W kolejnym wydaniu cyklu „Vive la France”, przybliżymy Wam sylwetki zespołów, które będą reprezentować Francję na arenach międzynarodowych. Zapraszamy do lektury.
Lille OSC
Lille, dzięki zdobyciu mistrzostwa Francji, występować będzie w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów. „Les Dogues” nie będą musieli brać udziału w eliminacjach, gdyż pierwsza drużyna Ligue 1 ma zagwarantowane miejsce w fazie grupowej.
Andre Ayew ma aspiracje do zdobycia kilkunastu bramek w Lidze Mistrzów (fot. skysports.com)
Klub z Flandrii nie miał do tej pory wielkich osiągnięć na arenie międzynarodowej, więc 50. miejsce w rankingu UEFA nie dziwi. Przed zespołem Rudiego Garcii uplasowały się cztery drużyny z kraju nad Sekwaną (Lyon, Marsylia, Bordeaux, PSG), ale każdy wie, że w piłkę nie grają statystki.
Najpierw zajmijmy się historią. Pierwszy sukces w Europie Lille zanotowało w 1951 roku, kiedy to dotarło do finału rozgrywek o Puchar Łaciński. Był to międzynarodowy turniej rozgrywany w latach 1949-1957. W każdej edycji brały udział czołowe zespoły z ligi francuskiej, hiszpańskiej, portugalskiej i włoskiej. Nie był to turniej o pietruszkę, gdyż w ówczesnym okresie uważany był za najbardziej prestiżowy. Zespół Lille uporał się w pierwszym spotkaniu ze Sportingiem Lizbona, ale w finale musiał uznać wyższość włoskiego Milanu, który pokonał bezradnych Francuzów aż 5:0.
Na kolejny sukces międzynarodowy we Flandrii czekano aż 51 lat. Po ogromnej przerwie drużyna z północy Francji doszła do finału Pucharu Intertoto. Na swojej drodze pokonała rumuńską Glorię (3:0) i Aston Villę (3:1), a w decydującym dwumeczu przegrała 1:2 z VfB Stuttgart. Co się odwlecze, to nie uciecze i dwa lata później udało się zatriumfować w tych samych rozgrywkach. Lille miało wtedy ogromne szczęście w losowaniu i bez większych problemów pokonało kolejno Dynamo Mińsk, NK Slaven i UD Leiria.
„Les Dogues” brało również udział w rozgrywkach Pucharu UEFA (2002, 2005, 2006) i pod nową nazwą Ligi Europy (2010, 2011). Co ciekawe, wszystkie rozgrywki, nie licząc tych z 2011 roku, kończyły się dla Lille w 1/16. Podobnie było w Lidzie Mistrzów w roku 2007, kiedy to podtrzymali passę z Pucharu UEFA i odpadli przed ćwierćfinałem. Dopiero w sezonie 2010/2011 piłkarze z Flandrii złamali zasadę. Po wyśmienitej fazie grupowej musieli uznać wyższość holenderskiego PSV i zarazem zakończyć swój udział na 1/32.
Próbując określić szansę mistrza Francji w przyszłorocznych rozgrywkach międzynarodowych, należy zwrócić uwagę na skład, jakim obecnie dysponuje. Co prawda, władze klubu zapewniają, że będą chciały się wzmocnić, ale jak powszechnie wiadomo, piłkarze Lille są kuszeni przez wielkie europejskiego zespoły. Odejście zapowiada Gervinho, jeden z bohaterów zakończonego niedawno sezonu. Do tego, na ławce nie chce siedzieć „superrezerwowy” Obraniak, który również ma ochotę zmienić klub. Mimo wszystko nie można zapominać o potencjale, jakim dysponuje drużyna z północy. W fazie grupowej Ligi Mistrzów powinno jej to wystarczyć do zajęcia miejsc 2.-3., a potem bez różnicy, czy będzie kontynuować udział w LM, czy przejdzie do LE, nie zajdzie dalej niż do ćwierćfinału. Bardziej poparłbym 3. miejsce w grupie elitarnych rozgrywek i przejście do Ligi Europejskiej, z którą jak dla mnie obecny mistrz Francji pożegna się w ćwierćfinale.
