Barcelona wydziera zwycięstwo Interowi. Luis Suarez bohaterem


Po niełatwym meczu Barcelona zgarnia komplet punktów. Inter może czuć rozczarowanie

2 października 2019 Barcelona wydziera zwycięstwo Interowi. Luis Suarez bohaterem
the12thman.in

Do najciekawszego starcia 2. kolejki Ligi Mistrzów doszło na Camp Nou. FC Barcelona podejmowała Inter Mediolan. Nazwano to spotkanie hitem ze względu na świetną postawę „Dumy Katalonii” na swoim obiekcie, na którym od 2013 roku nie przegrała żadnego meczu w tych elitarnych rozgrywkach. Z kolei Włosi po zmianie trenera i głośnych transferach chcieli wreszcie przypomnieć się Europie. Niestety zrobili tylko furorę przez 45 minut, bo drugą część spotkania skradł Luis Suarez.


Udostępnij na Udostępnij na

Barcelona i Inter stanęły naprzeciwko siebie w europejskich pucharach po raz jedenasty. Przez te wszystkie lata Włochom nie udało się strzelić gola na Camp Nou. Hiszpanie mogli pochwalić się lepszą serią, a do ostatnich bezpośrednich meczów doszło przed sezonem. Wtedy to „Nerazzurri” wrócili po latach nieobecności do Ligi Mistrzów. „Duma Katalonii” w pierwszym spotkaniu w fazie grupowej zwyciężyła 2:0, a w rewanżu na San Siro padł remis 1:1. Mistrzowie Hiszpanii wyszli z grupy na 1. miejscu, a mediolańczycy zajęli 3. lokatę i pożegnali się z Champions League. Więcej o bezpośrednich starciach między tymi ekipami znajdziecie w poniższym artykule.

Barcelona – Inter: ciekawa historia spotkań

Przełamanie czarnej serii

We wstępie należy powiedzieć o tym, że Inter Mediolan nigdy nie strzelił gola na Camp Nou. Środowego wieczora wreszcie udało się zakończyć tę niekorzystną serię. Dość szybko błąd gospodarzy wykorzystał Lautaro Martinez, który otworzył wynik spotkania. Młody Argentyńczyk gra w klubie z Serie A od zeszłego sezonu. Powoli był szykowany na następcę Mauro Icardiego. Jeszcze przez rok pobierał nauki od swojego starszego rodaka, aby z czasem coraz częściej zastępować go na boisku. Napastnika „Nerazzurrich” nazywa się bykiem i trzeba powiedzieć, że przyzwoicie zaczyna się jego przygoda w Europie. W pierwszym sezonie w 35 meczach we wszystkich rozgrywkach strzelił dziewięć bramek. Nie był to wynik wybitny, ale dopiero teraz Argentyńczyk ma się rozkręcić.

Kibice zgromadzeni na Camp Nou dawno też nie musieli martwić się od początku o wynik swojej drużyny. Bramka Lautaro Martineza strzelona w 3. minucie spotkania to najszybszy gol gości od 13 września 2011 roku. Wtedy bramkarza gospodarzy pokonał Alexander Pato, kiedy do stolicy Katalonii przyjechał AC Milan. Niestety przybyszom z Mediolanu nie udało się wygrać. Spotkanie zakończyło się remisem 2:2.

Valverde i Conte na przeciwnych biegunach

To spotkanie było dość istotne jeszcze pod innymi względami. Mianowicie chodzi o pozycję trenerów w swoich klubach. Fani „Dumy Katalonii” nie są zadowoleni z pracy Ernesto Valverde, który przy problemach zespołu sam sprawia wrażenia człowieka zagubionego. Barcelona w ostatnich latach nie może przebić się przez 1/4 finału Ligi Mistrzów. Nie wygląda też przepięknie w fazie grupowej, w której miesza mecze wybitne z wymęczonymi. Za to na fali wznoszącej jest Antonio Conte. Inter Mediolan w obecnym sezonie wygląda bardzo dobrze. W rozgrywkach Serie A wydaje się, że wreszcie pojawił się godny konkurent dla Juventusu. Co prawda w 1. kolejce Champions League zaliczono falstart – remis ze Slavią – ale to za bardzo nie zabrudziło płótna, na którym tworzy nowe dzieło włoski trener. Było też widać więcej jego pomysłu na grę na Camp Nou.

