Wisła Kraków po czterech sezonach gry w pierwszej lidze w końcu wraca do Ekstraklasy. „Biała Gwiazda” zapewniła sobie awans po wygranym spotkaniu z Chrobrym, zakończony wynikiem 2:0. To niebywały sukces zarówno dla całego klubu, jak i dla kibiców, którzy od lat czekali na powrót do elity. Przed Wisłą stoją teraz kluczowe decyzje dotyczące zarówno kształtu kadry, jak i organizacji klubu już na najwyższym poziomie w kraju. Czy klub z Krakowa jest na to gotowy i jak bardzo Wisła namiesza w Ekstraklasie?
Cztery długie lata Wisły w pierwszej lidze
Wisła Kraków, spadając w 2022 roku, nie zakładała aż tak długiego pobytu na zapleczu Ekstraklasy. W tym czasie klub odnosił sukcesy, na czele z wygraniem Pucharu Polski w 2024 roku. Wszyscy w klubie jednak byli skoncentrowani na jednym — powrót do Ekstraklasy. Ten najważniejszy cel długo pozostawał jednak nieosiągalny. Dwa odpadnięcia w półfinale baraży z Puszczą Niepołomice i Miedzią Legnica oraz 10. miejsce na koniec sezonu trudno było uznać za wyniki, które mogły kogokolwiek zadowolić. Wisła przez wiele lat miała problem ze zdobywaniem punktów, szczególnie przeciwko słabszym zespołom. „Biała Gwiazda” od zawsze chciała grać efektownie, jednak nie zawsze przekładało się to na punkty.
Sezon 2025/2026 w końcu przyniósł to, czego każdy spodziewał się po Wiśle. Runda jesienna była w wykonaniu krakowian niemal mistrzowska, a gra zespołu mogła imponować. Trener Mariusz Jop zbudował drużynę, która praktycznie w każdym meczu prezentowała się bardzo dobrze i dominowała przebieg spotkania. Przewaga po 19. kolejce wynosiła dziewięć punktów nad drugą Polonią Bytom, co sprawiło, że awans wydawał się jedynie formalnością. Cały zespół prezentował się co najmniej dobrze, ale największą gwiazdą był Ángel Rodado, który miał na swoim koncie aż 17 goli po 19 spotkaniach. Na pochwałę zasługiwała również druga linia tworzona przez Ertlthalera, Dudę oraz Igbekeme. W wielu spotkaniach Wisła rządziła i dzieliła w środku pola dzięki świetnej współpracy tej trójki.
Runda wiosenna nie była już tak udana, ale Wisła wciąż punktowała na tyle regularnie, że nie oddała prowadzenia w tabeli. „Biała Gwiazda” zaczęła częściej remisować, jednak przewaga wypracowana jesienią dawała względny spokój drużynie trenera Jopa. Wiosną można było dostrzec spadek formy niektórych piłkarzy, szczególnie w defensywie. Formacja obronna miała problemy z zachowywaniem czystych kont, co momentami komplikowało sytuację zespołu. Ostatecznie Wisła zrobiła jednak to, co do niej należało, i już dwie kolejki przed końcem sezonu mogła świętować awans.
Wracamy tam, gdzie nasze miejsce! ⭐️ pic.twitter.com/8floAJwtEJ
— Wisła Kraków (@WislaKrakowSA) May 8, 2026
Jarosław Królewski przywrócił Wiśle dawny blask
Prezes Jarosław Królewski uchodzi za dosyć kontrowersyjną postać. Nie jest szczególnie lubiany przez kibiców niezwiązanych z krakowskim klubem. Trzeba jednak jasno powiedzieć, że wykonał kawał dobrej pracy w Wiśle, mimo wielu wpadek, które zaliczał na przestrzeni ostatnich lat. Z klubem związany jest od 2019 roku, a w 2022 został jego większościowym właścicielem. Na przestrzeni tych lat widać wyraźne zmiany. Wisła nie jest już klubem pogrążonym w chaosie, jak miało to miejsce wcześniej, lecz projektem, który ma konkretny pomysł i kierunek rozwoju.
Wiele lat pracy w końcu się opłaciło i Wisła wraca do elity. Jarosław Królewski odegrał w tym powrocie ogromną rolę. Można mieć wobec niego pewne zastrzeżenia, szczególnie w kwestii niektórych wpisów na portalu X, jednak jeśli chodzi o pracę na rzecz klubu, w większości przypadków spisywał się dobrze. Teraz czeka go trudne zadanie. Sprawić, by „Biała Gwiazda” zadomowiła się w Ekstraklasie na dłużej.