„Les Phoceens” robili wszystko, aby obronić mistrzostwo, ale nie udało się. Didier Deschamps nie rozpaczał i mówił, że piłkarze osiągnęli cel minimum, jakim było zapewnienie sobie gry w Lidze Mistrzów bez gry w eliminacjach.
Olympique Marsylia to znana europejska marka, w rankingu UEFA zajmuje 24. pozycję i jest drugą (pierwszy jest Lyon) francuską drużyną w tej klasyfikacji. Marsylia byłaby dużo wyżej, gdyby nie słaby sezon 2005/2006, kiedy to ukończyła Ligue 1 na 5. miejscu i nie zakwalifikowała się nawet do Pucharu UEFA.
W swojej historii klub z Velodrome nie może narzekać na brak europejskich osiągnięć. Pierwsze poważne sukcesy marsylczycy odnieśli na początku lat 90. W sezonie 1990/1991 znakomicie prezentowali się w Champions League. Rozgrywki rozpoczęli od pokonania Dinamo Tirana (5:1), potem eliminowali kolejno poznańskiego Lecha (8:4), AC Milan (4:1) i moskiewski Spartak (5:2). W finale rozgrywanym na Stadio San Nicola w Bari rywalizowali z Crveną Zvezdą Belgrad. W regulaminowym czasie gry bramki nie padły i serię rzutów karnych wygrali Serbowie, a drużyna z południa Francji musiała obejść się smakiem. Dwa lata później również wystąpili w finale owych rozgrywek, ale stadion w Monachium przyniósł im więcej szczęścia niż ten w Bari i „Les Phoceens” po pokonaniu włoskiego Milanu (1:0) świętowali pierwsze w historii trofeum na arenie międzynarodowej.
Kolejne sukcesy spotkały marsylczyków w Pucharze UFEA. W 1999 roku doszli do finału, ale byli bezradni przy koncertowej grze Parmy, która ostatecznie zwyciężyła 3:0. Podobnie było w 2004 roku, kiedy to finał Valencia CF – Olympique Marsylia zakończył się dwubramkowym zwycięstwem Hiszpanów.
W 2005 roku drużyna z prowincji wzięła rewanż na Włochach i Hiszpanach. W półfinale Pucharu Intertoto pokonała ona bowiem Lazio (4:1), a w finale nie dała szans „Los Turcos”, pokonując ich 5:3.
Należy również przypomnieć ostatni sezon, kiedy to Olympique Marsylia grał w Lidze Mistrzów. Francuzi trafili do grupy z Chelsea, Spartakiem Moskwa i MSK Zilina. W sześciu meczach uzbierali 12 oczek i zajęli 2. miejsce zaraz za „The Blues”. Los nie oszczędził marsylczyków i w 1/8 musieli się oni mierzyć z Manchesterem United. Po dwóch wyrównanych meczach ulegli przyszłemu finaliście 1:2.
Patrząc na piłkarzy, którzy występują w Marsylii, to drużyna ta bez większych problemów powinna przebrnąć przez fazę grupową. Jednak podobnie jak Lille, dalej niż do ćwierćfinału zajść raczej się nie uda. Będzie to również zależeć od sytuacji w Ligue 1, gdyż przy dużej rywalizacji i problemach w rozgrywkach krajowych, „Les Phoceens” mogą odpuścić sobie Champions League, aby skupić się na lidze.
