W ośmiu spotkaniach rundy wiosennej Bruk-Bet Termalica Nieciecza zgromadził zaledwie jeden punkt mniej niż w 18 poprzednich seriach gier jesienią. Zimowa rewolucja delikatnie pchnęła zespół w przód, jednak Radoslavovi Latalowi wciąż nie udało się go wydostać z dna tabeli. Czy do końca maja uda się podskoczyć trzy lokaty do góry, do czego obecnie brakuje pięciu punktów? Mission possible.
Zapewne argumentów za spadkiem beniaminka jest w obecnej chwili bez liku, ale postaraliśmy się odnaleźć pozytywy i powody do podtrzymania wiary w cud dla kibiców z okolic Tarnowa. „Słonie” z pewnością tanio skóry nie sprzedadzą. Termalica w tej grze powinna liczyć się do samego końca.
1. Ma w bramce prawdziwego kota
Jakim jest Pawieł Pawluczenko. 24-letni Białorusin to przy aktualnej dyspozycji półka wyżej od Tomasza Loski oraz Łukasza Budziłka, którzy strzegli bramki niecieczan w pierwszej części sezonu. Młody golkiper poza feralnymi spotkaniami z Zagłębiem Lubin, gdzie musiał dwa razy stanąć oko w oko z Szyszem przy rzutach karnych, oraz z Legią Warszawa, gdy obrona totalnie się posypała, wpuścił zaledwie dwie bramki w czterech spotkaniach.
U Pawluczenki zgadza się wszystko: refleks, zasięg, pewność czy odpowiednia współpraca. Siedmiokrotny reprezentant swojego kraju na spokojnie może rywalizować o miano jednego z najlepszych piłkarzy na swojej pozycji w lidze z takiej klasy bramkarzami jak Kovacević, Stipica, Kuciak czy Plach.
2. Inne zimowe transfery też się bronią
Mimo że Termalica od samego początku raczej nie sprawiała wrażenia najsłabszej kadrowo, niedostatki były spore. Teraz zdaje się, że w końcu udało się je w dużej mierze załatać. Matej Hybs – można powiedzieć, że zwyczajnie tylko raz nie miał swojego dnia, w piłkę na przyzwoitym poziomie potrafi także grać David Domgjoni. W tyłach problemem nadal może być słaby monolit, bo indywidualności niewątpliwie są. Potrzeba jednak znaleźć złoty środek, aby się to zgrało, a wtedy defensywa podopiecznych Radoslava Latala może być naprawdę trudna do pokonania.
Dodatkowo pozostaje żałować, że sprawy ze Zvonimirem Kozuljem potoczyły się, jak się potoczyły. Fajnie pokazał się w debiucie Artem Polyarus, dobre momenty już miał Dawid Kocyła i jeden ważny moment, przy zwycięskim golu w końcówce, Tomas Poznar, po którym wszyscy wiele sobie obiecujemy. Potrafi strzelać gole, doskonale gra tyłem do bramki, a także umiejętnie toczy pojedynki.










