Skonto Ryga bez większych problemów odprawiła z kwitkiem. Liteks zresztą też, podczas przedsezonowego sparingu rozgrywanego w Holandii. To było jednak spotkanie o pietruszkę, korzystny rezultat wcale nie musi się powtórzyć podczas meczu o stawkę…
Mowa rzecz jasna o Wiśle Kraków, która przełamała już swoje pierwsze lody w tegorocznej edycji pucharów. Piłkarze zapowiadali, że blamaż na miarę Levadii się nie powtórzy i rzeczywiście – wstydu nie było. Oby zabrakło go też teraz, bo odpadnięcie w trzeciej rundzie eliminacyjnej to także nie jest powód do chluby.

Bez większych problemów ze swoim przeciwnikiem uporał się także Liteks, któremu w poprzedniej fazie przyszło mierzyć się z czarnogórskim FK Morgen. Najpierw pokonał rywala na wyjeździe 2:1, później u siebie dopełnił formalności, wygrywając z nim 3:0.
Oba zespoły, nie przypuszczające nawet, że przyjdzie im się mierzyć w trzeciej rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów, rozgrywały sparing podczas obozu przygotowawczego w Holandii. Wtedy, dzięki dwóm trafieniom Genkowa, lepszy okazał się mistrz Polski. Chociaż według Andrzeja Strejlaua nie należy sugerować się tym sparingiem. – Obie drużyny mają wyobrażenie o swojej sile, ale od tego czasu minął już miesiąc i wszystkie informacje z tamtego meczu mogą okazać się nieprzydatne. Wisła wygrała, ale wyniki w meczach towarzyskich często są bardzo mylące – powiedział były selekcjoner reprezentacji Polski.
Genkow jeszcze pół roku strzelał bramki na swoich rodzimych boiskach, dlatego był jednym ze źródeł informacji Roberta Maaskanta o możliwościach przeciwnika z Łoweczu. – Wydaje mi się, że najlepszego piłkarza należałoby wskazać z grupy bardziej doświadczonych zawodników. Na pewno do nich zaliczają się kapitan Jelenković, Todorow, Hristu Janew. W Liteksie są też młodzi piłkarze, którzy dopiero zaczynają swoje kariery. To na pewno dobrzy zawodnicy, ale nie mają tego doświadczenia, które posiadają starsi piłkarze. Wydaje mi się, że trener Liteksu w meczu z Wisłą postawi na tych starszych zawodników – mówił napastnik Wisły. Rzeczywiście – należy bać się przede wszystkim Todorowa, który w dwumeczu z Morgen aż trzykrotnie trafiał do siatki rywali.
Niezdolny do gry w spotkaniu z Liteksem będzie Patryk Małecki, filar zespołu, który mimo iż w meczach ze Skonto nie wyczyniał z piłką cudów, raz pokonał bramkarza rywali, przypieczętowując awans. Skrzydłowy Wisły narzekał na uraz mięśnia uda. Szansę gry od pierwszej minuty dostanie prawdopodobnie Andraż Kirm, który stoi na straconej pozycji w kontekście rywalizacji o miejsce w składzie z Ivicą Iliewem. – To ogromne osłabienie dla Wisły. Patryk ostatnio może nie był w najlepszej formie, ale miewał przebłyski geniuszu, jak chociażby w akcji, po której padł gol. Przed Kirmem, który prawdopodobnie go zastąpi, poprzeczka zawieszona jest bardzo wysoko – uważa Strejlau. Poza tym Maaskant powinien desygnować do gry podobną jedenastkę.










