Wojciech Szczęsny jest obecnie niekwestionowanym numerem jeden w bramce FC Barcelona. Gdy kontuzja wykluczyła Marca-André ter Stegena z gry, wielu spodziewało się problemów – tymczasem Polak stanął na wysokości zadania. Solidny, doświadczony i charyzmatyczny z miejsca zdobył zaufanie drużyny. Ale teraz, gdy kapitan wraca do pełni sił, pytanie jest jedno: czy Wojciech Szczęsny utrzyma miejsce w wyjściowym składzie?
W poszukiwaniu nowego bramkarza
Początek sezonu 2024/2025 nie należał dla FC Barcelona do najłatwiejszych. Trener Hansi Flick od pierwszych ligowych kolejek nie mógł liczyć na takich graczy, jak: Gavi, Frenkie de Jong czy Ronald Araujo, którzy stanowili o sile drużyny w poprzednich sezonach. Nie przeszkodziło to jednak „Dumie Katalonii” w wygrywaniu kolejnych meczów i zajmowaniu pozycji lidera La Liga. W meczu 6. kolejki z Villarrealem kontuzji doznał jednak kolejny kluczowy piłkarz, a mianowicie kapitan zespołu Marc-André ter Stegen. Przy wyjściu do dośrodkowania upadł na ziemię i uszkodził rzepkę w kolanie. Po dogłębnej analizie zapadł werdykt – koniec sezonu dla Niemca.
Od tego momentu w mediach zaczęło pojawiać się mnóstwo nazwisk bramkarzy, których FC Barcelona mogłaby sprowadzić na jego miejsce. Jednym z kandydatów był ponoć Keylor Navas – były bramkarz Realu Madryt. Swoje usługi oferować miał także 41-letni wówczas Claudio Bravo, który w Barcelonie grał w latach 2014-2016. W końcu pojawił się też temat, który rozgrzał m.in. polskie media, to znaczy zainteresowanie Wojciechem Szczęsnym. Transfer ten wydawał się jednak mało prawdopodobny, gdyż Szczęsny cieszył się piłkarską emeryturą. W podjęciu decyzji o powrocie do gry w piłkę mógł mu pomóc Robert Lewandowski, o czym były bramkarz Juventusu wspominał na kanale „Foot Truck”.
Wiadomo, że do mnie dzwonił i rozmawialiśmy. Wydaje mi się, że ta decyzja byłaby podobna, gdyby Roberta tutaj nie było albo gdyby Robert nie dzwonił. Ale wiadomo, że dzwonił, i wiadomo, że próbował przekonać, i w końcu mu się udało. Nie wiem, ile było w tym procent jego, a ile jakiegoś takiego dziwnego przeznaczenia. Wojciech Szczęsny, bramkarz FC Barcelona
Tak oto 2 października 2024 roku Wojciech Szczęsny stał się oficjalnie bramkarzem FC Barcelona.
Wojciech Szczęsny vs Iñaki Peña
Wiadomo było, że zanim Wojciech Szczęsny zadebiutuje w bramce FC Barcelona, będzie potrzebował kilku sesji treningowych, aby złapać rytm. Przewidywano, że w listopadzie będzie gotowy do gry i od razu zajmie miejsce między słupkami. Mimo że Szczęsny faktycznie był gotowy, to jednak nie on był pierwszym wyborem Hansiego Flicka. Niemiecki szkoleniowiec postanowił, że to Iñaki Peña będzie występował w podstawowym składzie. Decyzja ta wywołała niemałą burzę medialną i zaczęto zastanawiać się, po co w takim razie Polak został ściągnięty do drużyny.
Iñaki Peña bronił różnie – raz świetnie przeciwko Realowi Madryt, innym razem zdecydowanie gorzej w przegranym meczu z Las Palmas. Mimo kilku słabszych meczów wciąż pozostawał pierwszym wyborem trenera. Wojciech Szczęsny na swoją szansę musiał czekać do nowego roku. 4 stycznia 2025 stanął między słupkami w meczu Pucharu Króla przeciwko UD Barbastro wygranym 4:0. To właśnie te rozgrywki miały być jedynymi, w których polski bramkarz będzie regularnie występował. Kilka dni później sytuacja zmieniła się jednak diametralnie.











