Wraz z końcem każdego roku warto wrócić pamięcią do chwil, które już za nami. Podsumować minione, by przejść do nowego. Co zatem wydarzyło się w ciągu ostatnich 365 dni we Francji? Oto może nieco subiektywne przypomnienie bardziej lub mniej ważnych momentów Ligue 1 i reprezentacji „Trójkolorowych” w roku 2011.
Styczeń Rozpoczęliśmy się od sensacji. Jak francuska tradycja nakazuje, z początkiem roku do walki o Puchar Francji przyłączają się zespoły z najwyższej klasy rozgrywkowej. Już w pierwszej rundzie z rywalizacją tą pożegnało się aż 10 drużyn pierwszoligowych – najwyższy wynik w historii. Wśród nich również ówczesny mistrz Francji – Marsylia – który uległ mało komu znanemu wtedy Evian Thonon Gaillard. Warto jeszcze wspomnieć o zmianach personalnych na ławkach trenerskich dwóch klubów, które w ten sposób próbowały uniknąć degradacji. W Monaco rządy rozpoczął Laurent Banide, a w Lens Laszlo Boloni. Obaj zawiedli. Hitów transferowych zimą nie oglądaliśmy. Co prawda kontrakt z Valencią podpisał Adil Rami, ale przenieść się miał dopiero latem. Do Francji zaś powrócił Mamadou Diarra, lecz w niewielkim stopniu był w stanie pomóc tonącej łodzi z Księstwa.
Dwa paryskie mecze dały Lille dublet (fot. psg.fr)
Luty Bardzo dobrze ten miesiąc rozpoczęła reprezentacja Francji. Podopieczni Laurenta Blanca, którzy zdawali się stawać na nogi po wpadce z Białorusią na początku eliminacji, zaczęli kolekcjonować punkty, a w meczach towarzyskich odprawiać z kwitkiem utytułowanych rywali. Kilka miesięcy wcześniej zwyciężyli Anglię na Wembley, a 9 lutego ograli Brazylijczyków na Stade de France, przywołując wspomnienia z finału mistrzostw świata z 1998 roku. Optymizmem napawały również wyniki osiągane w europejskich pucharach. Jedyną stratą było odpadnięcie Lille z PSV w Lidze Europy, a tak PSG wyeliminowało BATE, każdy z Olympique’ów mógł zaś brać swój remis z Realem Madryt czy Manchesterem United za dobrą kartę.
Marzec Z początkiem marca zgasły wszelkie nadzieje na szybkie przenosiny jednego z największych talentów Ligue 1, Edena Hazarda. Belg podpisał z Lille kontrakt do 2015 roku, czym dobitnie wskazał, że za byle jakie pieniądze północnej Francji nie opuści. Również w marcu zakończyła się francuska przygoda z pucharami. Lyon nie zatrzymał dobrze naoliwionej machiny Mourinho, Marsylia była o krok od sprawienia niespodzianki na Old Trafford, a paryżanie nie sprawili prezentu swoim kibicom na Parc des Princes, ulegając w dwumeczu Benfice. Oprócz rywalizacji z Manchesterem United podopieczni Didiera Deschampsa musieli zmierzyć się jeszcze z jednym problemem. O gwałt na kobiecie posądzony został Brazylijczyk Brandao i nieźle spisujący się wiosną napastnik został wypożyczony do rodzimej ligi. W jednym z pierwszych meczów po wypłynięciu tychże oskarżeń koledzy z boiska dedykowali mu jednego z goli, wykładając na murawę jego koszulkę. Warto jeszcze wspomnieć, iż z pracą trenerską w tym miesiącu pożegnać chciał się Jean Tigana z Bordeaux, ale na to było jeszcze za wcześnie.
Kwiecień Kwiecień przyniósł mieszane uczucia mieszkańcom Prowansji. Urzędujący mistrz zdołał z końcem miesiąca obronić Puchar Ligi – po golu Taye’a Taiwo pokonał w Wielką Sobotę Montpellier – i zaraz potem wskoczyć na fotel lidera, wyprzedzając Lille. Jednak w tym samym czasie matematyczne szanse na utrzymanie stracił jego sąsiad, Arles Avignon. „Lwy” od początku rozgrywek biły kolejne rekordy najsłabszych ekip. Dość powiedzieć, że pierwsze zwycięstwo odniosły dopiero w 12. kolejce, a do końca rozgrywek uzbierały ich tylko trzy.
