Już niebawem rozpoczną się 23. mistrzostwa świata. W tym roku po raz pierwszy od 12 lat nie zobaczymy na nich reprezentacji Polski. Będziemy mogli jednak oglądać przedstawicieli polskiej ekstraklasy, którzy wraz ze swoimi kadrami awansowali na najważniejszą piłkarską imprezę czterolecia. W tym roku liczba zagranicznych graczy z PKO BP Ekstraklasy na mundialu będzie największa w dotychczasowej historii.
Niedoszły debiutant
Przez długie lata o sile polskiej ligi na mistrzostwach świata stanowili reprezentanci Polski. Było to oczywiście związane z sytuacją polityczną i faktem, że do 1989 roku w Polsce panował ustrój komunistyczny, który utrudniał możliwość gry zagranicznym piłkarzom. W latach 90. zaczęli pojawiać się pierwsi zagraniczni piłkarze i wraz z tym pojawiło się pierwsze powołanie. Pierwszym powołanym piłkarzem, który jednak nie pojechał na mundial, był nigeryjski obrońca Jerho Shakapoke. Reprezentował barwy Zagłębia Lubin, do którego trafił w styczniu 1998 roku w ramach wypożyczenia z włoskiej Regginy. Kiedy Nigeryjczyk trafiał do Zagłębia, zadebiutował również w reprezentacji. Jego dobra gra w zespole z Lubina zaowocowała powołaniem na letni czempionat we Francji. Shakapoke jednak tuż przed turniejem doznał kontuzji, która wykluczyła go z gry na francuskich boiskach.
Pierwsi debiutanci
Na kolejnych zagranicznych piłkarzy z polskiej ligi musieliśmy czekać do 2010 roku. Wtedy powołanie otrzymało trzech graczy z polskiej ekstraklasy – słowacki bramkarz Jan Mucha (Legia Warszawa), słoweński pomocnik Andraz Krim (Wisła Kraków) i serbski bramkarz Bojan Issalović z Zagłębia Lubin. Największy wpływ na grę swojej drużyny miał Mucha, który był jednym z architektów sensacyjnego wyjścia Słowacji z grupy, w której byli m.in. obrońcy tytułu Włosi. Niestety jego zespół odpadł już na etapie 1/8 finału po porażce 1:2 z Holandią. Co ciekawe, po mundialu Słowak opuścił stołeczną drużynę na rzecz angielskiego Evertonu. Krim zagrał we wszystkich meczach Słowenii. Drużyna wiślaka jednak nie osiągnęła większych sukcesów, ponieważ odpadła z turnieju już na etapie fazy grupowej. Co ciekawe, Słoweńcy mieli wszystko w swoich nogach, jednak przegrali bezpośredni mecz o 2. miejsce z Anglią 0:1.
Ostatnim reprezentantem był golkiper Zagłębia, który jednak nie rozegrał żadnego meczu na mundialu, a jego kadra odpadła również na etapie fazy grupowej. Na kolejnych mistrzostwach w 2014 i 2018 żadna drużyna z polskiej ekstraklasy nie wysłała zagranicznego piłkarza. Jedynym, o którym warto wspomnieć, jest Osama Chavez. Ten honduraski obrońca trafił do Wisły zaraz po mundialu 2010 i był jej graczem w 2015 roku. Jednak w 2014, kiedy Chavez pojechał na kolejny mundial, był wypożyczony do chińskiego Qingdao Jonoon. Na kolejnego zagranicznego gracza na najważniejszej piłkarskiej imprezie kibice PKO BP Ekstraklasy musieli czekać do 2022 roku. Wtedy powołanie do kadry Serbii otrzymał piłkarz Legii Warszawa Filip Mladenović. Popularny „Mladen” wystąpił tylko w jednym spotkaniu, a jego reprezentacja pożegnała się z katarskim turniejem już na etapie fazy grupowej.