Obecna kadra może nie dawać gwarancji spokojnego utrzymania, głównie ze względu na jej ograniczoną głębię. Wisła z pewnością będzie potrzebowała wzmocnień, które pozwolą ustabilizować klub w najwyższej klasie rozgrywkowej. To trudne zadanie, ponieważ większość beniaminków sobie z nim nie radzi. Różnica polega jednak na tym, że w Wiśle potrzebna jest bardziej ewolucja niż rewolucja, czego świadomy wydaje się prezes Królewski. Sam zapowiada, że klub będzie dysponował sporymi środkami, co może dawać kibicom optymizm i względny spokój.

Co Wisła musi zmienić, aby poradzić sobie w Ekstraklasie?
Wisła Kraków, mimo awansu do Ekstraklasy, z pewnością nie jest klubem, który od razu zwojuje ligę. Sam powrót do elity jest dla „Białej Gwiazdy” ogromnym sukcesem. Jednak utrzymanie się na tym poziomie może okazać się znacznie trudniejszym zadaniem niż się wydaje. Początek sezonu prawdopodobnie przyniesie dużą ekscytację związaną z awansem, co może przełożyć się na dobre wyniki i kilka zwycięstw już w pierwszych kolejkach. Entuzjazm kibiców oraz atmosfera wokół klubu z pewnością będą dodatkowym atutem drużyny trenera Mariusza Jopa.
Z biegiem czasu optymizm może jednak nieco opaść, a wtedy pojawią się pierwsze poważniejsze wyzwania dla krakowskiego klubu. Ekstraklasa szybko weryfikuje beniaminków, szczególnie tych, którzy opierają swoją grę głównie na ofensywie. Wisła będzie musiała poprawić przede wszystkim organizację defensywną oraz poszerzyć kadrę, aby utrzymać odpowiednią jakość przez cały sezon. Kluczowe okażą się również transfery i odpowiednie zarządzanie zespołem w trudniejszych momentach. Co więc trzeba zrobić, aby Wisła spokojnie weszła w nową erę, jaką jest powrót do Ekstraklasy po latach?
Defensywa
Linia obrony Wisły Kraków w 2026 roku prezentuje się słabo. Jedno czyste konto w 13 meczach to statystyka, która może budzić spore obawy. Drużyna trenera Jopa miała w tej rundzie trudniejsze momenty, które w kilku spotkaniach mogły zakończyć się porażkami, a defensywa z pewnością dokładała do tego swoje trzy grosze. Problemy widoczne są również w bramce. Patryk Letkiewicz nie zawsze jest pewnym punktem zespołu i zdarzają mu się błędy, które na poziomie Ekstraklasy mogą kosztować Wisłę bardzo dużo.
Taka gra w defensywie może okazać się wyjątkowo bolesna, ponieważ Ekstraklasowe kluby potrafi bezlitośnie wykorzystywać indywidualne pomyłki. Błędy ważą tam znacznie więcej niż w pierwszej lidze, a Wisła z pewnością nie będzie faworytem w wielu spotkaniach. Klub potrzebuje więc wzmocnień, szczególnie na środku obrony oraz na pozycji bramkarza. Na ten moment Patryk Letkiewicz nie wydaje się jeszcze w pełni gotowy na regularną grę w Ekstraklasie. Głównie ze względu na swoją nierówną formę w wielu spotkaniach. Jeśli Wisła nie chce brać udziału w walce o utrzymanie, musi odpowiednio wzmocnić te pozycje.
Szersza kadra
Wisła Kraków ma naprawdę solidną wyjściową jedenastkę. Szczególnie ofensywa oraz środek pola wyglądają dobrze i istnieje spora szansa, że w Ekstraklasie będą w stanie sobie poradzić. Problem pojawia się jednak w momencie, gdy któryś z kluczowych zawodników wypadnie na dłużej. Wisła nie ma obecnie w swojej kadrze zbyt wielu piłkarzy, którzy od razu byliby gotowi wskoczyć do pierwszego składu bez wyraźnego spadku jakości. Widać to szczególnie w środku pola. Podstawowa trójka pomocników nie ma zbyt wartościowych zmienników w przypadku kontuzji lub pauzy za kartki.
Wisła nie potrzebuje wielkiej rewolucji kadrowej. Zwłaszcza, że w przyszłym sezonie nie będzie grała w europejskich pucharach. Niemniej jednak na każdą pozycję przydałoby się przynajmniej jedno wzmocnienie, które zwiększyłoby rywalizację w zespole. Jest to szczególnie ważne dla drużyny, która dopiero co awansowała. W przypadku dłuższej absencji któregoś z podstawowych zawodników trener Mariusz Jop może mieć poważny problem z utrzymaniem odpowiedniego poziomu zespołu.