Olympique Lyon
Nene marzy o grze w reprezentacji Brazylii, a regularne występy w Lidze Europy mogą mu tylko pomóc w spełnieniu marzenia… (fot. psg.fr)
Olympique Lyon to bez wątpienia najlepsza drużyna we Francji w XXI wieku. Całkowita dominacja w kraju przełożyła się również na poczynania zespołu na arenie międzynarodowej. To właśnie dzięki „Les Gones” doszło do tego, że na francuskie kluby nie chce trafić wielka Barcelona czy Real, który na własnej skórze kilka razy się przekonał o sile graczy z Gerland. Ostatni sezon OL nie może zaliczyć do udanych. Brak jakiegokolwiek trofeum na krajowym podwórku i odpadnięcie z LM w 1/8 finału jest dla kibiców i zarządu wielkim rozczarowaniem. Mimo wszystko, piłkarze z najstarszego miasta we Francji zachowali honor i zakończyli tegoroczne rozgrywki Ligue 1 na podium, choć emocje w walce o tę pozycję towarzyszyły nam do ostatniej kolejki. W Lyonie nie brakuje kłótni i niedociągnięć, które powodują, że klub notuje w osiągnięciach tendencję zniżkową.
Pierwszy sukces na arenie międzynarodowej miał miejsce w 1964 roku. Wtedy to Olympique Lyon zaszedł do półfinału Pucharu Zdobywców Pucharów. Na kolejne osiągnięcie czekano w Lyonie zaledwie trzy lata. W 1967 roku „Les Gones” zaszli do ćwierćfinału rozgrywek, które przypominają dzisiejszą Ligę Europy. 30 lat posuchy w europejskich pucharach przerwanych zostało przez poczynania zespołu w Pucharze Intertoto. Po komplecie zwycięstw w fazie grupowej bez większych problemów Lyon pokonał turecki Istanbulspor. W finale zmierzył się z dobrymi znajomymi z Montpellier, których pokonał równie gładko (4:2) i po długim okresie przerwy wreszcie „Les Gones” zabłysnęli w rozgrywkach organizowanych przez UEFA. Po dwóch latach powtórzyli sukces z 1967 roku, dochodząc do ćwierćfinału Pucharu UEFA. Wtedy też zaczęła się era dominacji Olympique Lyon we Francji. Do tej pory w Lidze Mistrzów „Les Gones” występowali 12 razy, jednak najczęściej kończyli swoją przygodę na ćwierćfinale. W sezonie 2009/2010 udało im się obalić tę zasadę i awansować do półfinału, tam jednak musieli uznać wyższość Bayernu Monachium. W tegorocznych rozgrywkach odpadli tuż po fazie grupowej, przegrywając z Realem Madryt.
W Lyonie ostatnimi czasy nie dzieje się dobrze. Kibice domagają się większych sukcesów, do tego wchodzą w konflikty z trenerem i piłkarzami. W takiej sytuacji szanse Lyonu oceniam na 3. miejsce w fazie grupowej, a jak potoczą się ich losy w Lidze Europy? Podobnie jak w przypadku Marsylii, ogromne znaczenie będzie miała sytuacja ligowa, bo jeśli tam wszystko będzie szło dobrze, a działacze nie sprzedadzą swoich najlepszych graczy, to Lyon może zajść w okolice półfinału LE.
Paris Saint-Germain
Dla stołecznego zespołu sezon 2010/2011 był nadzwyczaj udany. Już od dawna PSG nie uplasowało się tak wysoko, lecz został niedosyt. Tylko czwarte miejsce (były szanse na trzecie), porażka w finale Coupe de France. Jednak 31 maja tego roku stało się coś, co można nazwać kulminacyjnym momentem w krótkiej historii PSG. Po słabych poczynaniach w lidze nadszedł czas na to, aby klub ze stolicy stał się wielką europejską potęgą. Większość udziałów klubu kupili katarscy szejkowie, którzy bez względu na wkład finansowy mają zamiar stworzyć w Paryżu potęgę.
