Przygoda reprezentacji Polski na mistrzostwach świata w Katarze zakończyła się porażką 1:3 z Francją. Jak zwykle po wielkich turniejach przychodzi czas na podsumowania. Którzy zawodnicy zasługują na pochwałę? Kto turnieju na Bliskim Wschodzie nie będzie mógł zaliczyć do udanych?
Reprezentacja Polski na mundialu rozegrała cztery spotkania. Z Meksykiem (0:0), Arabią Saudyjską (2:0), Argentyną (0:2) oraz Francją (1:3). Po 36 latach wreszcie udało się awansować do 1/8 finału mistrzostw świata.
Wojciech Szczęsny – pseudonim mur
Na temat Wojciecha Szczęsnego padło wiele nieprzychylnych słów. W ostatnich latach rzeczywiście – jeśli chodzi o grę z orzełkiem na piersi, zawodnik Juventusu nie miał się czym pochwalić. Poprzednie turnieje w jego wykonaniu niejednokrotnie kończyły się zawodem. Dzisiaj jednak Wojciech Szczęsny jest bohaterem narodu.
To on przez długi czas utrzymywał reprezentację Polski przy życiu. To jego interwencjom zawdzięczać możemy punkt z Meksykiem. Wojciech Szczęsny udowodnił sceptykom swoich umiejętności, że jest wybitnym fachowcem w swojej dziedzinie. Przemawiają za tym jego statystyki indywidualne. Dwa obronione rzuty karne na jednych mistrzostwach świata, co uczynił jako trzeci w historii po Janie Tomaszewskim i Bradzie Friedlu.
Aż 23 interwencje w czterech spotkaniach, dobre wyjścia do dośrodkowań i coś, czego nie można opisać statystyką. Pewność, którą dostarczał kolegom z zespołu. Linia defensywy wiedziała, że nie musi drżeć o stracone bramki z tak dysponowanym bramkarzem za plecami. W każdym z czterech spotkań, w których mieliśmy okazję go podziwiać, otrzymał najwyższą notę spośród polskich zawodników. To mówi sporo.











