Piłkarze Lecha Poznań już w środę mogą uszczęśliwić całą piłkarską Polskę awansem do kolejnej rundy Ligi Europejskiej. Jeśli Manchester City zwycięży na własnym obiekcie z Red Bullem Salzburg, wtedy „Kolejorzowi” wystarczy remis z Juventusem. Jednak nie większy niż 3:3.
Na początku o biletach
Wejściówki na mecz rozprowadziły się jak świeże bułeczki. Nie było już takiego zamieszania, jak przed pojedynkiem z Manchesterem City, ale na pewno, gdyby stadion liczył sto tysięcy miejsc, to i tak każde krzesełko byłoby zajęte. Sprzedaż rozpoczęła się 24 listopada o godzinie 9:00. Co ciekawe, najwierniejsi kibice czekali przy kasach stadionowych już od godziny 16:00 poprzedniego dnia. W ten dzień prawo do zakupu wejściówki mieli ludzie, którzy zakupili karnety na całą rundę w wykonaniu Lecha.

Dzień później około godziny 15:00 na stronie internetowej poznańskiego klubu pojawiła się informacja o wyprzedanych biletach. Niesamowite jest to, że była to kolejna sprzedaż zamknięta, tym razem dla osób, które zakupiły wejściówki na jeden z ostatnich meczów ligowych.
Wszyscy, którzy mieli zamiar załapać się na sprzedaż otwartą, muszą obejść się smakiem i ściskać kciuki za Lecha przed telewizorem.
Zagrać tak jak w pierwszych 30 minutach w Turynie
Wszyscy pamiętamy pojedynek na Stadio Olimpico z 16 września, kiedy to lechici po pierwszych trzydziestu minutach prowadzili z Juventusem 2:0. Podopieczni ówczesnego trenera, Jacka Zielińskiego, zagrali wtedy najlepiej w dotychczasowych potyczkach w tym sezonie. Bramki Atrjomsa Rudnevsa dawały nie tylko poznańskiemu, ale każdemu kibicowi w Polsce powód do ogromnej satysfakcji i radości.
„Juve” to jednak firma sama w sobie i po mocnym uderzeniu Lecha wzięło się do odrabiania strat. Z 0:2 w 68. minucie po niesamowitym strzale Aleksandro Del Piero było już 3:2 dla „Starej Damy”. Po zaangażowaniu i grze, jaką pokazali piłkarze z Poznania, porażka byłaby strasznie krzywdząca. Pomyślał o tym również Rudnevs, który oddał chyba najważniejszy strzał w swoim życiu i doprowadził do wyrównania, a kibice we Włoszech nie mieli innego wyjścia, jak zapamiętać nazwisko łotewskiego napastnika.
Dla jednych pozostał niedosyt, dla innych wynik 3:3 na wyjeździe z tak znanym klubem był powodem do ogromnego zadowolenia. Może okazać się, że tak wysoki remis będzie przepustką do kolejnej rundy.
Juventus Turyn – 113 lat tradycji

Dwadzieścia siedem mistrzostw Włoch (ostatnie w sezonie 2003/2004), dziewięć trofeów Pucharu Włoch (ostatni raz w sezonie 1994/1995), Superpuchar Włoch – cztery razy (ostatni raz w 2003 roku) – są to trofea na własnym podwórku tego piłkarskiego giganta, który swój początek datuje na dzień 1 listopada 1897 roku.
Jeśli chodzi o trofea międzynarodowe, to najważniejsze są wygrane w Pucharze Mistrzów, czyli późniejszej Lidze Mistrzów, w sezonach 1984/1985, 1995/1996, poza tym zawodnicy tego klubu uczestniczyli siedem razy w finałach najbardziej prestiżowej ligi w Europie.
Wyraźnie widać po statystykach, że od bardzo długiego czasu zawodnicy z Turynu nie potrafią zdobyć ważnego tytułu. Spowodowane było to na pewno słynną degradacją klubu do Seria B za korupcję. Od tamtego momentu władze „Starej Damy” starają się odbudować zespół, aby znów można było rozmawiać o Juventusie jako o klubie, który liczy się na Starym Kontynencie.

