Niezaprzeczalnie liga francuska należy do grona najlepszych lig Europy, jednakże słynie ona z częstych sensacji zarówno w pojedynczych spotkaniach, jak i w końcowej tabeli. W obecnym sezonie nie obyło się bez niespodzianek, a walki o mistrzostwo i miejsca na podium będą trwały do ostatniej kolejki. Zapraszamy do zapoznania się z obecnymi sytuacjami i szansami francuskich ekip z czołówki.
Po pierwsze mistrzostwo od 57 lat…
Lille OSC utrzymuje się na czele tabeli od 5 grudnia zeszłego roku. Od tej pory podopieczni Rudiego Garcii uwierzyli w to, że mogą pierwszy raz w tym wieku zostać mistrzami Francji. Ostatni większy sukces drużyna z Flandrii osiągnęła sześć lat temu, kiedy to uplasowała się na drugim miejscu w końcowym układzie tabeli i tym samym została wicemistrzem Francji. W poprzednim sezonie piłkarze ze Stade Lille-Metropole ukończyli rozgrywki na czwartej pozycji, co zapewniło im udział w Lidze Europy. W ostatnich latach zawodnicy Lille często kwalifikowali się do europejskich pucharów, ale nie potrafili się przełamać i zdobyć upragnionego mistrzostwa. Przed obecnie trwającym sezonem zawodnikom Rudiego Garcii nie dawano żadnych szans na mistrzostwo, a w tej chwili są oni głównym faworytem do wygrania ligi. Wielka w tym zasługa trenera, który stworzył zabójczą mieszankę, łącząc utalentowanych młodzieńców z doświadczonymi wyjadaczami. Co prawda, Lille nie zaszło daleko w Lidze Europy (odpadli z PSV w 1/16), ale na krajowym podwórku radzi sobie znakomicie. Ostatnimi czasy jednak w szeregi graczy z północnej Francji wdarł się kryzys. Po całej serii spotkań, w których „Les Dogues” przeciągali szale zwycięstwa na swoją korzyść, Lille zaczęło tracić ważne punkty, tym samym przewaga nad drugą Marsylią znacznie zmalała. Obecnie wynosi zaledwie jedno oczko i sprawa mistrzostwa jest otwarta, jednak futbol prezentowany przez Lille jest niezwykle ofensywny, a sam klub z Flandrii nazywany był francuską FC Barcelona. Siedem najbliższych meczów będzie dla „Les Dogues” sprawdzianem, który odpowie na pytanie, czy jedna z najstarszych drużyn we Francji zasługuje w tym roku na mistrzowski tytuł.
Czy Stade Rennes włączy się do walki o trzecią pozycję? (fot. staderennais.fr)
Pozostałe spotkania:
32. kolejka: Lorient – Lille* 33. kolejka: Lille – Arles 34. kolejka: Nancy – Lille 35. kolejka: AS Saint-Etienne – Lille 36. kolejka: Lille – Sochuax 37. kolejka: PSG – Lille 38. kolejka: Lille – Stade Rennes
(pogrubione zostały spotkania, które mogą mieć decydujące znaczenie dla zespołu)
Warto dodać, że Lille OSC pokonało w półfinale Pucharu Francji OGC Nice i 14 maja zmierzy się z PSG na Stade de France w wielkim finale tych rozgrywek.
typ iGola na ligę: 2. miejsce typ iGola na finał CdF: porażka
Wielki pościg Marsylii
Piłkarze Olympique Marsylia w zeszłym sezonie zdobyli pierwsze od 1992 roku mistrzostwo, które sprawiło, że w tym sezonie to im dawano największe szanse na obronę tytułu. Na Velodrome wydano 37,5 mln euro na transfery, ale nie zapewniło im to panowania w lidze. Przez cały sezon Marsylia ogląda plecy lepiej dysponowanego Lille OSC, trochę przypomina to sytuację z rozgrywek 2008/2009, kiedy to Bordeaux po podobnej gonitwie wyprzedziło w ostatniej chwili OM i zostało mistrzem Francji. Jeżeli polskie powiedzenie: historia lubi się powtarzać jest prawdziwe, to właśnie marsylczycy zostaną w tym roku mistrzami. Trio Ayew – Lucho – Remy spisuje się ostatnio znakomicie, do pełni szczęścia brakuje tylko odblokowania Gignaca, który, kiedy znajduje się w dobrej formie, potrafi sam przesądzić o rezultacie meczu. W zespole z Marsylii pierwsze skrzypce gra Mathieu Valbuena, który nie ma sobie równych na pozycji środkowego pomocnika. Didier Deschamps przyznaje, że najbliższe spotkania będą decydujące, ale należy pamiętać, że nawet komplet zwycięstw w tych siedmiu meczach nie zapewni zespołowi z Velodrome mistrzostwa, jeśli Lille OSC nie straci punktów.
