Stal Mielec po świetnej jesieni wiosną znów wpadła w dołek, który sprawił, że przed ostatnią kolejką wciąż nie może być pewna utrzymania. Mimo to wyjściowa sytuacja Stali przed nadchodzącym spotkaniem jest naprawdę obiecująca i wizja spadku wydaje się mało realnym zagrożeniem. Dla dodatkowego uspokojenia mieleckich fanów w tym artykule przedstawimy trzy powody, dla których sądzimy, że ich ulubieńcy zapewnią sobie utrzymanie w tym sezonie.
Stal Mielec w tym sezonie PKO BP Ekstraklasy ponownie pokazała dwa oblicza. Jesienią zachwycano się pracą, jaką w skromnym Mielcu wykonywał trener Majewski, który niestety padł ofiarą swojego własnego sukcesu. Po serii słabszych wyników wiosną szkoleniowiec pożegnał się z posadą. Częściowym powodem załamania się formy mielczan był fakt, że zimą wyrwano drużynie kluczowego gracza, jakim był Said Hamulić. Bez Bośniaka gra drużyny z województwa podkarpackiego wyglądała o dwa poziomy gorzej.
Dlatego podobnie jak rok temu Stal zaplątała się o utrzymanie. Lecz w przeciwieństwie do ubiegłego sezonu teraz mówimy o takiej możliwości z kronikarskiego obowiązku, a nie z przekonania, że Stal może spaść. Mielczanie dobili do magicznej granicy 40 oczek, która zwykle pozwalała na bezpieczny byt.
1. Stal Mielec za Kieresia zwykle nie przegrywa
Gdy 20 marca zwalniano Adama Majewskiego, można było zewsząd usłyszeć głosy zawodu. Były szkoleniowiec Stali wykonał tytaniczną pracę w klubie mimo faktu podbierania przez inne drużyny co lepszych graczy. Jego bilans w momencie zwolnienia wynosił 18 zwycięstw, 16 remisów i 28 porażek. Jak na drużynę, której co roku wieszczony jest spadek – naprawdę przyzwoicie. Ponadto sami piłkarze bardzo cenili sobie 49-latka, który pomógł im zbudować renomę w lidze.
Wybór następcy mógł wzbudzić w piłkarzach kolejne pokłady wątpliwości co do słuszności zmiany. Kamil Kiereś na pewno potrafi budować team spirit drużyny, co nieraz zresztą udowodniał. Tylko że jego dotychczasowa przygoda w ekstraklasie to pasmo klęsk. Wszystkie trzy podejścia kończyły się spadkiem drużyn, które prowadził Kiereś.
Być może w jego przypadku przysłowie powinno brzmieć: „do czterech razy sztuka”. Wiele bowiem wskazuje na to, że dopiero ze Stalą uda mu się wytrwać sezon w najwyższej lidze bez spadku. Na plus trzeba dopisać trenerowi, że poprawił wynik punktowy drużyny. Przerwał passę 11 meczów bez zwycięstwa i zaczął zbierać punkty potrzebne do utrzymania w lidze.











