Sensacja w drugim meczu grupy A tegorocznej edycji Pucharu Narodów Afryki stała się faktem. Algierskie „Lisy Pustyni” spłonęły w blasku malawijskich „Płomieni”. Podopieczni Kinnaha Phiri pokonali faworyzowanych rywali z Maghrebu 3:0. To dla nich pierwsza, jakże cenna wygrana w historii startów w mistrzostwach Afryki.
Drugi mecz rozgrywanego na boiskach Angoli turnieju rozpoczął się od nieznacznej przewagi ze strony Algierii. Wyraźnie zdenerwowani starciem z teoretycznie lepszym przeciwnikiem malawijscy stoperzy już w czwartej minucie doprowadzili do sytuacji, w której jedynie dobra interwencja Swadicka Sanudiego sprawiła, że na listę strzelców nie wpisał się Abdelkader Ghezzal.

Na lekko zaniepokojonego wyglądał też selekcjoner Malawi, Kinnah Phiri. Wkrótce mógł mieć powody do zadowolenia, jednak po świetnie wyprowadzonym kontrataku i dośrodkowaniu w pole karne niecelnie główkował Russel Mwafulirwa.
W 15. minucie gry Algierczycy pokazali, że nieprzypadkowo znaleźli się w gronie ekip, które za kilka miesięcy zagrają na mistrzostwach świata. Po mądrym rozegraniu piłki przez kilku graczy ostatecznie ładnym wolejem zza pola karnego popisał się Rafik Saifi, jednak i tym razem Sanudi był na posterunku. Kilkadziesiąt sekund później dość niespodziewanie to Malawijczycy zdobyli pierwszą bramkę meczu. Po akcji Essau Kanyendy nie zrozumieli się Madjid Bougherra i bramkarz Algierii, Faouzi Chaouchi, a piłka trafiła pod nogi Mwafulirwy, który skwapliwie skorzystał z prezentu.
„Lisy Pustyni” bardzo szybko mogły wyrównać, jednak Saifi, znalazłszy się sam na sam z malawijskim golkiperem, uderzył ponad bramką. Kolejne minuty meczu upłynęły głównie pod znakiem prób skonstruowania składnych akcji, zwłaszcza ze strony „Płomieni”.
Przy rozczarowująco pustych z powodu wczesnej pory rozgrywania spotkania trybunach oraz akompaniamencie zaledwie kilku bębnów i coraz popularniejszych na Czarnym Lądzie vuvuzeli Malawijczycy w 35. minucie strzelili drugiego gola. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i zdumiewająco biernej postawie algierskich defensorów na listę strzelców wpisał się Elvis Kafoteka, celną główką nie dając szans Chaouchiemu.
Druga odsłona spotkania rozpoczęła się od ataków coraz pewniej czujących się na boisku Malawijczyków, wśród których prym wiódł Joseph Kamwendo. Wkrótce, po kolejnym szkolnym błędzie algierskiej defensywy, zdobyli zresztą trzeciego gola. Strzał Russela Mwafulirwy odbił się jeszcze od słupka, ale po dobitce Daviego Bandy piłka zatrzepotała w siatce. Niestety, przy okazji strzelec trzeciej bramki dla Malawi doznał kontuzji na skutek spóźnionego wślizgu jednego z rywali i musiał opuścić boisko.
Faktem jest, że algierscy kibice i oficjele z federacji nie oczekują od zawodników więcej niż tylko wyjścia z grupy. Z taką grą jednak i o to może być trudno, choć momentami podopieczni Rabaha Saadane przypominali tych graczy, którzy wywalczyli awans na mistrzostwa świata. W 54. minucie wydawało się, że Algierczycy wreszcie dopną swego, jednak strzał głową Ghezzala w ekwilibrystyczny sposób wybronił Sanudi.
W kolejnych minutach obaj trenerzy przeprowadzili zmiany. Kinnah Phiri zresztą kolejną wymuszoną, bowiem kontuzji doznał strzelec pierwszej bramki w tym meczu, Russel Mwafulirwa. W 65. minucie z kolei reprezentacja Algierii miała najlepszą szansę na zmniejszenie porażki, lecz po dośrodkowaniu Yacine Bezzaza zbyt efektownie chciał uderzyć Abdelmalek Ziaya, w związku z czym piłka minęła malawijską bramkę.
Dwadzieścia minut przed końcem meczu mogło i powinno być już 4:0 dla Malawi, jednak strzał Petera Wadabwy został zablokowany, zaś dobitka rezerwowego Chiukepo Msowoyi trafiła tylko w boczną siatkę. Algierczycy z kolei grali już jak drużyna…, która pogodziła się z nieuniknioną porażką. Do tego mogli stracić kolejną bramkę, gdy Malawijczycy domagali się rzutu karnego, reklamując zagranie ręką Bougherry.
Do końca meczu podopieczni Kinnaha Phiri głównie się bronili, zresztą dość umiejętnie. Nawet jeśli nie radził sobie niezbyt pewny na przedpolu Sanudi, wyręczali go obrońcy. Ostatecznie sensacja stała się faktem, a Malawi wygrało z Algierią 3:0. Dzielnym „Płomieniom” należą się brawa za pierwszą wygraną w historii startów w Pucharze Narodów Afryki. Dotychczas najlepszym ich wynikiem był remis 2:2 z Nigerią w roku 1984 na turnieju w Wybrzeżu Kości Słoniowej. Algierczycy z kolei muszą wyciągnąć wnioski z tej lekcji futbolu, jeśli nadal zamierzają wyjść z grupy.
No i co słaba drużyuna z Afryki też może sprawić
niespodziankę.Założę się oczywiścioe,że igol nie
chciał wierzyć w to co mówią w wiadomościach i musiał
do samej Angoli jechać aby w to uwierzyć.
Eksperci iGol.pl mają swoje typy
http://www.igol.pl/article,17533.html ale wiadomym
jest, że na turniejach mistrzowskich jakimi są
mistrzostwa świata, europy czy właśnie PNA za każdym
razem mamy szansę oglądać tzw. "czarnego konia"
Malawi pokazało się z dobrej strony, ale wczoraj
przegrało z Angolą, zobaczymy jak sobie poradzą w
ostatnim meczu z Algerią, która potrafiła wygrać z
Mali, więc to coś oznacza.