Zarządzanie spotkaniem przez trenera Jopa
Trener Mariusz Jop bez wątpienia zbudował tym awansem swoją reputację nie tylko w Krakowie, ale i w całej Polsce. Runda jesienna dostarczyła mu bardzo mocnych argumentów, które z pewnością pozytywnie wpłynęły na jego trenerskie CV. Już wtedy można było jednak dostrzec pewne problemy w innych aspektach jego pracy. Styl gry prezentowany przez Wisłę jest bardzo atrakcyjny dla oka. Mecze „Białej Gwiazdy” ogląda się świetnie jednak w samym zarządzaniu spotkaniem widać jeszcze spore braki.
Trener Wisły rzadko decyduje się na większą liczbę zmian przy niepewnym wyniku. Może wynikać to ze wspomnianej wcześniej wąskiej kadry, ale zespół „Białej Gwiazdy” nie składa się wyłącznie z młodych zawodników bez doświadczenia. Kolejnym problemem wydaje się brak planu B na poszczególne mecze. Było to bardzo widoczne w rundzie wiosennej. Wisła w wielu spotkaniach prezentowała bardzo podobny styl gry, a rywale z pierwszej ligi zaczęli już wiedzieć, czego mogą się spodziewać. Strata punktów z takimi zespołami jak Znicz Pruszków czy Odra Opole powinna dawać do myślenia. Zwłaszcza patrząc na sposób, w jaki sposób Wisła te punkty traciła.
W Ekstraklasie taki model może się nie sprawdzić. Niektóre drużyny będą po prostu znacznie lepsze od Wisły, a ciągłe granie w ten sam sposób przeciwko każdemu rywalowi bardzo szybko może odbić się czkawką. Ten problem może częściowo wynikać z dwóch wcześniej wspomnianych kwestii, jednak wraz z awansem nawet trener musi wprowadzić pewne zmiany w sposobie prowadzenia zespołu podczas meczu. Dodatkowym elementem niepewności jest fakt, że kontrakt Mariusza Jopa obowiązuje tylko do końca sezonu, a klub nie ogłosił jeszcze decyzji w sprawie jego przyszłości. To sprawia, że pytanie o to, czy to właśnie on poprowadzi Wisłę w Ekstraklasie, pozostaje wciąż otwarte. Taki obrót spraw może mieć kluczowe znaczenie dla dalszego rozwoju drużyny.
🚨 Ktoś tu nie mówi prawdy albo komunikacja między Mariuszem Jopem a Jarosławem Królewskim nie należy do najlepszych.
Mariusz Jop, zapytany o przedłużenie umowy z Wisłą Kraków, odpowiedział, że pracuje na starej umowie i nie ma w niej automatycznego przedłużenia kontraktu po… pic.twitter.com/6Dyuy8IxWo
— Kamil Pawelczyk – Transfery Piłkarskie Oficjalnie (@pawelczyk_tpo) May 8, 2026
Czy Wisła da radę w Ekstraklasie?
To zależy, w jakim kontekście rozumiemy słowa „da radę”. Jeśli chodzi o spokojne utrzymanie w Ekstraklasie, to jest ono jak najbardziej realne. Wisła ma w swojej kadrze piłkarzy, którzy z pewnością będą w stanie szybko przystosować się do nowych realiów i dawać drużynie cenne punkty. Dodatkowo, jeśli klub przeprowadzi odpowiednie transfery na kluczowe pozycje, kwestia pozostania w lidze powinna stać się znacznie łatwiejsza do zrealizowania.
Jeżeli jednak Wisła miałaby większe ambicje, takie jak walka o europejskie puchary, sytuacja wygląda już zdecydowanie trudniej. W pierwszym sezonie po awansie krakowski klub nie powinien mierzyć zbyt wysoko, ponieważ takie podejście bardzo szybko może doprowadzić do problemów. Ambicje w Krakowie są z pewnością bardzo duże. „Biała Gwiazda” chce wrócić do czasów, gdy regularnie walczyła o mistrzostwo Polski. Trzeba jednak pamiętać, że liga mocno się zmieniła i natychmiastowa walka o najwyższe cele może okazać się niezwykle trudna. Wisła musi mierzyć siły na zamiary, a na początku najważniejszą kwestią powinno być możliwie jak najszybsze zapewnienie sobie utrzymania. Dopiero później klub będzie mógł patrzeć wyżej i szukać szansy na ponowną grę w Europie. Podobnie jak miało to miejsce latem 2024 roku.