W pierwszej połowie może to Barcelona oddała więcej strzałów, ale parę lekkich uderzeń nie zrobiło większego wrażenia na Samirze Handanoviciu. Z kolei z drugiej strony bardziej napocił się Marc-Andre Ter Stegen. Gdyby nie Niemiec, to mogłoby być już po zawodach po pierwszych 45 minutach. Ale zanim o jego świetnej paradzie, to szybka analiza błędów gospodarzy. Mediolańczycy świetnie radzili sobie z wysokim pressingiem „Katalończyków”. Kiedy Barcelona podchodziła w okolice pola karnego Interu, aby przeszkadzać przyjezdnym w rozegraniu, to włoscy środkowi pomocnicy potrafili błyskawicznie paroma podaniami wyjść spod zagrożenia.

Dzięki temu Stefano Sensi mógł parę razy uruchomić w ataku Martineza lub skrzydła. Więcej swobody goście mieli po swojej prawej stronie. Widać było gołym okiem, jakim bólem Barcelony jest brak Jordiego Alby. Z tej strefy poszło dośrodkowanie, które na gola na 2:0 mógł zamienić argentyński napastnik. Ale refleks Ter Stegena uratował mistrzów Hiszpanii.

Nie można powiedzieć, że Barcelona została całkowicie wyłączona z ataku. Okazje gospodarze mieli, ale było im niezwykle trudno do nich dochodzić. A nawet jeżeli już udawało się oddawać strzały w kierunku bramki Handanovicia, to nie były to czyste uderzenia ze względu na bliską obecność defensora Interu. Goście bardziej liczyli na kontry i oprócz okazji Martineza jeszcze swoją dobrą szansę miał Antonio Candreva, który nawet znalazł drogę do siatki rywala. Niestety dla przyjezdnych Włoch był na pozycji spalonej.

Cały czas problemy z czuciem gry Barcelony ma Antoine Griezmann. Francuz w meczu przeciwko Interowi zagrał przeciętne spotkanie. Było go mało pod grą. Raz doszedł tylko do groźnego strzału, ale przeniósł piłkę nad bramką. W drugiej połowie opuścił boisko w 66. minucie.

Na kłopoty Suarez

Druga połowa zaczęła się znacznie lepiej dla gospodarzy. Inter tak jakby po przerwie wolał jeszcze za bardzo nie forsować się i cofnąć w okolice swojego pola karnego. To była woda na młyn dla gospodarzy. Barcelona rzuciła się z próbami zdobycia wyrównującej bramki. Wreszcie Lionel Messi zdołał się uwolnić spod krycia. A kiedy Argentyńczyk zaczyna się rozpędzać na Camp Nou, to zwiastuje przyszłe bramki. Wystarczyło raz, że kapitan „Dumy Katalonii” miał trochę więcej swobody, a od razu odnalazł Luisa Suareza. Urugwajczyk nie mógł pierwszych 45 minut zaliczyć do udanych. Po przerwie starał się częściej uczestniczyć w akcjach ofensywnych. Walczyć z włoskimi defensorami o pozycje. Kiedy zmienił się stronami z Griezmannem, to stało się to.

