Śląsk Wrocław na starcie sezonu jest mocnym zaskoczeniem. Drużyna dowodzona przez będącego w znakomitej formie Erika Exposito po mizernym początku zaczęła się rozkręcać. Pomysł trenera Jacka Magiery, niesamowity pokaz umiejętności hiszpańskiego kapitana, dobrze zorganizowana drużyna. Te czynniki sprawiły, że Śląsk przerwę reprezentacyjną spędził na fotelu wicelidera. WKS prezentował się też bardzo dobrze pod kątem komunikacji i wizerunku. Do klubu na fotel dyrektora ds. komunikacji trafił Patryk Załęczny, który tchnął życie w komunikację klubu z kibicami i znacznie poprawił jego wizerunek, co zaowocowało awansem na fotel prezesa. Ten wrocławski czar nie trwał jednak długo i prysł tak samo szybko, jak się zaczął.
Dobrze grająca drużyna, komunikacja, marketing, wizerunek. W ostatnich latach Śląsk Wrocław był klubem, w którym brakowało wszystkich tych rzeczy. W tym sezonie to się odmieniło i zaczęło funkcjonować bardzo dobrze. Efektem tego było znaczne zwiększenie frekwencji na wrocławskim stadionie. Jednak ostatnie decyzje władz klubu spowodowały, że kibice przypomnieli sobie, że Śląsk nadal jest tylko zabawką w rękach urzędników.
„Kret” i „Czerwonoarmista”
Pierwszym punktem zapalnym było zatrudnienie w klubie Michała Sałkowskiego i Adama Skrzaka. Sałkowski po awansie Patryka Załęcznego na stanowisko prezesa miał przejąć rolę dyrektora ds. marketingu i komunikacji. Adam Skrzak został zatrudniony jako kamerzysta. Obie nominacje spotkały się jednak z silnym oporem ze strony kibiców ze względu na przeszłość obu panów. Michał Sałkowski wiele lat temu pracował w Zagłębiu Lubin. Jak wszystkim wiadomo, kibice obu drużyn – delikatnie mówiąc – nie darzą się sympatią. Natychmiast pojawiły się silne protesty, bo kibice Śląska nie wyobrażali sobie, że za komunikację z nimi będzie odpowiadał ktoś, kto swego czasu pozował do zdjęć w szaliku Zagłębia Lubin. Sałkowski pojawił się na spotkaniu z kibicami znanym pod hasztagiem #śląskowegadanie, podczas którego próbował przekonać do siebie fanów.
– Od 20 lat mieszkam we Wrocławiu, w bloku na Gądowie. Nie mam spadochronu politycznego – jestem od zasuwania i od roboty. Tym muszę się wybronić i tak chcę Was przekonać ewentualnie do swojej osoby. Zresztą mamy na to jasny plan – mówił Sałkowski podczas spotkania.
To jednak nie przekonało kibiców, którzy nadal twierdzili, że za komunikację w Śląsku nie może odpowiadać „Kret”. Dzień po spotkaniu Sałkowski został zwolniony. Z pracą pożegnał się też Adam Skrzak, który również został „oprotestowany” przez kibiców ze względu na swoją przeszłość. Skrzak przed przyjściem do Śląska pracował dla łódzkiego Widzewa, z którym kibice Śląska również mają „kosę” i nie chcą, żeby w klubie pracował były „Czerwonoarmista”.
To wszystko było jednak dopiero wstępem do prawdziwej awantury zakończonej skandalem.
Śląsk Wrocław nominuje Marcina Torza na wiceprezesa
Kilka dni temu w przestrzeni twitterowej zaczęły się pojawiać informacje o tym, że wiceprezesem Śląska ma zostać dziennikarz „Super Expresu” Marcin Torz. Dziennikarz znany jest przede wszystkim z ujawniania afer związanych z prezydentem Wrocławia Jackiem Sutrykiem i jego ludźmi. Kibice Śląska znają go jednak również z tego, że Torz w kwestii krytyki działań wrocławskiego klubu w język się nie gryzie. Dziennikarz często w bardzo mocnych, czasem nawet za mocnych słowach wypowiadał się na temat klubu, zawodników czy członków sztabu. Kiedy Śląsk rozpaczliwie walczył o utrzymanie, Torz rzucił nawet pomysł, żeby… zburzyć wrocławski stadion.












