Po krótkich podsumowaniach poprzedniego roku w Ligue 1 można zająć się przepowiadaniem przyszłości. Czas zadać sobie pytanie, co takiego wydarzy się na francuskich boiskach w ciągu kolejnych sześciu miesięcy. Nie będzie to wcale łatwe. Dlaczego? Otóż dlatego, że dość nieoczekiwanie walka o mistrzowski tytuł zapowiada się znacznie ciekawiej niż w Premier League, Primera Division czy Bundeslidze! Śmiało możemy postawić tezę, że druga część sezonu najciekawsza będzie właśnie we Francji.
Tak, tak, wiem, że to dziwnie brzmi, ale taka jest prawda. Pewnie powiecie, że każda z wyżej wymienionych lig jest lepsza piłkarsko i atrakcyjniejsza dla kibica. Ale! Dawno w Ligue 1 nowy rok nie zapowiadał się tak emocjonująco. Wystarczy spojrzeć w tabelę. Przyznajcie się: kto z Was był pewien, że sezon 2012/2013 we Francji będzie zdominowany przez katarskie petrodolary? Ja też. Ale na szczęście piłkarze zafundowali nam miłą niespodziankę i na pewno dostarczą nam wielu emocji w drugiej części sezonu.

Skupimy się głównie na górnej części tabeli, ponieważ jeśli chodzi o strefę spadkową, to emocje są jak na grzybobraniu. Patrząc na jakość gry, wydaje się, że prawie na pewno do Ligue 2 w następnym sezonie zawitają AS Nancy i ESTAC Troyes. Może jedynie FC Sochaux uda się zamienić miejscami z Evian lub Ajaccio. Co by się jednak na dole nie działo, liga na pewno nie straci, może tylko zyskać.
W środku stawki jest… w sumie to trudno określić środek stawki, bo zespół z czwartego miejsca ma zaledwie sześć punktów przewagi nad tym z miejsca dwunastego. Pewne jest to, że Lille, Bordeaux i Montpellier całkowicie zawodzą i przy takiej grze raczej na europejskie puchary nie mają co liczyć. Szczególnie aktualni mistrzowie, którzy właśnie ogłosili, że ich najlepszy zawodnik, Younes Belhanda, jest na sprzedaż. Kolejny krok w kierunku dolnej części tabeli. Nic tylko pogratulować. Trzy drużyny, które miały liczyć się w walce o pierwszą trójkę, będą walczyć o jak najmniejszą kompromitację i jak najmniejsze rozczarowanie w oczach kibiców. In plus jednak świetna postawa Stade Rennais, OGC Nice i FC Lorient. Kto by pomyślał, że te zespoły będą w stanie wygrywać z najlepszymi i na półmetku rozgrywek będą tak wysoko. Od tego, czy wytrzymają wysokie tempo (przez siebie narzucone), będzie zależało, czy zagrają jesienią w europejskich pucharach. Szczerze im tego życzę, bo chłopaki naprawdę dają z siebie wszystko i zasługują na to.
Ale przejdźmy do dania głównego. 38 punktów. Tyle wystarczyło, aby na półmetku rozgrywek Ligue 1 zająć… miejsce w pierwszej trójce. Trzy pierwsze zespoły liderują w tabeli z takim właśnie dorobkiem. Są to PSG, Olympique Lyon i Olympique Marsylia. Bez wątpienia wszystkie ww. kluby to giganci francuskiej piłki, jednak nie pamiętam, kiedy cała wielka trójka walczyła tak zaciekle o tytuł. Pytanie tylko, czy wszyscy utrzymają takie tempo do końca sezonu?











