Montpellier zwyciężył w meczu na szczycie z Olympique Lyon 1:0. Bohaterem meczu okazał się Olivier Giroud, który wykorzystał znakomite podanie Geoffreya Dernisa.
Pojedynek pomiędzy zespołem Montpellier HSC i Olympique Lyon zapowiadał się jako jeden z najciekawszych w 20. kolejce Ligue 1. Gospodarze z Montpellier byli przed tym spotkaniem wiceliderem, jednak czwarty Lyon tracił do nich zaledwie dwa punkty i w przypadku zwycięstwa mógł zająć ich miejsce. Bilans bezpośrednich spotkań w ostatniej dekadzie przemawiał za Lyonem, lecz atutem mniej utytułowanego rywala miało być własne boisko. Początek meczu nieco rozczarował, choć trzeba przyznać, że nikt nie spodziewał się, że od pierwszej minuty obie ekipy ruszą do huraganowych ataków.

Mecz na dobre rozpoczął się w 30. minucie. Wówczas podopieczni trenera Rene Girarda mogli wyjść na prowadzenie. Bliski strzelenia gola był Remy Cabella, lecz ku rozpaczy fanów gospodarzy skończyło się na trafieniu w słupek. Chwilę później kibice Lyonu po raz kolejny przeżywali palpitację serca, bo groźnie strzelał Olivier Giroud. Tuż przed końcem pierwszej odsłony spotkania jeszcze raz szczęścia próbował Cabella, ale po raz kolejny skończyło się na strachu.
Na początku drugiej połowy wciąż inicjatywa była po stronie gospodarzy. Szczególnie aktywny był Bedimo, który odważnie atakował lewą flanką. Lyon umiejętnie się bronił, choć trzeba uczciwie przyznać, że czasem dopisywało mu szczęście. W końcu los odwrócił się od Olympique, szeroko uśmiechając się do Montpellier. Znakomite podanie Dernisa otworzyło drogę do bramki Olivierowi Giroud, ten trochę za mocno przyjął piłkę, ale w porę zdążył ją opanować i strzałem z ostrego kąta wpakował do siatki. Gospodarze górą!

Po stracie gola piłkarze Olympique sprawiali wrażenie, jakby chcieli zapaść się ze wstydu pod ziemię. W sumie nic to nie zmieniało, bo wcześniej wyglądali, jakby przed chwilą ktoś ich spod ziemi odkopał. Do 75. minuty jeden z najlepszych zespołów Ligue 1 oddał zaledwie jeden strzał na bramkę rywala. Czasem jednak nawet słabo prezentujący się zespół przeprowadza jedną akcję, która przesądza losy spotkania. Na kwadrans przed końcem meczu doskonałą okazję ku temu miał Jimmy Briand, ale zaprzepaścił on szansę zostania bohaterem Lyonu. W ostatnich minutach gospodarze mogli postawić kropkę nad „i”. Ait Fana stanął przed szansą pokonania bramkarza, lecz skończyło się na strachu. Sędzia jeszcze doliczył trzy minuty, ale Lyon nie wykorzystał tej szansy i ostatecznie trzy punkty pozostały w Montpellier.











