Po dwutygodniowych rządach Saint-Etienne zaszczytne miejsce lidera przejęła w niedzielny wieczór drużyna Stade Rennes, wygrywając 3:1 mecz na szczycie z Tuluzą. W pozostałych spotkaniach Lille pokonało 3:1 Montpellier, a zespoły PSG i Nicei nie potrafiły ani razu pokonać bramkarzy.
Lille pozostaje w formie
Na Stade Lille Metropolie zawitał w niedzielne popołudnie zespół Montpellier. Jednak jeśli „La Pallade” spodziewali się, iż przeciwnik będzie wykazywał oznaki zmęczenia czwartkowym meczem w Lidze Europejskiej, to srogo się zawiedli. Piłkarze Lille, mimo ciężko wywalczonego remisu w Gandawie, przystąpili do gry z dużym zaangażowaniem, po stronie przeciwników widoczne były zaś braki kadrowe w formacji obronnej (Nenad Dzodic kontuzjowany, a Garry Bocaly i Xavier Collin zawieszeni). Pierwszego gola, zgodnie z przewidywaniami, strzelili gospodarze, a dokładniej bardzo aktywny tego dnia Moussa Sow. W 20. minucie wykończył on szczupakiem akcję rozegraną przez Yohana Cabaye oraz Adila Rami. Ten drugi, co ciekawe, otrzymał niedawno kolejne powołanie do kadry Blanca.

Prowadzenie dla „Les Dogues” nie potrwało jednak zbyt długo. Trzy minuty później strzałem z karnego do remisu doprowadził Olivier Giroud, a chwilę wcześniej faulowany był Souleymane Camara. W kolejnych minutach znów zarysowała się przewaga gospodarzy. Bliscy odzyskania prowadzenia dla swojego zespołu byli Cabaye oraz ponownie Sow, który trafił w poprzeczkę. Co się odwlecze, to nie uciecze, jak mówi przysłowie i tak też się stało. Sow wykorzystał niechlujne krycie Emira Spahicia i strzelił już czwartego gola w lidze, ustalając wynik do przerwy.
Więcej okazji dla gości przyszło w drugiej połowie. Największym zagrożeniem dla bramki Michaela Landreau okazali się Romain Pitau oraz Younes Belhanda. Cóż z tego, jeśli w żadnej z nich piłka nie wpadła do siatki Lille. Gospodarze zaś potwierdzili swoją wyższość w 81. minucie. Świetnym rajdem popisał się Rio Mavuba, zagrał do Edena Hazarda, a jemu nie pozostało nic innego, jak tylko wyłożyć futbolówkę Gervinho. Zawodnik rodem z Wybrzeża Kości Słoniowej, wykańczając akcję kolegów z drużyny, zdobył swojego czwartego gola w bieżącym sezonie. Lille, tym razem bez udziału Obraniaka, pokonało rywali zasłużenie i awansowało na trzecie miejsce w tabeli, „La Pallade” nie potrafią zaś wygrzebać się z ligowego średniactwa. Okazało się, iż zwycięstwo w poprzedniej kolejce nad Arles nie przyniosło pożądanego efektu w postaci marszu w górę tabeli.
W Paryżu bramek nie zobaczyli
Również niedzielnym popołudniem na stołeczną murawę zawitali gracze Nicei. Jeszcze nie tak dawno (dwie kolejki temu) mogliby nawiązać równorzędną walkę o trzy punkty z tak silnym przeciwnikiem, jakim jest Paris Saint-Germain. Niestety, dwie ostatnie porażki osłabiły pozycję w Ligue 1 zespołu z Lazurowego Wybrzeża. Mimo iż pierwsza klarowna okazja należała do „Orląt” – z wolnego strzelał Ljuboja, lecz wprost w bramkarza – to jednak premierowa odsłona meczu przebiegała pod dyktando PSG. Piłkarze Nicei wdzięczni mogą być tylko słabej skuteczności rywali i świetnej postawie swojego bramkarza, Davida Ospiny, iż nie stracili bramki. Najpierw strzałami z dystansu popisali się Jallet i Nene – pierwszego został wybroniony, a drugiego był niecelny – a następnie dwie świetne sytuacje miał snajper paryżan, Guillaume Hoarau, w polu karnym. Jednak strzały wpierw głową, potem nogą z największym trudem wyciągnął Ospina. Trzeba wspomnieć, iż asystentem w każdej z akcji był Ludovic Giuly. W pierwszej połowie szansę na umieszczenie piłki w siatce miał jeszcze Brazylijczyk Nene. W pojedynku ze świetnie dysponowanym tego dnia bramkarzem Nicei musiał niestety uznać wyższość przeciwnika.











