Rozgrywki ligi francuskiej zaskakują ostatnimi laty, nie pozwalając którejkolwiek z czołowych ekip zdominować reszty stawki. Tendencja ta może zostać podtrzymana, gdyż na silnego kandydata do zdobycia mistrzowskiej korony wyrosło Lille.
Do zakończenia rozgrywek w Ligue 1 pozostało jeszcze 12 kolejek, czyli aż 36 punktów do rozdania, prowadzące zaś Lille i Rennes mają zaledwie cztery punkty przewagi nad pozostałymi zespołami. W żadnym wypadku nie można na tę chwilę wyrokować, kto będzie zajmować najwyższą lokatę po ostatniej serii spotkań. Zatem i to moje tytułowe pytanie jest trochę prowokujące, ale muszę przyznać, że jest coś na rzeczy.
Liga wyrównana

Jeszcze nie tak dawno rolę hegemona francuskich rozgrywek pełnił bezsprzecznie Olympique Lyon. Siedem tytułów z rzędu (od 2002 roku) zdobyte z czterema różnymi trenerami nie pozostawiało złudzeń, iż w Dolinie Rodanu zbudowano siłę, która osiągnęła swój cel. Zdominowała ligę i corocznie wyciągała łapczywie ręce po laury w piłkarskiej Lidze Mistrzów. Co ciekawe największy sukces „Les Gones”, czyli półfinał osiągnęli dopiero w zeszłym roku, czyli już po detronizacji. Detronizacji dokonanej przez Girondins Bordeaux z charyzmatycznym Laurentem Blankiem na czele. Spodziewano się od tego zespołu przejęcia francuskich sterów. Wszystko szło gładko aż do 2010 roku, który stał się dla „Żyrondystów” kompletnym fiaskiem. Nie utrzymali wysokiego prowadzenia w lidze, a z Champions League odpadli kosztem… Lyonu. Wiosna zeszłego roku należała do fantastycznej Marsylii, prowadzonej przez Didiera Deschampsa. Patrząc na tendencję, łatwo było przewidzieć, że w obecnym sezonie na scenę wkroczy ktoś nowy…
Wyprzedzenie planów
W roku 2000 na zapleczu ekstraklasy, czyli w Ligue 2 mistrzostwo zdobyła ekipa Lille. Zespół, który jest powojennym spadkobiercą Olympique Lillois, pierwszego tryumfatora rozgrywek o mistrzostwo Francji w 1933 roku. Powrót na łono najwyższej klasy w piłce nożnej rozpoczął dla klubu i miasta powolny marsz na sam szczyt. Awans do Ligue 1 wywalczył z „Les Dogues” bośniacki trener Vahid Halihodzić. Poprowadził on jeszcze ten zespół przez kolejne dwa lata, osiągając nawet podium w sezonie premierowym. Wielkie zmiany w klubie miały dopiero nadejść. W styczniu 2002 roku część praw do klubu wykupił francuski producent filmowy, Michel Seydoux, a po dwóch latach nabył prawa większościowe, zostając tym samym właścicielem i prezydentem północnofrancuskiego zespołu. Interesujące jest, że udziały w innym potentacie piłkarskim z Lyonu ma jego brat, Jerome. Również w 2002 roku przybył na Stade Lille Metropole młody, utalentowany szkoleniowiec, Claude Puel. Został on sprowadzony z Monaco, z którym wywalczył tytuł mistrzowski już w pierwszym roku kariery trenerskiej. Od niego oczekiwano żmudnej budowy nowej siły na północy kraju. Sukces nie miał nastąpić od razu, lecz po wytrwałej pracy, która po latach miała przynieść efekty.












