Francuską piłkę klubową ocenia się w Europie jako jedną z najistotniejszych na rynku. Od wielu już lat wiadomo, że zespoły znad Sekwany pełnią ważną rolę w rozkładzie sił w europejskich pucharach, w Pucharze Mistrzów, Pucharze UEFA czy też kończącym swoją historię przed dekadą Pucharze Zdobywców Pucharów. Jak jednak w rzeczywistości wyglądała pozycja Francji w tej mierze przed lata i jak wygląda ona teraz?
Historia europejskich pucharów pod egidą Europejskiej Unii Piłkarskiej sięga połowy lat pięćdziesiątych, gdy nastąpiła inauguracja Pucharu Mistrzów. Na początku lat 60. rozpoczął swoją działalność Puchar Zdobywców Pucharów, a w latach 70. Puchar UEFA (znany dziś jako Liga Europejska). Wydawałoby się, iż przez tyle lat rywalizacji we francuskim futbolu powinno zgromadzić się znaczącą liczbę trofeów, by ten plasował się zaraz za plecami gigantów z Hiszpanii czy Włoch. Rzut oka w statystyki i … kiedy przyjrzałem się wszystkiemu dokładnie, to przyznam, że był to dla mnie szok. W przeciągu minionego półwiecza w najbardziej prestiżowych rozgrywkach Francuzi tryumfowali zaledwie dwa razy i miało to miejsce dopiero w latach 90. W roku 1993 pierwszą edycję Ligi Mistrzów – nowego oblicza Pucharu Europy – wygrał Olympique Marsylia, zaś trzy lata później Puchar Zdobywców Pucharów zdobyło Paris Saint-Germain (rok później bliscy byli nawet obronienia trofeum). Kibice nad Sekwaną do tej pory nie doczekali się zwycięstwa w Pucharze UEFA (w 1996 roku Bordeaux przegrało w finale z Bayernem).

Łatwo z tych faktów wywnioskować, że ostatnia dekada XX wieku była dla francuskich klubów nadzwyczaj udana, a dalszy rozwój ich piłki przyniesie prawdopodobnie kolejne sukcesy. Rzeczywiście, od tamtej pory Monaco było w stanie raz dotrzeć do finału Champions League, a Marsylia dwa razy znalazła się w finale Pucharu UEFA. Czy oznacza to jednak, iż wcześniej we Francji źle się działo i brak osiągnięć oznacza niedostatek wyśmienitych zespołów?
Już w latach pięćdziesiątych francuską ligę zdominował klub z miasteczka Reims, który do 1962 roku zdobył sześć tytułów mistrzowskich. Był on potęgą piłkarską nie tylko na własnym podwórku, ale także na arenie europejskiej. Już w pierwszych latach istnienia Pucharu Mistrzów dwa razy dotarli do samego finału, ale Real Madryt wybił Francuzom marzenia o chwale. W 1956 roku ekipę Stade Reims, na czele z Raymondem Kopą i Robertem Jonquetem, „Królewscy” odprawili wynikiem 4:3 po fantastycznym widowisku. Do dziś wiele osób określa ten mecz za najwspanialszy finał w dziejach pucharu. Trzy lata później skończyło się na 2:0, a w barwach Realu wystąpił przeciwko swoim dawnym kolegom Kopa. Francuzom nie pomógł nawet wybitny w tym czasie napastnik Just Fontanie.
Co nie udało się „Remois”, miało powieźć się „Zielonym” dwie dekady później. Swój pierwszy tytuł Saint-Etienne zdobyło już w 1957 roku, lecz dopiero z przyjściem Alberta Batteuxa, twórcy sukcesów Reims, nastały w Dolinie Rodanu lepsze czasy. W ciągu dziesięciu lat zdołali siedem razy wygrać francuską ekstraklasę i zdominować tamtejsze rozgrywki. Cały kraj oszalał wtedy na punkcie tej jedenastki, a hasło „Allez, Les Verts” („Naprzód Zieloni”) jednoczyło kibiców, którzy oczekiwali zasłużonego Pucharu Europy.