Pierwszy mecz w europejskich pucharach drużyna PSG rozegrała w sezonie 1982/1983 w ramach rozgrywek Pucharu Zdobywców Pucharów. Od tego czasu paryżanie stali się stałym bywalcem europejskich pucharów. W sezonie 1995/1996 w Paryżu świętowano pierwszy poważny sukces. PSG zdobyło Puchar Zdobywców Pucharów. Dokładnie rok później Paris Saint-Germain ponownie zaszło do finału tych rozgrywek, lecz tym razem musiało uznać wyższość hiszpańskiej Barcelony. Bez sensu opisywać poczynania PSG sezon po sezonie, gdyż właściwie co roku ta drużyna zachodziła w okolice 1/8 finału przeróżnych rozgrywek. W sezonie 2001/2002 do paryskiej gabloty trafiło kolejne trofeum. Tym razem zespół ze stolicy zwyciężył w Pucharze Intertoto, pokonując w finale Brescię Calcio. W zeszłorocznej edycji Ligi Europy podopieczni Kombouare trafili do niezwykle ciężkiej grupy, lecz niespodziewanie ją wygrali. Potem poradzili sobie z BATE Borysow. W kolejnej rundzie PSG grało z Benficą i minimalnie przegrało z Portugalczykami.
Patrząc na możliwości finansowe paryskiego zespołu i spekulacje transferowe na jego temat, można spodziewać się, że PSG zajdzie daleko. Wygląda na to, że Paris Saint-Germain może zakończyć udział w LE na półfinale, a kto wie, może na finale?
Sochaux FC
Sochuax niespodziewanie zakończyło tegoroczne rozgrywki Ligue na 5. pozycji. Dzięki temu ekipa „Les Lionceaux” będzie mogła reprezentować Francję w Lidze Europy.
Sochaux w europejskich rozgrywkach nie brało udziału zbyt wiele razy. Czasami jednak, gdy kwalifikowało się do gry, zadziwiało skutecznością. W sezonie 1980/1981 zaskoczyło wiele osób awansem aż do półfinału Pucharu UEFA. Klub został jednak pokonany przez Alkmaar Zaanstreek (3:4) w dwumeczu). Wymierny skutek dało wtedy prowadzenie klubowej akademii, wszak do sukcesu drużyny przyczynili się jej wychowankowie.
„Les Lionceaux” mogą być czarnym koniem Ligi Europy w przyszłym sezonie. Jak dla mnie, utalentowani piłkarze z Sochaux mogą bez problemów wyjść z grupy, jednak o więcej będzie bardzo ciężko.
Stade Rennais
Bardzo młody zespół z Rennes przez długi okres był jednym z kandydatów do tytułu mistrza Francji. Po fatalnej serii w drugiej części sezonu, piłkarzom z Bretanii pozostała walka o miejsca 4-6. Ostatecznie „Les Rouge et Noir” zakończyli zmagania ligowe na 6. pozycji, co zapewniło im udział w przyszłorocznej Lidze Europy.
W przeszłości ekipa ze Stade de la route de Lorient pięciokrotnie występowała na arenach europejskich. Swój debiut zaliczyła w 1965 roku w Pucharze Zdobywców Pucharów, lecz podobnie jak sześć lat później nie udało jej się nic zwojować. Kolejny występ miał miejsce w 1999 roku, wtedy Bretończycy doszli aż do finału, ale tam ulegli Juventusowi Turyn (4:2 w dwumeczu). W sezonie 2005/2005 Stade Rennais reprezentowało kraj w Pucharze UEFA. Dobre dwa mecze z Osasuną pozwoliły Francuzom na kontynuowanie udziału w fazie grupowej. Ta niestety była w ich wykonaniu tragiczna. Jedna strzelona bramka i komplet porażek zapewniły im ostatnie miejsce. Ostatnim jak do tej pory udziałem Rennes na arenie międzynarodowej był Puchar UEFA w sezonie 2007/2008. Podobnie jak w poprzednim występie, piłkarze z północno-zachodniej Francji dostali się do grupy, lecz zagrali tam równie fatalnie jak w sezonie 2005/2006. Dwa punkty w czterech meczach nie wystarczyły do awansu i Stade Rennais pożegnało się z turniejem.
Jak może być w przyszłej edycji LE? Wygląda na to, że Rennes na spółkę z Sochaux będzie najsłabszym francuskim przedstawicielem, lecz trzeba zauważyć potencjał młodych piłkarzy takich jak M’Vila, Brahimi czy Marveaux. Jeżeli ich forma będzie wysoka na początku rozgrywek, to mają oni szanse zajść daleko. Ogólny typ to faza grupowa.