Olympique Marsylia dotarł również do finału Pucharu Ligi, w którym zmierzy się z Montpellier.
typ iGola na ligę: mistrzostwo typ iGola na finał Pucharu Ligi: zwycięstwo
Gdzie ten Lyon?
Ostatnia dekada w kraju nad Loarą to era „Les Gones”. Olympique Lyon w ostatnich dziesięciu latach siedem razy był mistrzem (2002-2008), raz wicemistrzem (2010) oraz triumfował w rozgrywkach Pucharu Francji (2008) i Pucharu Ligi Francuskiej (2001). Oprócz wspaniałych sukcesów we Francji, Lyon bardzo dobrze radził sobie w elitarnych rozgrywkach Ligi Mistrzów. Od pewnego czasu klub ze Stade Gerland zawsze wymieniany jest w gronie kandydatów do mistrzostwa. Tak było i tym razem. Eksperci uważali, że po dwóch latach posuchy mistrzowski tytuł wróci na Gerland. Jednak zażarta walka w Champions League sprawiła, że podopieczni Puela dali uciec Lille i Marsylii. Celem minimum stało się dla Lyonu zajęcie trzeciego miejsca, które gwarantowałoby mu udział w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów. Chrapkę na trzecią pozycję ma także drużyna PSG, która w ostatniej kolejce pokonała przed własną publicznością „Les Gones” 1:0 i zbliżyła się do trzeciego miejsca na jedno oczko. Dla Claude’a Puela zakończenie rozgrywek poza podium prawdopodobnie będzie wiązało się ze zwolnieniem, co z uśmiechem na twarzy przyjęliby fani Lyonu, którzy nie darzą 50-letniego szkoleniowca sympatią. Drużynę z najstarszego miasta we Francji czeka siedem niezwykle trudnych meczów, które będą miały decydujący wpływ na walkę o trzecią pozycję.
Tradycyjnie PSG po wyśmienitym starcie sezonu wpadło w kryzys, na szczęście tym razy był on bardzo krótki i paryżanie zdołali utrzymać się w czubie tabeli. Po rundzie jesiennej obecnego sezonu dawano im spore szanse na mistrzostwo, ale kryzys (cztery mecze bez zwycięstwa) sprawił, że stracili do pierwszej dwójki kilka punktów. W ostatniej kolejce podopieczni Kombouarego odnieśli niezwykle ważne zwycięstwo nad Lyonem i awansowali na czwarte miejsce ze stratą jednego oczka do „Les Gones”. Wysoka pozycja klubu ze stolicy w obecnym sezonie to głównie zasługa Brazylijczyka Nene, który zdobył w lidze trzynaście bramek i jest najlepszym strzelcem w zespole. W drużynie prowadzonej przez Kombouarego jest również antybohater, a w zasadzie antybohaterowie. Mowa tu o bramkarzach, którzy prezentują się bardzo słabo i popełniają dziecinne błędy. Apoula Edel zawalił w tym sezonie kilka, jak nie kilkanaście bramek. W Paryżu najbardziej rozpamiętywany jest kiks Edela z Lyonu, kiedy to przy stanie 2:1 dla PSG wybił piłkę z piątki pod same nogi ustawionego na dwudziestym metrze Gomisa, który skorzystał z prezentu i zdobył bramkę dającą wyrównanie. Rezerwowy bramkarz, Gregory Coupet, po błędach Edela stał sie golkiperem numer jeden, ale i jemu przydarzyła się okropna wpadka w meczu z Marsylią, kiedy to źle ustawił mur, co dostrzegł Heinze i bez zastanowienia huknął jak z armaty, a futbolówka zatrzymała się dopiero w siatce. Jednakże w okresie całego sezonu PSG bezapelacyjnie zasługuje na miejsce w pierwszej trójce.