Maj Piąty miesiąc roku to czas ostatecznych rozstrzygnięć, rozstrzygnięć, których głównym bohaterem zostało Lille. Najpierw jednak dowiedzieliśmy się, że Tigana z kibicami „Żyrondystów” współpracować nie jest w stanie (oficjalny powód: atak słowny na jego rodzinę). W następny weekend „Les Dogues” wygrali Coupe de France, a gola na wagę pucharu zdobył w ostatnich minutach Ludo Obraniak z rzutu wolnego. Następnego dnia z Ligue 1 pożegnała się ekipa Lens, rywal zza miedzy świeżo upieczonego zdobywcy Pucharu Francji. Puchar na Stade de France, a mistrzostwo na Parc des Princes mogli świętować w ciągu zaledwie tygodnia podopieczni Rudiego Garcii. Ostatnią niewiadomą był trzeci spadkowicz. W ostatniej kolejce, po bardzo słabym widowisku, Monaco przegrało z Lyonem i pogrzebało swoje szanse na utrzymanie. Jednocześnie OL sprzątnęło sprzed nosa paryżanom trzecie miejsce, dające grę w kwalifikacjach Champions League. Wicemistrzem został obrońca tytułu.
Czerwiec Zakończyły się emocje czysto piłkarskie, rozpoczęły się pozaboiskowe. Już z końcem poprzedniego miesiąca pojawiła się pogłoska, która obiegła całą Europę. Otóż katarscy inwestorzy postanowili przejąć stołeczny klub. Dzięki wielkim pieniądzom szejków paryżanie mieli powrócić do dawnej świetności. Pojawiła się kasa, pojawiły się i spekulacje transferowe. Pierwsza sfinalizowana transakcja to kupno Kevina Gameiro, który od dawna podkreślał, że gra dla PSG jest jego marzeniem. Trzeba również wspomnieć o odejściu Yohanna Cabaye’a. Istotny element środka pola Lille postanowił kontynuować swoją karierę w Anglii, a dokładniej w Newcastle, w którym ma coraz silniejszą pozycję. Nie tylko piłkarze zmieniali swoich pracodawców. Z końcem sezonu bez żalu rozstano się z Claude’em Puelem (do dziś nie znalazł sobie jeszcze żadnej pracy), a swoich sił w nowym otoczeniu chcieli spróbować Jean Fernandez – w Nancy – oraz Francis Gillot – w Bordeaux. W czerwcu również drogi francuskiej i polskiej piłki skrzyżowały się w postaci meczu towarzyskiego. Podczas tournée po Europie Wschodniej „Les Bleus” zremisowali w eliminacjach do Euro z Białorusią, a następnie ograli towarzysko obu gospodarzy mistrzostw, Ukrainę 4:1, a Polskę 1:0.
Lipiec W lipcu rynek transferowy rozkręcił się na dobre, a szczególną rolę w tym odegrało oczywiście PSG. Do stolicy zjechali się Jeremy Menez z Romy, Blaise Matuidi z Saint-Etienne (reprezentanci kraju), a także Leonardo, jednak już nie jako piłkarz, lecz dyrektor sportowy, który miał wspomagać swoim doświadczeniem i kontaktami politykę transferową klubu oraz trenera pierwszego zespołu, Antoine’a Kombouarego, którego postanowiono oszczędzić w toku drastycznych zmian na Parc des Princes. Inne kluby też nie próżnowały. Marsylia ściągnęła duet z Lorient: Amalfitano – Morel, a także Alou Diarrę z Bordeaux, na którego chrapkę już miała znacznie wcześniej. Niespodzianką było związanie się kontraktem jednego z najbardziej obiecujących golkiperów, Guillermo Ochoi, z korsykańskim beniaminkiem Ajaccio. Reprezentant Meksyku był jedną z gwiazd zakończonego niewiele wcześniej Gold Cup i spodziewano się, że znajdzie sobie gniazdko w znacznie lepszym europejskim klubie. Podsumowaniem tego miesiąca, a zarazem inauguracją nowego sezonu był ekscytujący mecz Superpucharu Francji, zwany Trofeum Mistrzów, rozgrywany w tym roku w marokańskim Tangerze. Na kilka minut przed końcem spotkania Lille prowadziło z Marsylią 3:1, lecz w ciągu niespełna 10 minut wynik obrócił się na korzyść „Les Phoceens”, którzy wygrali ostatecznie 5:4.
Sierpień Sierpień, czyli rozpoczęcie ligowych zmagań, a zarazem ostatnie szanse na wzmocnienia kadrowe. Naładowany gwiazdami klub z Paryża dopiął swego i sfinalizował największy hit transferowy lata 2011. Za 42 miliony euro z sycylijskiego Palermo przyszedł utalentowany Argentyńczyk Javier Pastore, który miał przywrócić PSG na mistrzowski tron. W ostatniej zaś chwili umowę podpisano także z jednym z bohaterów Copa America, urugwajskim obrońcą Diego Lugano. Równie mocnym akcentem swoje działania na rynku piłkarskim zakończyli mistrzowie kraju. Po stracie takich gwiazd, jak: Cabaye, Gervinho i Rami, musieli znaleźć następców. Tak oto do składu dołączyli Marko Basa (znajomy Rudiego Garcii z Le Mans), Benoit Pedretti, Dimitri Payet i Ireneusz Jeleń. Jednak najważniejszym wzmocnieniem, jak się później okazało, było wypożyczenie z Liverpoolu Joe Cole’a. Po bardzo słabym sezonie w Premiership naznaczonym kontuzjami we Francji Anglik miał odszukać swoją formę.
Pastore był hitem letniego okienka (fot. psg.fr)
Wrzesień Dziewiąty i dziesiąty miesiąc roku okazał się łaskawy dla świeżo budowanej drużyny z Paryża. Ku zaskoczeniu wielu, dość szybko grupa zakupionych gwiazd zaczęła błyszczeć i dominować w Ligue 1. Gameiro strzelał bramki jak na zawołanie, Pastore z Nene czarowali swoimi zagraniami, a Menez prezentował takie przyspieszenie, iż na kilku metrach był w stanie zgubić każdego obrońcę w lidze. W tym samym czasie odrodzenie w barwach Lille przeżywał Joe Cole. Początkowo wykorzystywany w mniejszym wymiarze czasowym, z czasem stawał się nieodłącznym elementem magicznej ofensywy „Les Dogues”.
Październik Do wspomnianych wcześniej wyników ligowych trzeba również dorzucić jeszcze wyczyny kadry Laurenta Blanca, a właściwie jeden. Po zwycięstwach Francji i Bośni w ostatniej kolejce eliminacji sprawa awansu miała rozstrzygnąć się na Saint-Denis. Goście, by zagrać w Polsce i na Ukrainie, musieli wywieźć spod Paryża trzy punkty, a „Les Bleus” satysfakcjonował remis. Niełatwo jednak było go wywalczyć. Po trafieniu z pierwszej połowy Edina Dżeko najgorszy scenariusz wcielał się w życie. Tym bardziej że Francuzi po przerwie walili głową w mur, by wyrównać stan spotkania. Bohaterami meczu zostali jednak podopieczni Blanca, a dokładniej Samir Nasri, który „jedenastkę” wywalczył i ją wykorzystał, ratując francuski honor.
Listopad Jeżeli wrzesień i październik należał do PSG i Lille, to listopad zdecydowanie przypadł zawodnikom Montpellier. Rene Girard i jego zawodnicy zachwycili całą Francję swoją grą pełną polotu i piękna. Za dobrym stylem szły również wyniki, które wyprowadziły „La Paillade” na czoło, gdyż kryzys przytrafił się Pastore i całemu PSG. Porażki ligowe z Nancy i Marsylią w klasyku bolały mocno, a trener Kombouare nie był w stanie wpłynąć na nieco podmęczone gwiazdy. Marzenia o wielkości zaczęły tracić na sile.
Grudzień Ostatni miesiąc, jako że kończył zarówno rundę ligową, jak i fazę grupową europejskich pucharów, przysporzył wiele niespodziewanych zdarzeń i emocji. Najpierw byliśmy świadkami kolejki francuskich cudów w Lidze Mistrzów. Lille, mając ogromne szanse na awans, nie było w stanie wpakować tureckiemu Trabzonsporowi choćby jednego gola i na wiosnę nie zagra nawet w Lidze Europy. Marsylia, która przegrywała w Dortmundzie już 0:2, potrafiła wyciągnąć wynik na swoją korzyść i rzutem na taśmę awansować zaraz za plecami Arsenalu. Lyon zaś, mając niewyobrażalną do odrobienia stratę bramkową do Ajaksu, nie dość, że zdołał zmiażdżyć Dinamo Zagrzeb, to również otrzymał prezent od Realu, który również wysoko ograł Holendrów. W Lidze Europy zupełnie na odwrót – żadnego happy endu nie było. Rennes już dużo wcześniej straciło szansę na awans, PSG zaś jednym głupim błędem w Salzburgu (wystarczyło nie stracić bramki w ostatniej minucie na 0:2) straciło miejsce dające awans, którego w ostatniej kolejce już nie odzyskało. Na pocieszenie stołecznym pozostał tytuł mistrza jesieni, który i tak nie uchronił Antoine’a Kombouarego od utraty posady (choć oficjalnie klub jeszcze go nie zwolnił).
Na początku grudnia odbyło się także losowanie grup mistrzostw Europy 2012. Francja nie mogła liczyć na łaskawość losu, gdyż znalazła się w ostatnim koszyku, ale i tak rywale grupowi nie są tak przerażający – przede wszystkim trafili z pierwszego koszyka na gospodarzy turnieju, Ukrainę. Czwórkę uzupełniają Szwedzi i Anglicy, rywale silni, ale nie nieosiągalni. Sukcesem dla będącej w przebudowie kadry będzie wyjście z grupy. Na koniec wspomnieć trzeba jeszcze o jednej optymistycznej wiadomości z Księstwa. Otóż władzę nad podupadającym sportowo klubem z Monako przejął rosyjski milioner, Dmitrij Rybowlew. Obecnie „Czerwono-biali” zajmują ostatnie miejsce w Ligue 2 ze stratą trzech punktów do bezpiecznej strefy.
Tak wygląda w moich oczach 2011 rok po francusku i życzę sobie, by przyszły przyniósł tyle samo albo i więcej emocji.
Wraz z końcem każdego roku warto wrócić pamięcią do chwil, które już za nami. Podsumować minione, by przejść do nowego. Co zatem wydarzyło się w ciągu ostatnich 365 dni we Francji? Oto może nieco subiektywne przypomnienie bardziej lub mniej ważnych momentów Ligue 1 i reprezentacji „Trójkolorowych” w roku 2011.
Styczeń Rozpoczęliśmy się od sensacji. Jak francuska tradycja nakazuje, z początkiem roku do walki o Puchar Francji przyłączają się zespoły z najwyższej klasy rozgrywkowej. Już w pierwszej rundzie z rywalizacją tą pożegnało się aż 10 drużyn pierwszoligowych – najwyższy wynik w historii. Wśród nich również ówczesny mistrz Francji – Marsylia – który uległ mało komu znanemu wtedy Evian Thonon Gaillard. Warto jeszcze wspomnieć o zmianach personalnych na ławkach trenerskich dwóch klubów, które w ten sposób próbowały uniknąć degradacji. W Monaco rządy rozpoczął Laurent Banide, a w Lens Laszlo Boloni. Obaj zawiedli. Hitów transferowych zimą nie oglądaliśmy. Co prawda kontrakt z Valencią podpisał Adil Rami, ale przenieść się miał dopiero latem. Do Francji zaś powrócił Mamadou Diarra, lecz w niewielkim stopniu był w stanie pomóc tonącej łodzi z Księstwa.
Dwa paryskie mecze dały Lille dublet (fot. psg.fr)
Luty Bardzo dobrze ten miesiąc rozpoczęła reprezentacja Francji. Podopieczni Laurenta Blanca, którzy zdawali się stawać na nogi po wpadce z Białorusią na początku eliminacji, zaczęli kolekcjonować punkty, a w meczach towarzyskich odprawiać z kwitkiem utytułowanych rywali. Kilka miesięcy wcześniej zwyciężyli Anglię na Wembley, a 9 lutego ograli Brazylijczyków na Stade de France, przywołując wspomnienia z finału mistrzostw świata z 1998 roku. Optymizmem napawały również wyniki osiągane w europejskich pucharach. Jedyną stratą było odpadnięcie Lille z PSV w Lidze Europy, a tak PSG wyeliminowało BATE, każdy z Olympique’ów mógł zaś brać swój remis z Realem Madryt czy Manchesterem United za dobrą kartę.
Marzec Z początkiem marca zgasły wszelkie nadzieje na szybkie przenosiny jednego z największych talentów Ligue 1, Edena Hazarda. Belg podpisał z Lille kontrakt do 2015 roku, czym dobitnie wskazał, że za byle jakie pieniądze północnej Francji nie opuści. Również w marcu zakończyła się francuska przygoda z pucharami. Lyon nie zatrzymał dobrze naoliwionej machiny Mourinho, Marsylia była o krok od sprawienia niespodzianki na Old Trafford, a paryżanie nie sprawili prezentu swoim kibicom na Parc des Princes, ulegając w dwumeczu Benfice. Oprócz rywalizacji z Manchesterem United podopieczni Didiera Deschampsa musieli zmierzyć się jeszcze z jednym problemem. O gwałt na kobiecie posądzony został Brazylijczyk Brandao i nieźle spisujący się wiosną napastnik został wypożyczony do rodzimej ligi. W jednym z pierwszych meczów po wypłynięciu tychże oskarżeń koledzy z boiska dedykowali mu jednego z goli, wykładając na murawę jego koszulkę. Warto jeszcze wspomnieć, iż z pracą trenerską w tym miesiącu pożegnać chciał się Jean Tigana z Bordeaux, ale na to było jeszcze za wcześnie.
Kwiecień Kwiecień przyniósł mieszane uczucia mieszkańcom Prowansji. Urzędujący mistrz zdołał z końcem miesiąca obronić Puchar Ligi – po golu Taye’a Taiwo pokonał w Wielką Sobotę Montpellier – i zaraz potem wskoczyć na fotel lidera, wyprzedzając Lille. Jednak w tym samym czasie matematyczne szanse na utrzymanie stracił jego sąsiad, Arles Avignon. „Lwy” od początku rozgrywek biły kolejne rekordy najsłabszych ekip. Dość powiedzieć, że pierwsze zwycięstwo odniosły dopiero w 12. kolejce, a do końca rozgrywek uzbierały ich tylko trzy.
Maj Piąty miesiąc roku to czas ostatecznych rozstrzygnięć, rozstrzygnięć, których głównym bohaterem zostało Lille. Najpierw jednak dowiedzieliśmy się, że Tigana z kibicami „Żyrondystów” współpracować nie jest w stanie (oficjalny powód: atak słowny na jego rodzinę). W następny weekend „Les Dogues” wygrali Coupe de France, a gola na wagę pucharu zdobył w ostatnich minutach Ludo Obraniak z rzutu wolnego. Następnego dnia z Ligue 1 pożegnała się ekipa Lens, rywal zza miedzy świeżo upieczonego zdobywcy Pucharu Francji. Puchar na Stade de France, a mistrzostwo na Parc des Princes mogli świętować w ciągu zaledwie tygodnia podopieczni Rudiego Garcii. Ostatnią niewiadomą był trzeci spadkowicz. W ostatniej kolejce, po bardzo słabym widowisku, Monaco przegrało z Lyonem i pogrzebało swoje szanse na utrzymanie. Jednocześnie OL sprzątnęło sprzed nosa paryżanom trzecie miejsce, dające grę w kwalifikacjach Champions League. Wicemistrzem został obrońca tytułu.
Czerwiec Zakończyły się emocje czysto piłkarskie, rozpoczęły się pozaboiskowe. Już z końcem poprzedniego miesiąca pojawiła się pogłoska, która obiegła całą Europę. Otóż katarscy inwestorzy postanowili przejąć stołeczny klub. Dzięki wielkim pieniądzom szejków paryżanie mieli powrócić do dawnej świetności. Pojawiła się kasa, pojawiły się i spekulacje transferowe. Pierwsza sfinalizowana transakcja to kupno Kevina Gameiro, który od dawna podkreślał, że gra dla PSG jest jego marzeniem. Trzeba również wspomnieć o odejściu Yohanna Cabaye’a. Istotny element środka pola Lille postanowił kontynuować swoją karierę w Anglii, a dokładniej w Newcastle, w którym ma coraz silniejszą pozycję. Nie tylko piłkarze zmieniali swoich pracodawców. Z końcem sezonu bez żalu rozstano się z Claude’em Puelem (do dziś nie znalazł sobie jeszcze żadnej pracy), a swoich sił w nowym otoczeniu chcieli spróbować Jean Fernandez – w Nancy – oraz Francis Gillot – w Bordeaux. W czerwcu również drogi francuskiej i polskiej piłki skrzyżowały się w postaci meczu towarzyskiego. Podczas tournée po Europie Wschodniej „Les Bleus” zremisowali w eliminacjach do Euro z Białorusią, a następnie ograli towarzysko obu gospodarzy mistrzostw, Ukrainę 4:1, a Polskę 1:0.
Lipiec W lipcu rynek transferowy rozkręcił się na dobre, a szczególną rolę w tym odegrało oczywiście PSG. Do stolicy zjechali się Jeremy Menez z Romy, Blaise Matuidi z Saint-Etienne (reprezentanci kraju), a także Leonardo, jednak już nie jako piłkarz, lecz dyrektor sportowy, który miał wspomagać swoim doświadczeniem i kontaktami politykę transferową klubu oraz trenera pierwszego zespołu, Antoine’a Kombouarego, którego postanowiono oszczędzić w toku drastycznych zmian na Parc des Princes. Inne kluby też nie próżnowały. Marsylia ściągnęła duet z Lorient: Amalfitano – Morel, a także Alou Diarrę z Bordeaux, na którego chrapkę już miała znacznie wcześniej. Niespodzianką było związanie się kontraktem jednego z najbardziej obiecujących golkiperów, Guillermo Ochoi, z korsykańskim beniaminkiem Ajaccio. Reprezentant Meksyku był jedną z gwiazd zakończonego niewiele wcześniej Gold Cup i spodziewano się, że znajdzie sobie gniazdko w znacznie lepszym europejskim klubie. Podsumowaniem tego miesiąca, a zarazem inauguracją nowego sezonu był ekscytujący mecz Superpucharu Francji, zwany Trofeum Mistrzów, rozgrywany w tym roku w marokańskim Tangerze. Na kilka minut przed końcem spotkania Lille prowadziło z Marsylią 3:1, lecz w ciągu niespełna 10 minut wynik obrócił się na korzyść „Les Phoceens”, którzy wygrali ostatecznie 5:4.
Sierpień Sierpień, czyli rozpoczęcie ligowych zmagań, a zarazem ostatnie szanse na wzmocnienia kadrowe. Naładowany gwiazdami klub z Paryża dopiął swego i sfinalizował największy hit transferowy lata 2011. Za 42 miliony euro z sycylijskiego Palermo przyszedł utalentowany Argentyńczyk Javier Pastore, który miał przywrócić PSG na mistrzowski tron. W ostatniej zaś chwili umowę podpisano także z jednym z bohaterów Copa America, urugwajskim obrońcą Diego Lugano. Równie mocnym akcentem swoje działania na rynku piłkarskim zakończyli mistrzowie kraju. Po stracie takich gwiazd, jak: Cabaye, Gervinho i Rami, musieli znaleźć następców. Tak oto do składu dołączyli Marko Basa (znajomy Rudiego Garcii z Le Mans), Benoit Pedretti, Dimitri Payet i Ireneusz Jeleń. Jednak najważniejszym wzmocnieniem, jak się później okazało, było wypożyczenie z Liverpoolu Joe Cole’a. Po bardzo słabym sezonie w Premiership naznaczonym kontuzjami we Francji Anglik miał odszukać swoją formę.
Pastore był hitem letniego okienka (fot. psg.fr)
Wrzesień Dziewiąty i dziesiąty miesiąc roku okazał się łaskawy dla świeżo budowanej drużyny z Paryża. Ku zaskoczeniu wielu, dość szybko grupa zakupionych gwiazd zaczęła błyszczeć i dominować w Ligue 1. Gameiro strzelał bramki jak na zawołanie, Pastore z Nene czarowali swoimi zagraniami, a Menez prezentował takie przyspieszenie, iż na kilku metrach był w stanie zgubić każdego obrońcę w lidze. W tym samym czasie odrodzenie w barwach Lille przeżywał Joe Cole. Początkowo wykorzystywany w mniejszym wymiarze czasowym, z czasem stawał się nieodłącznym elementem magicznej ofensywy „Les Dogues”.
