Dzisiaj do Glasgow Rangers wprowadzony został zarząd komisaryczny. Dla „The Gers” oznacza to m.in. odjęcie 10 punktów w tabeli Scottish Premier League.
Klub z Ibrox Park ma olbrzymie kłopoty związane z długami, a także sporem z Her Majesty’s Revenue and Customs (brytyjskim urzędem podatkowym), który może kosztować mistrzów Szkocji nawet około 50 milionów funtów. Sprawa ma związek z nielegalnymi transakcjami dokonywanymi jeszcze na początku XXI wieku przez byłego już właściciela, sir Davida Murraya. Ostatecznie trafiła ona do sądu i gdy okazało się, że prawdopodobnie zostanie przegrana, a „Rangersi” nie unikną konsekwencji, klub postanowił dobrowolnie oddać się w ręce zarządu komisarycznego.

Małym pocieszeniem dla „The Gers” jest fakt, że sąd w Edynburgu przychylił się do ich wniosku i pozwolił im na samodzielne wytypowanie komisarza, co w teorii powinno zapewnić większą kontrolę nad jego działaniami. Postawiono tylko jeden warunek – odpowiedniego kandydata trzeba było znaleźć do dzisiaj, a dokładnie do 16:30 czasu polskiego. Klub podołał zadaniu, a wybór padł na firmę Duff and Phelps.
Wprowadzenie zarządu komisarycznego niesie ze sobą wiele negatywnych konsekwencji. Komisarz postara się odzyskać długi, a więc spodziewana jest wyprzedaż piłkarzy. Zimą odszedł już najlepszy napastnik „Rangersów”, Nikica Jelavić. Dodatkowo „The Gers” zostali ukarani odjęciem 10 punktów w tabeli, co praktycznie przekreśla szansę na obronę tytułu, Celtic ma teraz bowiem aż 14 oczek przewagi. Dodatkowo 54-krotny mistrz Szkocji nie zostanie zapewne dopuszczony w przyszłym sezonie do europejskich pucharów, chyba że uda się wyjść spod zarządu komisarycznego i porozumieć z wierzycielami do końca marca.
– To był najlepszy sposób na pociągnięcie klubu do przodu i zakończenie niepewności, która obecnie otacza Rangers. Dzisiaj zaczynamy naszą drogę do odbudowy. Rangers zawsze będzie tutaj na Ibrox, a to jest początek procesu leczniczego. Poradzimy sobie z tym i wyjdziemy z tego silniejsi, nie ma co do tego wątpliwości – powiedział właściciel klubu, Craig Whyte.