Paris Saint-Germain 14 maja tego roku zmierzy się z Lille OSC w finale Pucharu Francji. Do tej pory paryżanie mają na swoim koncie osiem Pucharów Francji.
typ iGola na ligę: 3. miejsce typ iGola na finał CdF: zwycięstwo
Rennes nie wytrzymało presji…
Młoda drużyna z Rennes jeszcze kilka tygodni temu wymieniana była w grupie zespołów walczących o mistrzostwo, jednak fatalna seria pięciu meczów bez zwycięstwa sprawiła, że podopieczni Frederica Antonettiego spadli na piątą pozycję i do lidera tracą już osiem oczek. Złożona z utalentowanych młodzieńców i doświadczonego bramkarza drużyna przez większość sezonu utrzymywała wysoki poziom, ale presja, jaka ciążyła na nowicjuszach z Rennes, była tak ogromna, że zawodnicy z Bretanii popadli w kryzys, którego końca nie widać. Media i kibice uwierzyli w mistrzostwo, na które żółtodzioby z Rennes jeszcze nie zasługują. Jednak władze klubu osiągnęły swój cel, jakim było pokazanie całej piłkarskiej Europie, jakimi talentami dysponuje Antonetti. Udało się i prawdopodobnie większość młodych Francuzów odejdzie do lepszych klubów, a budżet Rennes powiększy się o kilka milionów. Nie można jednak lekceważyć „Les Rouges et Noirs”, gdyż nadal są oni niezwykle groźni. Co prawda w Paryżu czy Lyonie presja miejsca zapewniającego grę w europejskich pucharach jest dużo większa, ale może właśnie ten luz pozwoli zawodnikom Antonettiego w skończeniu sezonu wyżej niż na piątej pozycji? Szanse są, ale najpierw trzeba wydostać się z dołka, w którym ewidentnie znajduje się klub.
Niezaprzeczalnie liga francuska należy do grona najlepszych lig Europy, jednakże słynie ona z częstych sensacji zarówno w pojedynczych spotkaniach, jak i w końcowej tabeli. W obecnym sezonie nie obyło się bez niespodzianek, a walki o mistrzostwo i miejsca na podium będą trwały do ostatniej kolejki. Zapraszamy do zapoznania się z obecnymi sytuacjami i szansami francuskich ekip z czołówki.
Po pierwsze mistrzostwo od 57 lat…
Lille OSC utrzymuje się na czele tabeli od 5 grudnia zeszłego roku. Od tej pory podopieczni Rudiego Garcii uwierzyli w to, że mogą pierwszy raz w tym wieku zostać mistrzami Francji. Ostatni większy sukces drużyna z Flandrii osiągnęła sześć lat temu, kiedy to uplasowała się na drugim miejscu w końcowym układzie tabeli i tym samym została wicemistrzem Francji. W poprzednim sezonie piłkarze ze Stade Lille-Metropole ukończyli rozgrywki na czwartej pozycji, co zapewniło im udział w Lidze Europy. W ostatnich latach zawodnicy Lille często kwalifikowali się do europejskich pucharów, ale nie potrafili się przełamać i zdobyć upragnionego mistrzostwa. Przed obecnie trwającym sezonem zawodnikom Rudiego Garcii nie dawano żadnych szans na mistrzostwo, a w tej chwili są oni głównym faworytem do wygrania ligi. Wielka w tym zasługa trenera, który stworzył zabójczą mieszankę, łącząc utalentowanych młodzieńców z doświadczonymi wyjadaczami. Co prawda, Lille nie zaszło daleko w Lidze Europy (odpadli z PSV w 1/16), ale na krajowym podwórku radzi sobie znakomicie. Ostatnimi czasy jednak w szeregi graczy z północnej Francji wdarł się kryzys. Po całej serii spotkań, w których „Les Dogues” przeciągali szale zwycięstwa na swoją korzyść, Lille zaczęło tracić ważne punkty, tym samym przewaga nad drugą Marsylią znacznie zmalała. Obecnie wynosi zaledwie jedno oczko i sprawa mistrzostwa jest otwarta, jednak futbol prezentowany przez Lille jest niezwykle ofensywny, a sam klub z Flandrii nazywany był francuską FC Barcelona. Siedem najbliższych meczów będzie dla „Les Dogues” sprawdzianem, który odpowie na pytanie, czy jedna z najstarszych drużyn we Francji zasługuje w tym roku na mistrzowski tytuł.
