Real Madryt po bardzo dobrym pojedynku pokonał 5:0 Deportivo La Coruna. Spotkanie to było trenerskim debiutem legendy „Królewskich” Zinedine’a Zidane’a. Bohaterem meczu został strzelec hat-tricka – Gareth Bale.
Faworytem tego spotkania był Real. Deportivo miało jednak podstawy, by wierzyć, że uda się z Santiago Bernabeu wywieźć jakieś punkty. „Depor” w tym sezonie bardzo dobrze radzi sobie w starciach z mocnymi rywali, ponadto był to pierwszy mecz „Los Blancos” pod wodzą nowego trenera Zinedine’a Zidane’a. No właśnie. Jeśli chodzi o nowości w składzie Realu, do gry powrócił Dani Carvajal, który na prawej stronie obrony zastąpił Danilo. W pierwszej jedenastce kosztem Jamesa znalazło się także miejsce dla Isco.
Początek meczu był dość chaotyczny. Obie drużyny potrzebowały kilku minut, by „wejść” w spotkanie. Gdy już się to stało, mogliśmy zauważyć „rękę Zizou”. Francuski trener mówił na konferencjach, że jego zespół będzie często utrzymywał się przy piłce. Pomóc w tym miały szybkie podania między piłkarzami „Galacticos”. By osiągnąć ten rezultat, „Zizou” postanowił zmienić nieco ustawienie swojej drużyny w momencie, gdy jest ona przy piłce. Za kadencji Beniteza, gdy Real grał w ustawieniu 4-3-3, na boisku mieliśmy zazwyczaj dwóch defensywnych i jednego ofensywnego pomocnika (chyba że grał Casemiro). Francuz postanowił przesunąć do przodu Modricia. Chorwat tworzył duet ofensywnych pomocników razem z Isco. Za ich plecami biegał Toni Kroos. Przyniosło to większą kreatywność i więcej możliwości w ataku.
Gdy już Real poukładał grę na boisku, do akcji wkroczył piłkarz, któremu Zinedine Zidane miał poukładać w głowie, czyli Karim Benzema. Pozaboiskowe ekscesy francuskiego napastnika odbijają się szerokim echem w hiszpańskich mediach. Na boisku jednak „Coco” spisuje się bez zarzutu. W 15. minucie Benzema otworzył wynik spotkania. Był to dziesiąty gol napastnika w siódmym meczu. Ponadto Karim został 14. piłkarzem Realu Madryt, który zdobył 100 ligowych bramek.
Na wyróżnienie zasługują Toni Kross, który grał zdecydowanie lepiej i zdecydowanie mniej na „alibi” niż w ostatnich tygodniach, oraz Dani Carvajal, który był bardziej ofensywny niż grający ostatnio na jego pozycji Danilo. To właśnie Hiszpan asystował przy golu Garetha Bale’a na 2:0. Jak się później okazało, był to dopiero początek popisów Walijczyka. W pierwszych 20 minutach drugiej połowy zdobył on dwie kolejne bramki. Trzeci gol przeciwko Deportivo był jednocześnie jego 50. w barwach Realu Madryt.











