W ten weekend w Championship mieliśmy ósme zwolnienie sezonu, czyli patrząc na to, że mamy dopiero 16. kolejkę, co drugą serię gier jakiś szkoleniowiec traci pracę. Można też powiedzieć, że dokładnie jedna trzecia klubów(!) już zdecydowała się na zmiany swoich menedżerów, a jest przecież dopiero połowa listopada.
Żniwa w naszym klimacie występują raz do roku. W Championship klimat jest nieco inny. Rozciągnięty na dłuższy okres i bardziej produktywny, bo tam żniwa na ławkach trenerskich mają miejsce w zasadzie cały rok. Średnia długość pracy wynosząca mniej więcej 9-10 miesięcy oznacza, że statystycznie każdy klub zwalnia swojego trenera przynajmniej raz w roku.
Jak łatwo się domyślić, nie przynosi to niczego korzystnego w długiej perspektywie – poważniejsi menedżerowie, mający dobrą renomę, będą po pewnym czasie unikać klubów, o których wiadomo, że nie dają dużego kredytu zaufania, a ci przyjmujący oferty nerwowych i niecierpliwych właścicieli będą stawiać na minimalizację ryzyka (czyli często nieatrakcyjny futbol) i nie będą wdrażać żadnych pomysłów dających pozytywne skutki długoterminowo, jeśli miałyby odbić się na bieżących rezultatach (np. stawianie na młodzież).
Kto poleciał do tej pory? Ramsey, Symons, Dijkhuizen, Rosler, Evans, Powell, Bowyer i Luzon. Zakładam, że nie wszystkich znacie, pewnych nazwisk z pewnością w ogóle nie kojarzycie. Ale występują licznie. Więc jest podobnie jak z czytaniem listy składników produktu spożywczego – nie wiemy, czym są te wszystkie E2445, ale wiemy, że jak jest ich dużo, to jest niedobrze.
Powstała nawet strona internetowa specjalnie poświęcona tematyce zwolnień i temu, który szkoleniowiec jest według ogólnych spekulacji na liście życzeń konkretnych klubów. Wiadomo, że większość tych spekulacji to bujda na resorach, ale sam fakt, że taka witryna powstała, wiele mówi.
Championship to jedna z najbardziej wymagających, o ile nie najbardziej wymagająca liga świata. Liczba spotkań ligowych do rozegrania i specyfika, styl gry, jaki dominuje w tych rozgrywkach, sprawiają, że potrzeba nie lada kadry, by przejść przez taki maraton z sukcesem. To, co jest często krytykowane w kwestii tej ligi i pewnie słusznie, to fakt, że trenerzy nie mają tak naprawdę zbyt dużo czasu na trenowanie, szkolenie, rozwijanie piłkarzy, korygowanie ich słabości i niedokładności, bo co trzy dni grają mecz. Bo do meczów ligowych dochodzą przecież spotkania pucharowe.
http://i64.tinypic.com/2q9zx1u.png
Co powoduje tak dużą rotację na karuzeli trenerskiej w bieżącej kampanii Championship? Jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze, mówi pewne mądre przysłowie. Jak wszyscy wiemy, od następnego sezonu Premier League w życie wchodzi nowa umowa dotycząca praw telewizyjnych. Największa w historii, bo do podziału trafi tort o wartości pięciu miliardów funtów. Za sam spadek z najwyższego poziomu rozgrywkowego na Wyspach Brytyjskich będzie się otrzymywało 99 milionów funtów, czyli tyle, ile płacono w ostatnich latach za Cristiano Ronaldo czy Garetha Bale’a.