Czy Stade Rennes włączy się do walki o trzecią pozycję? (fot. staderennais.fr)
Pozostałe spotkania:
32. kolejka: Lorient – Lille* 33. kolejka: Lille – Arles 34. kolejka: Nancy – Lille 35. kolejka: AS Saint-Etienne – Lille 36. kolejka: Lille – Sochuax 37. kolejka: PSG – Lille 38. kolejka: Lille – Stade Rennes
(pogrubione zostały spotkania, które mogą mieć decydujące znaczenie dla zespołu)
Warto dodać, że Lille OSC pokonało w półfinale Pucharu Francji OGC Nice i 14 maja zmierzy się z PSG na Stade de France w wielkim finale tych rozgrywek.
typ iGola na ligę: 2. miejsce typ iGola na finał CdF: porażka
Wielki pościg Marsylii
Piłkarze Olympique Marsylia w zeszłym sezonie zdobyli pierwsze od 1992 roku mistrzostwo, które sprawiło, że w tym sezonie to im dawano największe szanse na obronę tytułu. Na Velodrome wydano 37,5 mln euro na transfery, ale nie zapewniło im to panowania w lidze. Przez cały sezon Marsylia ogląda plecy lepiej dysponowanego Lille OSC, trochę przypomina to sytuację z rozgrywek 2008/2009, kiedy to Bordeaux po podobnej gonitwie wyprzedziło w ostatniej chwili OM i zostało mistrzem Francji. Jeżeli polskie powiedzenie: historia lubi się powtarzać jest prawdziwe, to właśnie marsylczycy zostaną w tym roku mistrzami. Trio Ayew – Lucho – Remy spisuje się ostatnio znakomicie, do pełni szczęścia brakuje tylko odblokowania Gignaca, który, kiedy znajduje się w dobrej formie, potrafi sam przesądzić o rezultacie meczu. W zespole z Marsylii pierwsze skrzypce gra Mathieu Valbuena, który nie ma sobie równych na pozycji środkowego pomocnika. Didier Deschamps przyznaje, że najbliższe spotkania będą decydujące, ale należy pamiętać, że nawet komplet zwycięstw w tych siedmiu meczach nie zapewni zespołowi z Velodrome mistrzostwa, jeśli Lille OSC nie straci punktów.
Olympique Marsylia dotarł również do finału Pucharu Ligi, w którym zmierzy się z Montpellier.
typ iGola na ligę: mistrzostwo typ iGola na finał Pucharu Ligi: zwycięstwo
Gdzie ten Lyon?
Ostatnia dekada w kraju nad Loarą to era „Les Gones”. Olympique Lyon w ostatnich dziesięciu latach siedem razy był mistrzem (2002-2008), raz wicemistrzem (2010) oraz triumfował w rozgrywkach Pucharu Francji (2008) i Pucharu Ligi Francuskiej (2001). Oprócz wspaniałych sukcesów we Francji, Lyon bardzo dobrze radził sobie w elitarnych rozgrywkach Ligi Mistrzów. Od pewnego czasu klub ze Stade Gerland zawsze wymieniany jest w gronie kandydatów do mistrzostwa. Tak było i tym razem. Eksperci uważali, że po dwóch latach posuchy mistrzowski tytuł wróci na Gerland. Jednak zażarta walka w Champions League sprawiła, że podopieczni Puela dali uciec Lille i Marsylii. Celem minimum stało się dla Lyonu zajęcie trzeciego miejsca, które gwarantowałoby mu udział w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów. Chrapkę na trzecią pozycję ma także drużyna PSG, która w ostatniej kolejce pokonała przed własną publicznością „Les Gones” 1:0 i zbliżyła się do trzeciego miejsca na jedno oczko. Dla Claude’a Puela zakończenie rozgrywek poza podium prawdopodobnie będzie wiązało się ze zwolnieniem, co z uśmiechem na twarzy przyjęliby fani Lyonu, którzy nie darzą 50-letniego szkoleniowca sympatią. Drużynę z najstarszego miasta we Francji czeka siedem niezwykle trudnych meczów, które będą miały decydujący wpływ na walkę o trzecią pozycję.
