było – komentował po meczu rozwścieczony Portugalczyk, który zrugał Carneiro, gdy ta wróciła na ławkę.
Efektem całego zamieszania było odsunięcie jej od sztabu medycznego pracującego przy pierwszej drużynie. Wokół drużyny gęstniała atmosfera, a niektórzy piłkarze mieli opowiedzieć się po stronie Carneiro. Swym zachowaniem Mourinho pokazał drużynie, że najważniejsze dla niego jest osiągnięcie celu, którym jest korzystny wynik, a nie zdrowie jego podopiecznych. Konflikt między szkoleniowcem a członkiem sztabu medycznego miał nawet rozwścieczyć Romana Abramowicza.
Cała sprawa była szeroko komentowana przez media, w których znalazły się nawet doniesienia, że wydarzenia z meczu ze Swansea były jedynie pretekstem, by odsunąć Evę Carneiro od drużyny. Prawdziwym powodem miał być ponoć jej romans z jednym z piłkarzy. Ile w tym prawdy, nie wiadomo, ale pokazuje to tylko, że atmosfera wokół klubu od pierwszej kolejki była bardzo nerwowa. Drużyna zamiast przygotowywać się w spokoju do ważnego meczu z Manchesterem City, musiała zaprzątać sobie głowę mało istotnym wydarzeniem.











