Trudny do rozszyfrowania jest nasz dzisiejszy przeciwnik. Grający zupełnie inaczej w fazie grupowej, w porównaniu z tym, co oglądaliśmy w jego wykonaniu w meczu 1/8 finału, z Chorwacją. Mimo, że „Seleccao” mają światowej klasy nazwiska, to dotąd nie wygrali jeszcze spotkania na Euro w regulaminowych 90 minutach (ale też nie przegrali). Jak grają, czym są ich największe wady i zalety, i czy powinniśmy się ich bać?
1. Stałe fragmenty gry to nie ich konik
Może zbyt pochopny wniosek, bo trzy gole jakie wpuścili bezpośrednio lub pośrednio z tego elementu gry, padły w jednym meczu, zremisowanym 3:3 spotkaniu z Węgrami w ostatniej kolejce fazy grupowej. Ale z drugiej strony – stracić trzy bramki w tym samym meczu w ten sam sposób? Pamiętajmy, że tak zwane „martwe piłki” to element gry, który trener Nawałka bardzo sobie chwalił w naszym kontekście przed tym turniejem. Do tego w Arłamowie, i później w La Baule, ćwiczone były dodatkowe, tajne, sposoby rozgrywania rzutów różnych czy wolnych, a jednym z efektów całej pracy była bramka strzelona Ukrainie.
2. Uderzenia z dystansu
Żaden inny piłkarz nie oddał tylu strzałów na bramkę na trwającym turnieju, co Cristiano Ronaldo. W fazie grupowej było to średnio dziesięć uderzeń na bramkę przeciwnika. Na mecz! To często negatywnie wpływa na efektywność gry drużyny. Wiadomo, uderzenia z dystansu są efektowne. Ale gdy jest szansa, by rozegrać piłkę, rozciągnąć akcję do wolnego, niekrytego, partnera, to jest to o wiele bardziej preferowany przez trenerów wybór. A i koledzy z drużyny się pod tym podpiszą. Wszyscy jednak wiemy, jakie ego ma Ronaldo, że nieraz woli kropnąć z daleka czy zaplątać się w drybling, niż od razu oddać futbolówkę do lepiej ustawionego kolegi.
Pomijając już kwestie indywidualne, drużynowo Portugalia jest na trzecim miejscu na 24 w kategorii „strzały spoza pola karnego”. My mamy to szczęście, że – jak pokazał chociażby mecz z Niemcami – dysponujemy defensorami dobrze blokującymi takie próby. Ale mimo to Fabiański będzie musiał uważać i mieć się na baczności.

3. Umieją się dostosować do rywala
Pragmatyzm, chęć zwycięstwa, dopasowanie się do planu taktycznego trenera. W fazie grupowej ekipa Fernando Santosa miała najwyższą średnią posiadania piłki ze wszystkich na Euro. Blisko 66%. A już w starciu 1/8 finału z Chorwacją, wiedząc o zdecydowanej przewadze rywala w środku pola, oddała mu inicjatywę, dysponując futbolówką przez ledwie 42% czasu gry, nastawiając się na szybkie akcje, kontry, a nie na grę w ataku pozycyjnym. Po jednej z tych szybkich wypadów z własnej połowy padł rozstrzygający mecz gol w dogrywce. To pokazuje, że mimo iberyjskiego temperamentu Portugalczycy potrafią się dostosować do wymogów meczu, przestrzegać planów trenera i są zdyscyplinowani.