Powoli widać już tę pracę. Na obecną chwilę „Juve” zajmuje trzecie miejsce w tabeli we włoskiej Serie A ze stratą sześciu punktów do prowadzącego Milanu. Co ciekawe, od 26 września zespół Luigiego Del Neriego nie poniósł ani jednej porażki, rozgrywając trzynaście meczów w tym czasie. Prawdą jest również, że były to w większości remisy. Od tamtego momentu klub musiał podzielić się po jednym punkcie aż w ośmiu meczach, a wygrał w pięciu pojedynkach. Ostatni mecz przed potyczką z Lechem to właśnie remis z Fiorentiną 1:1, w którym bramki „Violi” strzegł Artur Boruc.
Sytuacje kadrowe obu zespołów
Środowy pojedynek obu klubów poprowadzi hiszpański arbiter Fernando Teixeira Vitienes. W tym sezonie prowadził on tylko jedno spotkanie w Lidze Europejskiej, a dokładniej mecz pomiędzy Sampdorią Genua a Metalistem Charków.
Luigi Del Neri na sto procent nie będzie mógł skorzystać z usług takich zawodników, jak: Marco Motta, Zdenek Grygera, Nicola Legrottaglie, Paolo De Ceglie czy Amauri, którzy nie pojawili się na lotnisku w Poznaniu. Oprócz tego wszyscy zawodnicy w kadrze „Juve” są zdrowi i gotowi do walki o trzy punkty z Lechem. Wśród powołanych znalazło się miejsce dla młodych piłkarzy: Vincenzo Camilleriego, Matteo Liviero.
Kadra Juventusu na mecz z Lechem:
Bramkarze: Marco Costantino, Alex Manninger, Marco Storari
Obrońcy: Leonardo Bonucci, Vincenzo Camilleri, Giorgio Chiellini, Andrea De Paola, Matteo Liviero, Armand Traore
Pomocnicy: Marcel Buechel, Manuel Giandonato, Milos Krasić, Davide Lanzafame, Claudio Marchisio, Felipe Melo, Simone Pepe, Mohamed Sissoko
Napastnicy: Alessandro Del Piero, Niccolo Giannetti, Vicenzo Iaquinta, Alberto Libertazzi

Jose Maria Bakero na pewno nie będzie mógł skorzystać z usług Tomasza Bandrowskiego, który wciąż leczy kontuzję, nękającą go od początku sezonu. Oprócz pomocnika nie zagra również czarnoskóry napastnik Lecha – Joel Tshibamba, który uległ wypadkowi samochodowemu w okolicach Wolfsburga i prawdopodobnie nie zagra do końca roku. Wszystko więc wskazuje na to, że „Kolejorz” zagra przeciwko „Starej Damie” z jednym napastnikiem – będzie to Artjoms Rudnevs.
– Modliłem się o to, aby w meczu z Koroną Kielce Artjoms nie doznał kontuzji, wtedy bowiem musielibyśmy wyjść na Juventus bez klasycznego napastnika – powiedział Bakero.
W pomocy pewne miejsce niewątpliwie mają Sławomir Peszko, Siergiej Kriwiec i Dimitrije Injać. Nie wiadomo, czy hiszpański szkoleniowiec postawi na Semira Stilicia, czy Jacka Kiełba. Zarówno obrona, jak i bramka powinny pozostać bez zmian, a więc: Kotorowski, Henriquez, Bosacki, Arboleda i Wojtkowiak.„Juve”
Tak blisko do awansu
Awans do następnej rundy jest dla Lecha na wyciągnięcie ręki. Manchester City będzie podejmował u siebie Salzburg i jeśli wygra, to Austriacy na pewno będą musieli pożegnać się z Ligą Europejską. Jeżeli Lechowi, przy wyniku meczu z City, uda się zremisować nie więcej niż 3:3, wtedy piłkarze z Poznania będą mogli już po piątej kolejce cieszyć się z awansu – na samym początku liczą się tu bowiem mecze bezpośrednie.
„Juve”, żeby myśleć o przejściu do następnej rundy rozgrywek, musi z Lechem po prostu wygrać. Pozycja, z jakiej atakuje, nie jest zbyt dobra, ale dzięki temu możemy oglądać bardzo dobry mecz, w którym dwie drużyny będą robiły wszystko, aby awansować dalej.
Początek rywalizacji Lech Poznań – Juventus Turyn w środę 1 grudnia o godzinie 21:05.
Juventus wygra ! !
Moj typ
0-2 lub 1-2
Jestem Kibicem Legii Warszawa. I mój typ meczu
będzie 2:2 ponieważ jestem patriotą i fanem Legii
(A Juve to przyjaciel Legii)
to bedzie z pewnością dobry i zacięty mecz taki
sam jak ten z manchesterem City
Po pierwsze ze składami w artykule pisze że obrona
i bramka bez zmian.
np. Kotorowski na bramce prawie zawsze broni
przecież Burić.
w LE tylko przeciwko juve grał Kotor.
Wojtkowiak praktycznie nie gra już w pierwszym
składzie Lecha.
Wszystkie mecze w LE grał za Wojtkowiaka Kikut.
I trochę poprzekręcane imiona zawodników Lecha np.
Joea Tshibamba albo Dimitrij Injac a powinien być
Dimitrije.
A poza tym jest klub Kolejarz ale stróże a nie
Poznań. Powinno być Kolejorz.
ManCity na pewno wygra. Lech musi zagrać
konsekwencyjnie w obronie i w ataku. Trzeba grać jak
Barcelona z Realem. Stosować presing i zagarnąć
środek pola.
"(A Juve to przyjaciel Legii)"
Legia nie ma przyjaciół i nie będzie miała.
Jaki ManCity chyba Juventus.
A z resztą ostatni mecz Lecha właśnie z
Manchesterem Lech wygrał a miał przegrać.
WYGRAMY I CHU*!!!!!!!!!
dobrze gada!!!
juventus *W*y*P*i*E*r*D*a*l*a*C*
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Dokładnie:P:P:P
obstawiam że będzie 3-1 dla
lecha!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Lech wygra 2.1 tak obstawiam
Nie ważne ile, najważniejsze żeby Lech wygrał,
awansował pokazał piękne widowisko i
zaprezentował się (jeśli awansuje) dalej jak
najlepiej!