W 58. minucie Urugwajczyk strzelił swojego pierwszego gola w obecnym sezonie Ligi Mistrzów. Licząc wszystkie rozgrywki, była to czwarta bramka Suareza. Dla niego przy zwiększonej konkurencji w ataku liczą się zdobycze bramkowe. Jak dotąd napastnik Barcelony nie zawodzi. Mecz przeciwko Interowi był niezwykle trudny i właśnie w takich spotkaniach ci najwięksi mają objawiać swój talent. Bez wątpienia napastnik gospodarzy odnalazł taki moment w tym starciu i dał nadzieje swojej drużynie.

Korekty Valverde zadziałały

W tym miejscu należy jeszcze pochwalić Valverde. Trener Barcelony zauważył kłopoty w środku pola. Za dużo swobody miał Sensi, który kreował akcje Interu. Dlatego na początku drugiej części gry na boisku pojawił się Arturo Vidal. Od tego momentu było gościom znacznie trudniej przebijać się przez środek. Dużo dobrego zrobiło też wprowadzenie na boisko Ousmane Dembele, który na lewej flance czuł się lepiej od swojego rodaka – Griezmanna. To wszystko podziałało przede wszystkim na liderów „Dumy Katalonii”. Messi częściej był przy piłce i miał więcej opcji do gry.

Argentyńczyk przede wszystkim zaczął czuć grę z Suarezem. Współpraca między tymi dwoma panami robiła wiele problemów defensywie Interu. A jeszcze tak dobrze ta formacja pracowała w pierwszej połowie. Wszystko rozsypało się po przerwie. Kapitan Barcelony miał asystę przy pierwszej bramce Urugwajczyka oraz przy jego drugim trafieniu.

Luis Suarez dzięki tym dwóm trafieniom zapewnił zwycięstwo mistrzom Hiszpanii. Dodatkowo odczarował swoją skuteczność w Lidze Mistrzów. W dwóch poprzednich sezonach w tych rozgrywkach trafiał tylko po jednej bramce w sezonie. Ostatni raz dwa gole jednemu rywalowi zapakował w Champions League trzy lata temu w meczu przeciwko Celticowi Glasgow. Wtedy sezon 2016/2017 zakończył się dla niego z trzema golami w tych elitarnych rozgrywkach. Jak będzie w tym roku? Przekonamy się w najbliższym czasie.

Waleczna Barcelona, Inter rozczarowany

Druga część spotkania pokazała, jak powinien wyglądać zespół gospodarzy. Podopieczni Valverde wyglądali dość blado na początku spotkania. Wielu kibiców już skreślało swojego szkoleniowca. Warto tutaj przypomnieć, że mecz trwa 90 minut. Druga połowa to agresywna i skuteczna gra Barcelony. Wystarczyło wprowadzić drobne korekty, aby wywalczyć ważne trzy punkty w Lidze Mistrzów. Po remisie w Dortmundzie teraz Hiszpanów czekają mecze z teoretycznie najsłabszą Slavią Praga. Czesi nie powinni stanowić większego wyzwania dla „Dumy Katalonii”. Jeżeli w najbliższym dwumeczu uda się jej zgarnąć komplet punktów, to Messi i spółka praktycznie zameldują się w następnej rundzie.

Za to Inter będzie czuć olbrzymie rozczarowanie. W pierwszej połowie przy większej odrobinie szczęścia mógł schodzić do szatni z prowadzeniem 3:0. Wydawało się, że Conte rozczytał zupełnie przeciwnika. Niestety druga połowa to przez dłuższy czas brak pomysłów na grę w ataku, który tak pięknie wyglądał na początku. Niestety aż się chce znowu powiedzieć, że włoskiemu szkoleniowcowi rozgrywki Ligi Mistrzów po prostu nie leżą. Po dwóch meczach ma jeden punkt na koncie, a teraz przed nim trudne dwa spotkania z Borussią Dortmund. One najprawdopodobniej zdecydują o tym, czy wiosną „Nerazzurri” zagrają w 1/8 finału. Na ten moment pora na Juventus, a potem dalej będzie się szkoleniowiec Interu martwić o europejskie puchary.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski