Wraz z końcem każdego roku warto wrócić pamięcią do chwil, które już za nami. Podsumować minione, by przejść do nowego. Co zatem wydarzyło się w ciągu ostatnich 365 dni we Francji? Oto może nieco subiektywne przypomnienie bardziej lub mniej ważnych momentów Ligue 1 i reprezentacji „Trójkolorowych” w roku 2011.
Styczeń
Rozpoczęliśmy się od sensacji. Jak francuska tradycja nakazuje, z początkiem roku do walki o Puchar Francji przyłączają się zespoły z najwyższej klasy rozgrywkowej. Już w pierwszej rundzie z rywalizacją tą pożegnało się aż 10 drużyn pierwszoligowych – najwyższy wynik w historii. Wśród nich również ówczesny mistrz Francji – Marsylia – który uległ mało komu znanemu wtedy Evian Thonon Gaillard. Warto jeszcze wspomnieć o zmianach personalnych na ławkach trenerskich dwóch klubów, które w ten sposób próbowały uniknąć degradacji. W Monaco rządy rozpoczął Laurent Banide, a w Lens Laszlo Boloni. Obaj zawiedli. Hitów transferowych zimą nie oglądaliśmy. Co prawda kontrakt z Valencią podpisał Adil Rami, ale przenieść się miał dopiero latem. Do Francji zaś powrócił Mamadou Diarra, lecz w niewielkim stopniu był w stanie pomóc tonącej łodzi z Księstwa.

Luty
Bardzo dobrze ten miesiąc rozpoczęła reprezentacja Francji. Podopieczni Laurenta Blanca, którzy zdawali się stawać na nogi po wpadce z Białorusią na początku eliminacji, zaczęli kolekcjonować punkty, a w meczach towarzyskich odprawiać z kwitkiem utytułowanych rywali. Kilka miesięcy wcześniej zwyciężyli Anglię na Wembley, a 9 lutego ograli Brazylijczyków na Stade de France, przywołując wspomnienia z finału mistrzostw świata z 1998 roku. Optymizmem napawały również wyniki osiągane w europejskich pucharach. Jedyną stratą było odpadnięcie Lille z PSV w Lidze Europy, a tak PSG wyeliminowało BATE, każdy z Olympique’ów mógł zaś brać swój remis z Realem Madryt czy Manchesterem United za dobrą kartę.
Marzec
Z początkiem marca zgasły wszelkie nadzieje na szybkie przenosiny jednego z największych talentów Ligue 1, Edena Hazarda. Belg podpisał z Lille kontrakt do 2015 roku, czym dobitnie wskazał, że za byle jakie pieniądze północnej Francji nie opuści. Również w marcu zakończyła się francuska przygoda z pucharami. Lyon nie zatrzymał dobrze naoliwionej machiny Mourinho, Marsylia była o krok od sprawienia niespodzianki na Old Trafford, a paryżanie nie sprawili prezentu swoim kibicom na Parc des Princes, ulegając w dwumeczu Benfice. Oprócz rywalizacji z Manchesterem United podopieczni Didiera Deschampsa musieli zmierzyć się jeszcze z jednym problemem. O gwałt na kobiecie posądzony został Brazylijczyk Brandao i nieźle spisujący się wiosną napastnik został wypożyczony do rodzimej ligi. W jednym z pierwszych meczów po wypłynięciu tychże oskarżeń koledzy z boiska dedykowali mu jednego z goli, wykładając na murawę jego koszulkę. Warto jeszcze wspomnieć, iż z pracą trenerską w tym miesiącu pożegnać chciał się Jean Tigana z Bordeaux, ale na to było jeszcze za wcześnie.