W kolejnym wydaniu cyklu „Vive la France”, przybliżymy Wam sylwetki zespołów, które będą reprezentować Francję na arenach międzynarodowych. Zapraszamy do lektury.
Lille OSC
Lille, dzięki zdobyciu mistrzostwa Francji, występować będzie w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów. „Les Dogues” nie będą musieli brać udziału w eliminacjach, gdyż pierwsza drużyna Ligue 1 ma zagwarantowane miejsce w fazie grupowej.
Andre Ayew ma aspiracje do zdobycia kilkunastu bramek w Lidze Mistrzów (fot. skysports.com)
Klub z Flandrii nie miał do tej pory wielkich osiągnięć na arenie międzynarodowej, więc 50. miejsce w rankingu UEFA nie dziwi. Przed zespołem Rudiego Garcii uplasowały się cztery drużyny z kraju nad Sekwaną (Lyon, Marsylia, Bordeaux, PSG), ale każdy wie, że w piłkę nie grają statystki.
Najpierw zajmijmy się historią. Pierwszy sukces w Europie Lille zanotowało w 1951 roku, kiedy to dotarło do finału rozgrywek o Puchar Łaciński. Był to międzynarodowy turniej rozgrywany w latach 1949-1957. W każdej edycji brały udział czołowe zespoły z ligi francuskiej, hiszpańskiej, portugalskiej i włoskiej. Nie był to turniej o pietruszkę, gdyż w ówczesnym okresie uważany był za najbardziej prestiżowy. Zespół Lille uporał się w pierwszym spotkaniu ze Sportingiem Lizbona, ale w finale musiał uznać wyższość włoskiego Milanu, który pokonał bezradnych Francuzów aż 5:0.
Na kolejny sukces międzynarodowy we Flandrii czekano aż 51 lat. Po ogromnej przerwie drużyna z północy Francji doszła do finału Pucharu Intertoto. Na swojej drodze pokonała rumuńską Glorię (3:0) i Aston Villę (3:1), a w decydującym dwumeczu przegrała 1:2 z VfB Stuttgart. Co się odwlecze, to nie uciecze i dwa lata później udało się zatriumfować w tych samych rozgrywkach. Lille miało wtedy ogromne szczęście w losowaniu i bez większych problemów pokonało kolejno Dynamo Mińsk, NK Slaven i UD Leiria.
„Les Dogues” brało również udział w rozgrywkach Pucharu UEFA (2002, 2005, 2006) i pod nową nazwą Ligi Europy (2010, 2011). Co ciekawe, wszystkie rozgrywki, nie licząc tych z 2011 roku, kończyły się dla Lille w 1/16. Podobnie było w Lidzie Mistrzów w roku 2007, kiedy to podtrzymali passę z Pucharu UEFA i odpadli przed ćwierćfinałem. Dopiero w sezonie 2010/2011 piłkarze z Flandrii złamali zasadę. Po wyśmienitej fazie grupowej musieli uznać wyższość holenderskiego PSV i zarazem zakończyć swój udział na 1/32.
Próbując określić szansę mistrza Francji w przyszłorocznych rozgrywkach międzynarodowych, należy zwrócić uwagę na skład, jakim obecnie dysponuje. Co prawda, władze klubu zapewniają, że będą chciały się wzmocnić, ale jak powszechnie wiadomo, piłkarze Lille są kuszeni przez wielkie europejskiego zespoły. Odejście zapowiada Gervinho, jeden z bohaterów zakończonego niedawno sezonu. Do tego, na ławce nie chce siedzieć „superrezerwowy” Obraniak, który również ma ochotę zmienić klub. Mimo wszystko nie można zapominać o potencjale, jakim dysponuje drużyna z północy. W fazie grupowej Ligi Mistrzów powinno jej to wystarczyć do zajęcia miejsc 2.-3., a potem bez różnicy, czy będzie kontynuować udział w LM, czy przejdzie do LE, nie zajdzie dalej niż do ćwierćfinału. Bardziej poparłbym 3. miejsce w grupie elitarnych rozgrywek i przejście do Ligi Europejskiej, z którą jak dla mnie obecny mistrz Francji pożegna się w ćwierćfinale.
