W ramach 13. kolejki francuskiej Ligue 1 Olympique Lyon pokonał drużynę Grzegorza Krychowiaka, FC Reims, 3:0. Zwycięstwo nad beniaminkiem L1 pozwoliło piłkarzom Remiego Garda na wyprzedzenie PSG i wskoczenie na fotel lidera. Z kolei w Nicei doszło do meczu pomiędzy zespołami Nice i Toulouse. Piłkarze z Lazurowego Wybrzeża pokonali graczy z Tuluzy 1:0 po bramce Dario Cvitanicha.
Lyon – Reims 3:0

Z sześciu meczów rozgrywanych na własnym boisku drużyna Olympique’u Lyon wygrała pięć i tylko raz przegrała, co stawiało ją w roli zdecydowanego faworyta w meczu z FC Reims. Zwłaszcza że beniaminek Ligue 1 po dobrym początku sezonu przeżywa ostatnio kryzys i nie odniósł zwycięstwa już od czterech kolejek. Pierwsza połowa meczu to optyczna przewaga miejscowych, z której nie było jednak wiele zagrożenia pod bramką Reims. Gdy wszyscy kibice zgromadzeni na Stade Gerland wyczekiwali już ostatniego gwizdka pierwszych 45. minut, na ładną akcję zdecydował się prawy obrońca Lyonu, Anthony Reveillere. Po minięciu dwóch rywali kilkukrotny reprezentant Francji zagrał mocną piłkę wzdłuż bramki Agassy, gdzie niefortunnie interweniował Weber, który wbił futbolówkę do własnej bramki. Po przerwie mecz był cały czas pod kontrolą podopiecznych Remiego Garda. Z minuty na minutę goście coraz bardziej się odkrywali, co skrzętnie wykorzystali gospodarze. Najpierw w 73. minucie spotkania po dośrodkowaniu Malbranque’a do piłki dopadł Gomis i podwyższył na 2:0. Zawodników Reims w 89. minucie dobił Lisandro Lopez, który z zimną krwią wykorzystał swój pojedynek z Agassą. Lyon po tym zwycięstwie wskoczył na fotel lidera L1, w oczekiwaniu na ostatni mecz tej kolejki, Bordeaux – OM. Za to sytuacja Reims staje się coraz bardziej skomplikowana. Drużyna Grzegorza Krychowiaka zdobyła w ostatnich sześciu meczach tylko jeden punkt i tylko dzięki dobremu początkowi rozgrywek nadal plasuje się w środku ligowej tabeli.
Nice – Toulouse 1:0
Drużyna gospodarzy, OGC Nice, od samego początku rozgrywek plasuje się na dole zestawienia. Nastroje w Nicei poprawiły się po ostatnich dwóch meczach, w których to piłkarze z Lazurowego Wybrzeża zdobyli cztery punkty. Zespół z Tuluzy, który bardzo dobrze zaczął obecne rozgrywki L1, przegrał ostatnie dwa mecze, w tym niespodziewanie na własnym boisku z AC Ajaccio (2:4). Dlatego w meczu Nice – Toulouse wskazanie faworyta było zadaniem bardzo trudnym. Początkowe minuty spotkania to zachowawcza gra obu zespołów. Ani gospodarze, ani goście nie potrafili stworzyć sobie dogodnych sytuacji do zdobycia gola. Znudzeni kibice na stadionie w Nicei odetchnęli z ulgą w 33. minucie. Wtedy to Akpa Akpro, obrońca Toulouse, zdecydował się na uderzenie z lewej nogi i trafił w słupek bramki gospodarzy. Była to jedyna dogodna okazja w pierwszych 45 minutach. Na drugą część bardziej zdeterminowani wyszli miejscowi. Gracze z Lazurowego Wybrzeża stworzyli sobie dogodne sytuacje do strzelenia gola, ale ani Cvitanich, ani Digard nie skierowali piłki do siatki. Dopiero w 60. minucie meczu kibice gospodarzy eksplodowali. Po dośrodkowaniu Eysserica Cvitanich wykazał się wielkim sprytem w polu karnym gości i wpakował futbolówkę do bramki Blondela mimo asysty obrońców Toulouse. Zawodnicy z Nicei chcieli pójść za ciosem i dwukrotnie wynik próbował podwyższyć Bautheac, lecz bezskutecznie. W końcówce meczu obudzili się piłkarze z Tuluzy. Najpierw Regattin, a później Ben Yedder strzelali tuż obok słupka bramki Ospiny. Napór Toulouse rósł i w 87. minucie spotkania Braaten uderzeniem głową trafił w słupek. Sędzia doliczył aż pięć minut, w których to gracze gospodarzy robili wszystko, aby nie dać sobie wydrzeć trzech punktów. Sztuka ta im się udała i komplet punktów został w Nicei, co bardzo poprawia nastroje w ekipie Claude’a Puela. Z kolei dla zawodników Toulouse to już trzecia porażka z rzędu w Ligue 1.










