Wczoraj swoje spotkanie w ramach 32. kolejki wygrała Chelsea Londyn, po wymęczonym 1:0 z Wigan Athletic. Na boisku od 60. minuty grał Fernando Torres, który ponownie zawiódł, nie strzelając gola. Wiary w hiszpańskiego napastnika nie traci jednak Carlo Ancelotti i nawołuje do okazania mu wsparcia.
– Każdy z nas chciał, żeby on strzelił – powiedział o Torresie po meczu z Wigan Carlo Ancelotti. – Czasami naprawdę miał pecha – dodał. Dla hiszpańskiego napastnika „The Blues” to już niechlubne 12 godzin bez strzelonej bramki. Szkoleniowiec Chelsea nie traci jednak wiary, iż były snajper Liverpoolu odblokuje swoją niemoc. – Myślę, że musimy nadal mu ufać. Może to on strzeli najważniejsze gole w tym sezonie – podsumował Włoch.
Fernando Torres został sprowadzony na Stamford Bridge w zimowym oknie transferowym za niebagatelną sumę 50 milionów funtów. Od przybyłego reprezentanta Hiszpanii spodziewano się poprawy skuteczności strzeleckiej w londyńskiej Chelsea. Do tej pory piłkarz wystąpił w barwach „The Blues” w 10 spotkaniach, za każdym razem zawodząc pod bramką przeciwników.
Carlo Ancelotti nie patrzy jednak na pieniądze, jakie zostały wydane na zawodnika, lecz na to, co on prezentuje swoją osobą. – Pokazuje fantastyczne zachowanie jako pracownik, a nie tylko jako strzelec. Szkoleniowiec podał jednak w wątpliwość obecność Hiszpana w pierwszym składzie Chelsea w rewanżowym spotkaniu Ligi Mistrzów z Manchesterem United. – Muszę wybierać piłkarzy, nie biorąc pod uwagę pieniędzy, które zostały na nich wydane przez klub. Zwracam uwagę na bieżące możliwości i morale piłkarzy. Fernando o tym bardzo dobrze wie – zakończył Ancelotti.










