Ilja Szkuryn nie wypadł dobrze w Rakowie Częstochowa. Tym niepowodzeniem nie zraziła się Stal Mielec, która słynie z odbudowy piłkarzy. Białoruski napastnik będzie chyba jej kolejnym produktem. Już w 15 kolejkach miał po pięć goli i asyst. Po meczu z Pogonią dopisał sobie zaś trzy gole. To był fenomenalny występ białoruskiego napastnika, który podąża ścieżką Saida Hamulicia. Jego przygoda na Podkarpaciu pozwoliła się wybić na Zachód i tak samo może być ze Szkurynem.
To był bardzo żywy, dobry mecz. Pogoń chciała kontynuować swoją świetną passę bez porażki, Stal zaś mogła wygrać w Szczecinie po raz pierwszy od 1975 roku. Podopieczni Kamila Kieresia, choć nie byli stroną dominującą, to mieli w swoich szeregach gościa, który uciszył Stadion im. Floriana Krygiera. Nazywał się on Ilja Szkuryn, który skompletował dziś hattricka i walnie przyczynił się do zwycięstwa mieleckiego zespołu.
Cudowna akcja mielczan dała im prowadzenie
Swój koncert rozpoczął już w 7. minucie, gdy Pogoń Szczecin została efektownie rozmontowana. Zaczęło się od świetnej centry z lewej strony od Krystiana Getingera (będącego ostatnio w równie dobrej formie) do reprezentanta Łotwy, Jaunzemsa. Reprezentant niedawnego rywala Polski piętą wystawił białoruskiemu napastnikowi. Ilja Szkuryn niczym wytrawny bilardzista umieścił piłkę w siatce, Cojocaru zaś nawet nie drgnął przy tym zagraniu.
Vahan Bichakhchyan pomógł odwrócić wynik spotkania
Ale potem w meczu istniała tylko Pogoń, która doprowadziła do remisu w 21. minucie. Kamil Grosicki bezczelnie wkręcił Ehmanna i zagrał królewską piłkę do Vahana Bichakhchyana, który wyrównał stan meczu. Ormianin się nie zatrzymywał i w 27. minucie także miał swój udział przy golu na 2:1. Akcja urodą bardzo zbliżona do tej na 1:0. Vahan Bichakhchyan zagrał górną piłkę do Alexa Gorgona. Ten kapitalnie wystawił piłkę klatką do Efthymiosa Koulourisa. Grekowi spodobał się chyba sposób, w jaki gola zdobył Białorusin, i popisał się równie efektownym i precyzyjnym strzałem przy słupku.
Co stratą dla jednych, zyskiem dla drugich
Na początku sezonu zdawało się, że to Vahan znów będzie wyłącznie pierwszy do wejścia z ławki. Lecz od kontuzji młodego skrzydłowego w meczu z Radomiakiem Ormianin dostaje regularną porcję minut w wyjściowym składzie. W zeszłym sezonie rozegrał w 31 meczach 1303 minuty. Tylko po 16 meczach tego sezonu ma już ich blisko 1150. Efekty widać na boisku. Regularna gra przekłada się na dobrą formę w koszulce „Dumy Pomorza”. W tym sezonie zdobył już cztery gole i dwie asysty i jest bliski wyrównania swojego rekordu klasyfikacji kanadyjskiej (w zeszłym sezonie miał sześć goli i jedną asystę).
Vahan Bichakhchyan od początku spotkania był nakręcony
Od początku meczu Vahan Bichakhchyan miał wielką ochotę do grania. Przeciwko mielczanom nie zatrzymywał się ani na chwilę. Pokazywał się kolegom, często schodził do środka, próbując strzałów. W poprzednich trzech meczach oddawał po pięć strzałów na mecz. Teraz już po pierwszej połowie miał ich sześć. Oprócz tego mógł mieć nawet asystę.











