Sezon 2007/2008 dla niemieckiego futbolu będzie wyjątkowy. Wszystko za sprawą tego, iż w tym sezonie ligowe rozgrywki powinny być nadzwyczaj ciekawe, a powodów jest kilka. Chodzi o wielkie gwiazdy, dużą ilość sprzedanych karnetów i – oczywiście – wielkie pieniądze.
Wszystkie kluby Bundesligi wydały na transfery już ok. 170 milinów euro, co jest kwotą o dwadzieścia trzy miliony więcej niż w najlepszym dotąd roku 2001. Za dużą kasę – po raz pierwszy od dłuższego czasu – ligę wzmocniono graczami klasy europejskiej jak Toni czy Ribery. Jakby tego było mało, to fani osiemnastu zespołów nabyli 377 000 karnetów, z czego najwięcej należy do kibiców Borussii Dortmund (ponad 50 tys.). Czego chcieć więcej? No może tego, aby rozgrywki w tym sezonie były wyrównane, bo szastający kasą Bayern Monachium będzie ciężko zatrzymać. Bawarczycy na inaugurację grali z Hansą Rostock…
Gwizdy zmobilizowały

W sobotnim spotkaniu czwartej drużyny minionego sezonu z beniaminkiem dało się odczuć różnicę klas. Widać już, iż wydanie 70 milionów euro na tych zawodników nie było błędem. Warto dodać, że było to pierwsze w historii finansowe szaleństwo Bayernu. „- Kibice chcą skutecznej, atrakcyjnej i dobrej piłki, a nie korzystnego bilansu w klubowej kasie” – i aż trudno uwierzyć, że są to słowa Uliego Hoenessa, który uważnie dbał o każdego eurocenta wychodzącego z konta bankowego. Już w 14. minucie Luca Toni trafił do siatki, strzelając tym samym 1900 gola Bayernu w Bundeslidze przed własną publicznością. Gospodarze przez większość czasu kontrolowali przebieg spotkania, ale nie potrafili swojej przewagi udokumentować. Wyraz niezadowolenia dało się odczuć również na trybunach, którzy wywierali presję na swoich pupilach poprzez… gwizdy. Ta metoda okazała się strzałem w „dziesiątkę”, bo po chwili Miroslav Klose pozbawił beniaminka jakichkolwiek nadziei, zdobywając dwie bramki. Sprawdzają się już obawy ligowych bramkarzy przed duetem Toni-Klose. „-To świetna sprawa, grać razem z Klose, każdy grałby chętnie u boku takiego partnera” – komplementuje Niemca Włoch.
Niespodzianka goni niespodziankę
Zwycięstwa Bawarczyków spodziewał się właściwie każdy, wielu kibiców typowało również wygraną Werderu. Thomas Schaaf lukę po Miroslavie Klose wypełnił Boubacarem Sanogo, sprowadzonym z Hamburgera SV. Reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej w pierwszym meczu wypadł bardzo solidnie, wypracowując rzut karny (fatalny błąd defensywy Bochum zmusił bramkarza do faulu), którego na bramkę zamienił Diego. Brazylijski rozgrywający potwierdził, że nie przez przypadek chciał go pozyskać Real Madryt, po chwili posyłając wspaniałą piłkę z rzutu wolnego na głowę Sanogo, który podwyższył rezultat. Na drugą część spotkania gracze Werderu wychodzili pewni siebie. I nic dziwnego, bo grali naprawdę dobrze, ale po przerwie do głosu doszli gospodarze, którzy w trzy minuty zdobyli dwa gole i doprowadzili do remisu. Goście atakowali, próbowali znów wyjść na prowadzenie, ale na nic się to zdało.