Październik Do wspomnianych wcześniej wyników ligowych trzeba również dorzucić jeszcze wyczyny kadry Laurenta Blanca, a właściwie jeden. Po zwycięstwach Francji i Bośni w ostatniej kolejce eliminacji sprawa awansu miała rozstrzygnąć się na Saint-Denis. Goście, by zagrać w Polsce i na Ukrainie, musieli wywieźć spod Paryża trzy punkty, a „Les Bleus” satysfakcjonował remis. Niełatwo jednak było go wywalczyć. Po trafieniu z pierwszej połowy Edina Dżeko najgorszy scenariusz wcielał się w życie. Tym bardziej że Francuzi po przerwie walili głową w mur, by wyrównać stan spotkania. Bohaterami meczu zostali jednak podopieczni Blanca, a dokładniej Samir Nasri, który „jedenastkę” wywalczył i ją wykorzystał, ratując francuski honor.
Listopad Jeżeli wrzesień i październik należał do PSG i Lille, to listopad zdecydowanie przypadł zawodnikom Montpellier. Rene Girard i jego zawodnicy zachwycili całą Francję swoją grą pełną polotu i piękna. Za dobrym stylem szły również wyniki, które wyprowadziły „La Paillade” na czoło, gdyż kryzys przytrafił się Pastore i całemu PSG. Porażki ligowe z Nancy i Marsylią w klasyku bolały mocno, a trener Kombouare nie był w stanie wpłynąć na nieco podmęczone gwiazdy. Marzenia o wielkości zaczęły tracić na sile.
Grudzień Ostatni miesiąc, jako że kończył zarówno rundę ligową, jak i fazę grupową europejskich pucharów, przysporzył wiele niespodziewanych zdarzeń i emocji. Najpierw byliśmy świadkami kolejki francuskich cudów w Lidze Mistrzów. Lille, mając ogromne szanse na awans, nie było w stanie wpakować tureckiemu Trabzonsporowi choćby jednego gola i na wiosnę nie zagra nawet w Lidze Europy. Marsylia, która przegrywała w Dortmundzie już 0:2, potrafiła wyciągnąć wynik na swoją korzyść i rzutem na taśmę awansować zaraz za plecami Arsenalu. Lyon zaś, mając niewyobrażalną do odrobienia stratę bramkową do Ajaksu, nie dość, że zdołał zmiażdżyć Dinamo Zagrzeb, to również otrzymał prezent od Realu, który również wysoko ograł Holendrów. W Lidze Europy zupełnie na odwrót – żadnego happy endu nie było. Rennes już dużo wcześniej straciło szansę na awans, PSG zaś jednym głupim błędem w Salzburgu (wystarczyło nie stracić bramki w ostatniej minucie na 0:2) straciło miejsce dające awans, którego w ostatniej kolejce już nie odzyskało. Na pocieszenie stołecznym pozostał tytuł mistrza jesieni, który i tak nie uchronił Antoine’a Kombouarego od utraty posady (choć oficjalnie klub jeszcze go nie zwolnił).
Na początku grudnia odbyło się także losowanie grup mistrzostw Europy 2012. Francja nie mogła liczyć na łaskawość losu, gdyż znalazła się w ostatnim koszyku, ale i tak rywale grupowi nie są tak przerażający – przede wszystkim trafili z pierwszego koszyka na gospodarzy turnieju, Ukrainę. Czwórkę uzupełniają Szwedzi i Anglicy, rywale silni, ale nie nieosiągalni. Sukcesem dla będącej w przebudowie kadry będzie wyjście z grupy. Na koniec wspomnieć trzeba jeszcze o jednej optymistycznej wiadomości z Księstwa. Otóż władzę nad podupadającym sportowo klubem z Monako przejął rosyjski milioner, Dmitrij Rybowlew. Obecnie „Czerwono-biali” zajmują ostatnie miejsce w Ligue 2 ze stratą trzech punktów do bezpiecznej strefy.
Tak wygląda w moich oczach 2011 rok po francusku i życzę sobie, by przyszły przyniósł tyle samo albo i więcej emocji.
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy.