Wielkie derby Europy, czyli legendarny pojedynek między Barceloną i Realem to nie jedyne wydarzenie 13. kolejki spotkań Primera Division. W cieniu El Clasico odbywały się również inne mecze, które nierzadko kończyły się zaskakującymi wynikami.
Miazga
Do takiej konsystencji zostali zmiażdżeni piłkarze Realu Saragossa przez zawodników Villarrealu. W szeregach gospodarzy podjęto kroki, by spróbować powstrzymać postępującą degrengoladę zasłużonego klubu. W tym celu zwolniono dotychczasowego trenera, Jose Antonio Gaya, a w jego miejsce zatrudniono Javiera Aguirre. A Saragossa jak grała źle, tak gra. W meczu z Villarrealem, defensywa gospodarzy wyglądała nie tyle jak szwajcarski ser, ale jak sito, co przy świetnej dyspozycji zawodników w żółtych trykotach zakończyło się pogromem. W spotkaniu tym padły trzy piękne bramki – najpierw Marcos Senna huknął zza pola karnego w samo okienko bramki Franco (po świetnej akcji Rossiego), później z nie mniejszej odległości Argentyńczyka kapitalnie przelobował Cazorla (piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki i od pleców golkipera), zaś dzieła zniszczenia dopełnił Nilmar, podcinając leciutko piłkę, która wpadła tuż przy długim słupku bramki gospodarzy. Zawodnicy Garrido jawili się na tle miernych gospodarzy, jako drużyna z innej, wyższej ligi, gwiazdy futbolu na tle amatorów wręcz. W Villarrealu powstała naprawdę ciekawa drużyna.
Magia

Kawałek magii zobaczyli kibice zgromadzeni na El Molinon, gdzie Real Sporting Gijon podejmował Real Sociedad San Sebastian. W 11. minucie spotkania, przy prowadzeniu gospodarzy, kapitalnym zagraniem popisał się napastnik przyjezdnych, Joseba Llorente, który przybył do macierzystego klubu z Estadio Anoeta przed obecnym sezonem, po kilkuletnim pobycie w Villarrealu. Rosły Bask w kapitalny sposób zgrał pięta kilkudziesięciometrowe podanie od własnego golkipera, Raula Bravo, w wyniku czego piłka powędrowała na prawą stronę do Xabiego Prieto, który płaskim strzałem na długi słupek pokonał Juana Pablo. Sociedad jeszcze w pierwszej połowie wyszedł na prowadzenie po równie świetnej akcji Griezmanna (kapitalny balans ciałem pozwolił mu gubić Gregory’ego, po czym dograł do Zurutuzy, który na raty zdobył bramkę dającą prowadzenie). Na 3:1 w ostatnich minutach spotkania podwyższył Aranburu, który strzałem z woleja wykończył ładne podanie od Prieto. Sprawdziły się przedsezonowe prognozy, głoszące, że Real Sociedad to najmocniejszy beniaminek w La Liga (chociaż słabeuszem nie można nazwać również Herculesa).
Szalone Atletico