Olympique Marsylia
„Les Phoceens” robili wszystko, aby obronić mistrzostwo, ale nie udało się. Didier Deschamps nie rozpaczał i mówił, że piłkarze osiągnęli cel minimum, jakim było zapewnienie sobie gry w Lidze Mistrzów bez gry w eliminacjach.
Olympique Marsylia to znana europejska marka, w rankingu UEFA zajmuje 24. pozycję i jest drugą (pierwszy jest Lyon) francuską drużyną w tej klasyfikacji. Marsylia byłaby dużo wyżej, gdyby nie słaby sezon 2005/2006, kiedy to ukończyła Ligue 1 na 5. miejscu i nie zakwalifikowała się nawet do Pucharu UEFA.
W swojej historii klub z Velodrome nie może narzekać na brak europejskich osiągnięć. Pierwsze poważne sukcesy marsylczycy odnieśli na początku lat 90. W sezonie 1990/1991 znakomicie prezentowali się w Champions League. Rozgrywki rozpoczęli od pokonania Dinamo Tirana (5:1), potem eliminowali kolejno poznańskiego Lecha (8:4), AC Milan (4:1) i moskiewski Spartak (5:2). W finale rozgrywanym na Stadio San Nicola w Bari rywalizowali z Crveną Zvezdą Belgrad. W regulaminowym czasie gry bramki nie padły i serię rzutów karnych wygrali Serbowie, a drużyna z południa Francji musiała obejść się smakiem. Dwa lata później również wystąpili w finale owych rozgrywek, ale stadion w Monachium przyniósł im więcej szczęścia niż ten w Bari i „Les Phoceens” po pokonaniu włoskiego Milanu (1:0) świętowali pierwsze w historii trofeum na arenie międzynarodowej.
Kolejne sukcesy spotkały marsylczyków w Pucharze UFEA. W 1999 roku doszli do finału, ale byli bezradni przy koncertowej grze Parmy, która ostatecznie zwyciężyła 3:0. Podobnie było w 2004 roku, kiedy to finał Valencia CF – Olympique Marsylia zakończył się dwubramkowym zwycięstwem Hiszpanów.
W 2005 roku drużyna z prowincji wzięła rewanż na Włochach i Hiszpanach. W półfinale Pucharu Intertoto pokonała ona bowiem Lazio (4:1), a w finale nie dała szans „Los Turcos”, pokonując ich 5:3.
Należy również przypomnieć ostatni sezon, kiedy to Olympique Marsylia grał w Lidze Mistrzów. Francuzi trafili do grupy z Chelsea, Spartakiem Moskwa i MSK Zilina. W sześciu meczach uzbierali 12 oczek i zajęli 2. miejsce zaraz za „The Blues”. Los nie oszczędził marsylczyków i w 1/8 musieli się oni mierzyć z Manchesterem United. Po dwóch wyrównanych meczach ulegli przyszłemu finaliście 1:2.
Patrząc na piłkarzy, którzy występują w Marsylii, to drużyna ta bez większych problemów powinna przebrnąć przez fazę grupową. Jednak podobnie jak Lille, dalej niż do ćwierćfinału zajść raczej się nie uda. Będzie to również zależeć od sytuacji w Ligue 1, gdyż przy dużej rywalizacji i problemach w rozgrywkach krajowych, „Les Phoceens” mogą odpuścić sobie Champions League, aby skupić się na lidze.
