Za nami megahit 11. kolejki Ligue 1. Olympique Lyon, mimo objęcia prowadzenia w pierwszej połowie, nie dowiózł go do końca. Dzięki świetnej grze i dwóm golom w drugiej połowie zwycięstwem to spotkanie zakończyli mistrzowie Francji, wygrywając 3:1.
Od początku gospodarze grali bardzo wysokim pressingiem, zmuszając rywali do głębokiej defensywy. Czempioni w pierwszych minutach niemal nie schodzili z połowy rywali. Jednak jedno długie podanie niemal otworzyło Lyonowi drogę do bramki, a Mickael Landreau miał sporo szczęścia, że Jimmy Briand nie trafił czysto w piłkę. Dwie minuty później niebezpiecznie zrobiło się w polu karnym Llorisa, lecz pod koniec pogubił się Hazard i dał sobie odebrać piłkę.

Gospodarze mogli objąć prowadzenie po rzucie rożnym, wybijaną przez obronę piłkę na 11. metrze bardzo niecelnie uderzał Debuchy. W kolejnej akcji ten sam zawodnik zagrywał na Sowa, który został powstrzymany w obronie. Gdy mijał pierwszy kwadrans premierowej części spotkania, futbolówkę tuż przed polem karnym przyjął Beria, lecz za daleko sobie ją wypuścił i ta padła łupem Llorisa.
Im dłużej trwał mecz, tym więcej do powiedzenia mieli mistrzowie Francji. Momentami Olympique nie istniał. W 20. minucie po faulu na Hazardzie miejscowi wywalczyli rzut wolny, po którym w ostatniej chwili za linię końcową piłkę wybił Lovren. 180 sekund później niepozorne podanie Gourcuffa, mimo asysty Berii, przejął Briand, stanął oko w oko z Landreau i między nogami bramkarza uzyskał prowadzenie.
Po stracie gola Lille szybko się otrząsnęło. Jednak Lyon zaczął sprawiać gospodarzom zdecydowanie więcej problemów. Gracze Remiego Garde’a stali się aktywniejsi, a zadanie ułatwiała im popełniająca błędy defensywa miejscowych. W 29. minucie po sporym zamieszaniu w polu karnym goście wyjaśnili sytuację. 240 sekund później w rewelacyjnej sytuacji znalazł się Gomis. Napastnik przyjezdnych ładnie wyszedł zza pleców obrońców, ale trącona przez niego piłka niewiele minęła słupek. Ten sam zawodnik niedługo później nie sięgnął wrzutki Gourcouffa.
Czempioni próbowali się rewanżować, lecz nie potrafili przebić się przez szczelną obronę rywali. W 41. minucie w „szesnastkę” Llorisa mógł wpaść Sow, gdyby w porę nie powstrzymał go Kone. Ten sam gracz zaraz potem główkował po wrzutce Debuchy’ego, ale nie sprawił tym żadnych problemów Llorisowi. Niedługo po tym z dystansu próbował Gonalons, lecz chybił. Tuż przed przerwą po rzucie rożnym w „szesnastce” błąd popełnił Lloris, mijając się z piłką. Dopadł do niej najaktywniejszy w ostatnim czasie gracz Lille i pietą wyrównał. Pierwszą połowę uderzeniem Sanu Bogu w okno zakończył Gonalons.
Druga połowa rozpoczęła się od akcji gospodarzy. Zaraz po tym zrewanżował się Lyon za sprawą Kallstroma, którego soczystą bombę sparował Landreau. Mecz w drugiej połowie wyraźnie się wyrównał. Gra toczyła się raczej w środku boiska. Czempioni jeżeli stwarzali zagrożenie pod bramką rywali, głównie po stałych fragmentach gry. Lyon czarował, by ostatecznie ukąsić. W 52. minucie po dośrodkowaniu Bastosa wybitą piłkę przed pole karne niecelnie uderzył Gourcouff. Niedługo po tym mistrzowie wywalczyli rzut wolny w niebezpiecznej odległości od bramki, ale Basa po wrzutce Payeta główkował bardzo niecelnie. Nie zmieniło to jednak ogólnego obrazu gry. Impas takiej gry w 61. minucie przełamał uderzeniem zza pola karnego Hazard, z którym poradził sobie Lloris.










