Mało kto spodziewał się, że w meczu o „pietruszkę” będziemy świadkami tylu bramek. A jednak – Śląsk Wrocław oraz Górnik Zabrze dali niezłe widowisko. Ostatecznie, chociaż wrocławianie prowadzili 3:2, zwycięsko z tego starcia wychodzą przyjezdni, którzy losy spotkania odwrócili w drugiej części spotkania. Śląsk potrzebuje zmian, ponieważ taki sezon nie przystaje takiemu klubowi.
Wiadomo już, że dla kilku ważnych zawodników był to ostatni mecz w barwach Śląska. Po spotkaniu z Górnikiem pożegnani zostali Waldemar Sobota, Dino Stiglec, Robert Pich oraz Mark Tamas.
Górnik nadal z Podolskim, który na mecz wybrał się z kibicami
Najważniejszym wydarzeniem w ostatnich dniach dla kibiców Górnika było niewątpliwie poinformowanie, że Łukasz Podolski nie kończy swojej przygody z polską ligą i zostanie w Zabrzu na kolejny sezon. Mistrz świata z 2014 roku bez wątpienia spełnił swoje zadanie w kończącej się kampanii. Dziewięć bramek oraz cztery asysty w lidze to wynik, jaki przed sezonem byłby brany przez zabrzańskich sympatyków z entuzjazmem.
Mecz z Górnikiem Łęczna był dla Podolskiego ostatnim w tym sezonie. W 84. minucie otrzymał żółtą kartkę, co oznaczało przymusową pauzę. We Wrocławiu więc zagrać nie mógł. Nie przeszkodziło mu to jednak w zyskaniu sympatii kibiców. Były zawodnik m.in. Bayernu Monachium udał się bowiem do stolicy Dolnego Śląska… pociągiem wraz z sympatykami z Zabrza. – Fajnie było wygrać w ostatnim meczu u siebie, zwłaszcza że przyszło 14 tysięcy kibiców. Nasze spotkania w tym sezonie są do siebie trochę podobne, tylko dziś odrobiliśmy wynik (było 0:2), a w innych meczach się nam to nie udało – mówił po spotkaniu z żegnającym się z ligą beniaminkiem.
Nerwowo na trybunach, strzelanina na boisku
Chociaż mecz ten nie zmieniał teoretycznie nic, to atmosfera na wrocławskich trybunach piknikowa nie była. Kibice Śląska wymownie dawali znać, co myślą o kończącym się sezonie. Za bramką Daniela Bielicy widoczny był transparent „To, na co zasługujecie, to obelgi i szydera, za ten sezon hańby wszyscy do widzenia”. Najwierniejsi sympatycy „Wojskowych” odnieśli się również bezpośrednio do Fabiana Piaseckiego. W wymowny sposób dali do zrozumienia, że ostatnie zachowanie napastnika nie jest według nich odpowiednie. Następnie w okolicach 30. minuty spotkania ostentacyjnie opuścili stadion, pozostawiając pustą trybunę. Wrócili dopiero po gwizdku kończącym pierwszą połowę.