Olympique Lyon
Nene marzy o grze w reprezentacji Brazylii, a regularne występy w Lidze Europy mogą mu tylko pomóc w spełnieniu marzenia… (fot. psg.fr)
Olympique Lyon to bez wątpienia najlepsza drużyna we Francji w XXI wieku. Całkowita dominacja w kraju przełożyła się również na poczynania zespołu na arenie międzynarodowej. To właśnie dzięki „Les Gones” doszło do tego, że na francuskie kluby nie chce trafić wielka Barcelona czy Real, który na własnej skórze kilka razy się przekonał o sile graczy z Gerland. Ostatni sezon OL nie może zaliczyć do udanych. Brak jakiegokolwiek trofeum na krajowym podwórku i odpadnięcie z LM w 1/8 finału jest dla kibiców i zarządu wielkim rozczarowaniem. Mimo wszystko, piłkarze z najstarszego miasta we Francji zachowali honor i zakończyli tegoroczne rozgrywki Ligue 1 na podium, choć emocje w walce o tę pozycję towarzyszyły nam do ostatniej kolejki. W Lyonie nie brakuje kłótni i niedociągnięć, które powodują, że klub notuje w osiągnięciach tendencję zniżkową.
Pierwszy sukces na arenie międzynarodowej miał miejsce w 1964 roku. Wtedy to Olympique Lyon zaszedł do półfinału Pucharu Zdobywców Pucharów. Na kolejne osiągnięcie czekano w Lyonie zaledwie trzy lata. W 1967 roku „Les Gones” zaszli do ćwierćfinału rozgrywek, które przypominają dzisiejszą Ligę Europy. 30 lat posuchy w europejskich pucharach przerwanych zostało przez poczynania zespołu w Pucharze Intertoto. Po komplecie zwycięstw w fazie grupowej bez większych problemów Lyon pokonał turecki Istanbulspor. W finale zmierzył się z dobrymi znajomymi z Montpellier, których pokonał równie gładko (4:2) i po długim okresie przerwy wreszcie „Les Gones” zabłysnęli w rozgrywkach organizowanych przez UEFA. Po dwóch latach powtórzyli sukces z 1967 roku, dochodząc do ćwierćfinału Pucharu UEFA. Wtedy też zaczęła się era dominacji Olympique Lyon we Francji. Do tej pory w Lidze Mistrzów „Les Gones” występowali 12 razy, jednak najczęściej kończyli swoją przygodę na ćwierćfinale. W sezonie 2009/2010 udało im się obalić tę zasadę i awansować do półfinału, tam jednak musieli uznać wyższość Bayernu Monachium. W tegorocznych rozgrywkach odpadli tuż po fazie grupowej, przegrywając z Realem Madryt.
W Lyonie ostatnimi czasy nie dzieje się dobrze. Kibice domagają się większych sukcesów, do tego wchodzą w konflikty z trenerem i piłkarzami. W takiej sytuacji szanse Lyonu oceniam na 3. miejsce w fazie grupowej, a jak potoczą się ich losy w Lidze Europy? Podobnie jak w przypadku Marsylii, ogromne znaczenie będzie miała sytuacja ligowa, bo jeśli tam wszystko będzie szło dobrze, a działacze nie sprzedadzą swoich najlepszych graczy, to Lyon może zajść w okolice półfinału LE.
Paris Saint-Germain
Dla stołecznego zespołu sezon 2010/2011 był nadzwyczaj udany. Już od dawna PSG nie uplasowało się tak wysoko, lecz został niedosyt. Tylko czwarte miejsce (były szanse na trzecie), porażka w finale Coupe de France. Jednak 31 maja tego roku stało się coś, co można nazwać kulminacyjnym momentem w krótkiej historii PSG. Po słabych poczynaniach w lidze nadszedł czas na to, aby klub ze stolicy stał się wielką europejską potęgą. Większość udziałów klubu kupili katarscy szejkowie, którzy bez względu na wkład finansowy mają zamiar stworzyć w Paryżu potęgę.
Pierwszy mecz w europejskich pucharach drużyna PSG rozegrała w sezonie 1982/1983 w ramach rozgrywek Pucharu Zdobywców Pucharów. Od tego czasu paryżanie stali się stałym bywalcem europejskich pucharów. W sezonie 1995/1996 w Paryżu świętowano pierwszy poważny sukces. PSG zdobyło Puchar Zdobywców Pucharów. Dokładnie rok później Paris Saint-Germain ponownie zaszło do finału tych rozgrywek, lecz tym razem musiało uznać wyższość hiszpańskiej Barcelony. Bez sensu opisywać poczynania PSG sezon po sezonie, gdyż właściwie co roku ta drużyna zachodziła w okolice 1/8 finału przeróżnych rozgrywek. W sezonie 2001/2002 do paryskiej gabloty trafiło kolejne trofeum. Tym razem zespół ze stolicy zwyciężył w Pucharze Intertoto, pokonując w finale Brescię Calcio. W zeszłorocznej edycji Ligi Europy podopieczni Kombouare trafili do niezwykle ciężkiej grupy, lecz niespodziewanie ją wygrali. Potem poradzili sobie z BATE Borysow. W kolejnej rundzie PSG grało z Benficą i minimalnie przegrało z Portugalczykami.
Patrząc na możliwości finansowe paryskiego zespołu i spekulacje transferowe na jego temat, można spodziewać się, że PSG zajdzie daleko. Wygląda na to, że Paris Saint-Germain może zakończyć udział w LE na półfinale, a kto wie, może na finale?
Sochaux FC
Sochuax niespodziewanie zakończyło tegoroczne rozgrywki Ligue na 5. pozycji. Dzięki temu ekipa „Les Lionceaux” będzie mogła reprezentować Francję w Lidze Europy.
Sochaux w europejskich rozgrywkach nie brało udziału zbyt wiele razy. Czasami jednak, gdy kwalifikowało się do gry, zadziwiało skutecznością. W sezonie 1980/1981 zaskoczyło wiele osób awansem aż do półfinału Pucharu UEFA. Klub został jednak pokonany przez Alkmaar Zaanstreek (3:4) w dwumeczu). Wymierny skutek dało wtedy prowadzenie klubowej akademii, wszak do sukcesu drużyny przyczynili się jej wychowankowie.
„Les Lionceaux” mogą być czarnym koniem Ligi Europy w przyszłym sezonie. Jak dla mnie, utalentowani piłkarze z Sochaux mogą bez problemów wyjść z grupy, jednak o więcej będzie bardzo ciężko.
Stade Rennais
Bardzo młody zespół z Rennes przez długi okres był jednym z kandydatów do tytułu mistrza Francji. Po fatalnej serii w drugiej części sezonu, piłkarzom z Bretanii pozostała walka o miejsca 4-6. Ostatecznie „Les Rouge et Noir” zakończyli zmagania ligowe na 6. pozycji, co zapewniło im udział w przyszłorocznej Lidze Europy.
W przeszłości ekipa ze Stade de la route de Lorient pięciokrotnie występowała na arenach europejskich. Swój debiut zaliczyła w 1965 roku w Pucharze Zdobywców Pucharów, lecz podobnie jak sześć lat później nie udało jej się nic zwojować. Kolejny występ miał miejsce w 1999 roku, wtedy Bretończycy doszli aż do finału, ale tam ulegli Juventusowi Turyn (4:2 w dwumeczu). W sezonie 2005/2005 Stade Rennais reprezentowało kraj w Pucharze UEFA. Dobre dwa mecze z Osasuną pozwoliły Francuzom na kontynuowanie udziału w fazie grupowej. Ta niestety była w ich wykonaniu tragiczna. Jedna strzelona bramka i komplet porażek zapewniły im ostatnie miejsce. Ostatnim jak do tej pory udziałem Rennes na arenie międzynarodowej był Puchar UEFA w sezonie 2007/2008. Podobnie jak w poprzednim występie, piłkarze z północno-zachodniej Francji dostali się do grupy, lecz zagrali tam równie fatalnie jak w sezonie 2005/2006. Dwa punkty w czterech meczach nie wystarczyły do awansu i Stade Rennais pożegnało się z turniejem.
Jak może być w przyszłej edycji LE? Wygląda na to, że Rennes na spółkę z Sochaux będzie najsłabszym francuskim przedstawicielem, lecz trzeba zauważyć potencjał młodych piłkarzy takich jak M’Vila, Brahimi czy Marveaux. Jeżeli ich forma będzie wysoka na początku rozgrywek, to mają oni szanse zajść daleko. Ogólny typ to faza grupowa.