Blisko rok temu Oxlade-Chamberlain odniósł okropną kontuzję w półfinałowym meczu Ligi Mistrzów z AS Roma. Ówczesna diagnoza była jak wyrok: zerwane więzadła krzyżowe i roczna pauza. Przed tym feralnym dniem „Ox” zdążył zagrać dla „The Reds” aż 43 mecze, co tylko potwierdzało, że dla Juergena Kloppa to piłkarz nietuzinkowy. Z pomocą eksperta English Breakfast Michała Gutki spróbuję określić, czy nadal tak będzie.
Ranionego w walce żołnierza powinno traktować się z dużą dozą ostrożności, na co były piłkarz Arsenalu nie mógł narzekać. Szpitalny sztab Liverpoolu podchodził do jego rekonwalescencji właśnie w taki sposób, a sam Klopp jeszcze w grudniu tonował głosy optymizmu: – On potrzebuje czasu. Gdyby popatrzeć na kilka ćwiczeń, które wykonuje na boisku, można by pomyśleć, że może zagrać następnego dnia. To niemożliwe. Minęło kilka miesięcy i „Ox” trenuje już z resztą zespołu. Rozegrał także 41 minut w zespole U-23.
Kim dla Liverpoolu był Oxlade-Chamberlain?
Żelazny rezerwowy? Żołnierz drugiego szeregu? Niezbędny zadaniowiec? Statystyki dotyczące występów Anglika budują bardzo ciekawy obraz. „Ox” w zeszłym sezonie przed kontuzją zdążył zagrać (bagatela!) w każdym meczu Premier League, co stawiało go na równi z… Salahem. Tak, jedynie ta para miała 100% frekwencji w spotkaniach, w których była wpisana na listę meczową. Ale to tylko jedna strona medalu, druga bowiem nie jest już tak korzystna. Oxlade-Chamberlain, uśredniając, notował niecałe 45 minut na mecz.
Dlatego śmiało można powiedzieć, że to tzw. dwunasty zawodnik, którym swego czasu był Piotr Zieliński w Napoli. Różnica polega jednak na tym, że wychowanek Southampton gwarantował drużynie coś, czego nie mógł zaoferować żaden inny pomocnik Liverpoolu po odejściu Coutinho. „Ox” wyróżniał się mobilnością i wszechstronnością, ale przede wszystkim umiejętnością łączenia formacji. Na Wyspach jego rolę nazywano swoistym mostem między linią pomocy i ataku, co doskonale widać na poniższym obrazku.

Nie ma w tym przypadku, że Klopp bardzo chętnie sięgał po usługi Oxlade-Chamberlaina w poprzednim sezonie. Milner, Henderson czy Wijnaldum byli (i wciąż są) opcjami bardziej defensywnymi, dlatego energiczny w ofensywie Anglik stawał się na tle kolegów opcją wręcz unikalną. Ową różnicę dało się zauważyć szczególnie wtedy, gdy „The Reds” posiłkowali się grą z kontry, w której „Ox” ze swoją paletą zalet po prostu błyszczał. Podczas gdy dwaj pozostali pomocnicy ustawiali się nieco głębiej, on działał z przodu.