Tradycyjnie PSG po wyśmienitym starcie sezonu wpadło w kryzys, na szczęście tym razy był on bardzo krótki i paryżanie zdołali utrzymać się w czubie tabeli. Po rundzie jesiennej obecnego sezonu dawano im spore szanse na mistrzostwo, ale kryzys (cztery mecze bez zwycięstwa) sprawił, że stracili do pierwszej dwójki kilka punktów. W ostatniej kolejce podopieczni Kombouarego odnieśli niezwykle ważne zwycięstwo nad Lyonem i awansowali na czwarte miejsce ze stratą jednego oczka do „Les Gones”. Wysoka pozycja klubu ze stolicy w obecnym sezonie to głównie zasługa Brazylijczyka Nene, który zdobył w lidze trzynaście bramek i jest najlepszym strzelcem w zespole. W drużynie prowadzonej przez Kombouarego jest również antybohater, a w zasadzie antybohaterowie. Mowa tu o bramkarzach, którzy prezentują się bardzo słabo i popełniają dziecinne błędy. Apoula Edel zawalił w tym sezonie kilka, jak nie kilkanaście bramek. W Paryżu najbardziej rozpamiętywany jest kiks Edela z Lyonu, kiedy to przy stanie 2:1 dla PSG wybił piłkę z piątki pod same nogi ustawionego na dwudziestym metrze Gomisa, który skorzystał z prezentu i zdobył bramkę dającą wyrównanie. Rezerwowy bramkarz, Gregory Coupet, po błędach Edela stał sie golkiperem numer jeden, ale i jemu przydarzyła się okropna wpadka w meczu z Marsylią, kiedy to źle ustawił mur, co dostrzegł Heinze i bez zastanowienia huknął jak z armaty, a futbolówka zatrzymała się dopiero w siatce. Jednakże w okresie całego sezonu PSG bezapelacyjnie zasługuje na miejsce w pierwszej trójce.
Paris Saint-Germain 14 maja tego roku zmierzy się z Lille OSC w finale Pucharu Francji. Do tej pory paryżanie mają na swoim koncie osiem Pucharów Francji.
typ iGola na ligę: 3. miejsce typ iGola na finał CdF: zwycięstwo
Rennes nie wytrzymało presji…
Młoda drużyna z Rennes jeszcze kilka tygodni temu wymieniana była w grupie zespołów walczących o mistrzostwo, jednak fatalna seria pięciu meczów bez zwycięstwa sprawiła, że podopieczni Frederica Antonettiego spadli na piątą pozycję i do lidera tracą już osiem oczek. Złożona z utalentowanych młodzieńców i doświadczonego bramkarza drużyna przez większość sezonu utrzymywała wysoki poziom, ale presja, jaka ciążyła na nowicjuszach z Rennes, była tak ogromna, że zawodnicy z Bretanii popadli w kryzys, którego końca nie widać. Media i kibice uwierzyli w mistrzostwo, na które żółtodzioby z Rennes jeszcze nie zasługują. Jednak władze klubu osiągnęły swój cel, jakim było pokazanie całej piłkarskiej Europie, jakimi talentami dysponuje Antonetti. Udało się i prawdopodobnie większość młodych Francuzów odejdzie do lepszych klubów, a budżet Rennes powiększy się o kilka milionów. Nie można jednak lekceważyć „Les Rouges et Noirs”, gdyż nadal są oni niezwykle groźni. Co prawda w Paryżu czy Lyonie presja miejsca zapewniającego grę w europejskich pucharach jest dużo większa, ale może właśnie ten luz pozwoli zawodnikom Antonettiego w skończeniu sezonu wyżej niż na piątej pozycji? Szanse są, ale najpierw trzeba wydostać się z dołka, w którym ewidentnie znajduje się klub.