Rozpoczęty weekend będzie okazją do śledzenia wydarzeń 5. kolejki ligi francuskiej. Minie ona pod znakiem trudnych sprawdzianów zarówno dla mistrza, jak i wicemistrza kraju. W hitowym spotkaniu Ligue 1 marsylczycy podejmą w sobotę Rennes, a wcześniej tego samego wieczoru Lille wybierze się do rodańskiego Saint-Etienne.
Mistrz jak przebudzone zwierzę
Tak można określić moment, w którym znalazła się ekipa Rudiego Garcii. Piłkarze Lille obecny sezon rozpoczęli niezbyt imponująco, tzn. od jednego punktu w dwóch spotkaniach. Gra im się kleiła, lecz zdecydowanie brakowało wykończenia, którym tak imponowali w poprzednich rozgrywkach, pozostawiając pod tym względem resztę drużyn daleko w tyle. Wystarczyło jednak jedno zwycięstwo w Caen, by drzemiąca potwora pokazała swój charakter. Kto by pomyślał, że po normandzkich trudach przyjdzie tak dorodna wygrana jak ta nad Marsylią? Nie dość, że przebudził się supersnajper „Les Dogues”, Moussa Sow, to cały zespół zaprezentował olbrzymią determinację, wyciągając wynik z 1:2 na 3:2. A to dopiero początek.

Niezwykle ciekawie zapowiada się zatem ich pojedynek z „Zielonymi”. Zawodnicy Saint-Etienne rozpoczęli ten sezon najlepiej od kilkudziesięciu lat. W trzech meczach zgromadzili siedem punktów, a przecież w kalendarzu mieli m.in. OM i Bordeaux i dopiero przed tygodniem musieli uznać wyższość graczy Sochaux. Oprócz tego równie pozytywnie zainaugurowali oni rozgrywki Pucharu Ligi, pokonując już drugi raz w ostatnim czasie ekipę „Żyrondystów”. Trudno jednak powiedzieć, że inspiracje podopiecznych Christophe’a Galtiera sięgają wysoko. Bieżące rozgrywki będą raczej czasem spokojnego utrzymywania się w bezpiecznej odległości od dna tabeli, a każdy niespodziewany sukces przyjęty będzie z tym większą radością. Dotychczas „Zieloni” zaprezentowali fantastyczną dyscyplinę w szykach obronnych. Zarówno na Stade Velodrome, jak i Stade Chaban Delmas byli w stanie powstrzymać bardzo silne linie ofensywne przeciwnika, a samemu z chirurgiczną precyzją wykorzystywać nadarzające się kontry.
Sobotni mecz będzie okazją do debiutu w nowych barwach piłkarzy pozyskanych w ostatnich chwilach okienka transferowego, których w obu ekipach nie brakuje. U gospodarzy na występ mają szansę sprowadzony z Lorient napastnik, Lynel Kitambala, oraz reprezentant Rumunii, Banel Nicolita. Trzeba przypomnieć, że w niedawnym spotkaniu eliminacyjnym do Euro 2012 to właśnie strzały tego drugiego były największym zagrożeniem dla francuskiej bramki. Z niecierpliwością oczekiwać będziemy podobnych popisów, ale już na boiskach Ligue 1. Po drugiej stronie barykady również nie próżnowano w ostatnich dniach sierpnia. Na Stade Lille Metropole zawitało dwóch ofensywnych piłkarzy, nasz Ireneusz Jeleń, a także Joe Cole, 56-krotny reprezentant Anglii, który zapewnia, że świetnie czuje się poza swoją ojczyzną i chce dobrymi występami zjednać sobie przychylność Fabio Capello.












