
Uczeń Zemana, który w 2018 roku po zwycięstwie 3:0 nad Barceloną doprowadził Romę do półfinału Ligi Mistrzów.
Eusebio Luca Di Francesco urodził się 8 września 1969 roku w Pescarze. Imię dostał po portugalskiej legendzie Eusébio, bo jego ojciec uwielbiał tego napastnika. Jako chłopiec chciał zostać kolarzem, a babcia z Trydentu kibicowała Francesco Moserowi, ale ostatecznie wygrał futbol.
W wieku 15 lat trafił do młodzieży Empoli, w Serie A zadebiutował jako 18-latek w styczniu 1988 roku w meczu z Juventusem. Klub spadł wtedy z ligi, a rok później zleciał jeszcze do Serie C1. Potem grał w Lucchese, Piacenzy i od 1997 roku w Romie, do której ściągnęli go dyrektor sportowy Perinetti i trener Zdeněk Zeman. W 1997 roku odmówił powołania do reprezentacji Włoch na turniej we Francji, bo wolał zostać z Piacenzą na barażu o utrzymanie z Cagliari. W Romie był kolegą z drużyny Francesco Tottiego. W 2001 roku zdobył mistrzostwo Włoch, choć w tamtym sezonie jako rezerwowy. W Romie rozegrał cztery sezony i ma poczucie długu wobec rodziny Sensich, ówczesnych właścicieli klubu. Z reprezentacją Włoch zagrał w latach 1998–2000, po raz pierwszy w eliminacjach Euro 2000 z Walią. Karierę skończył w 2005 roku w Perugii, a potem przez rok był team managerem Romy. Po latach opowiadał, że wtedy chciał całkowicie odciąć się od futbolu: wziął w dzierżawę lokal na plaży w Pescarze, żeby żyć jak jego rodzice. Szybko okazało się, że brakuje mu boiska.
Do pracy trenerskiej wchodził okrężną drogą. W 2007 roku był dyrektorem sportowym Val di Sangro, a w czerwcu 2008 roku objął Virtus Lanciano w trzeciej lidze. Zwolniono go w styczniu 2009 roku, po pół roku pracy. Potem w Pescarze został dyrektorem technicznym młodzieży i trenerem Berretti. W styczniu 2010 roku klub, który wcześniej zwolnił Antonella Cuccureddu, postawił na niego w pierwszej drużynie. Di Francesco wprowadził Pescarę do play-off i wygrał finał z Veroną, awansując do Serie B; w rewanżu decydującą bramkę zdobył Ganci. W dniu finału odwiedziła go Maria Sensi z rodziny, która kierowała Romą, gdy tam grał. W Serie B skończył następny sezon na 13. miejscu, po długiej walce o play-off. Zeman zastąpił go w Pescarze latem 2011 roku, gdy Di Francesco poszedł do Lecce.
W Lecce nie wyszło: po 13 kolejkach zespół był ostatni z ośmioma punktami i w grudniu 2011 roku trener dostał dymisję. Lecce spadło z Serie A. Lokalna prasa uznała ten epizod za zbyt wczesny skok na najwyższy poziom.
Najważniejsze dla jego kariery lata to Sassuolo, które objął w czerwcu 2012 roku. Klub nigdy wcześniej nie grał w Serie A, a Di Francesco zrobił z niego zimowego lidera Serie B z 48 punktami, a w maju 2013 roku mistrza i pierwszy raz w historii wprowadził do ekstraklasy. Został uznany najlepszym trenerem drugiej ligi (nagroda Panchina d’argento). Sezon w Serie A zaczął od czterech porażek, w tym 0:7 z Interem, a pod koniec stycznia 2014 roku prezes Giorgio Squinzi go zwolnił. Zastąpiący go Alberto Malesani przegrał pięć meczów z rzędu i 3 marca 2014 roku Di Francesco wrócił. Sassuolo jako ostatnie w tabeli utrzymało się z kolejką w zapasie. W 2015/2016 klub zajął szóste miejsce i po raz pierwszy zagrał w kwalifikacjach Ligi Europy, a rok później w fazie grupowej tych rozgrywek, po wyeliminowaniu Athleticu Bilbao (3:0 i 2:3), co zwróciło na niego uwagę Monchiego. W tej drużynie wypromował m.in. Domenico Berardiego, Matteo Politano, Lorenzo Pellegriniego i Simone Zazę. Sam nazywa Sassuolo swoim największym dziełem i porównuje je do Villarrealu.
W czerwcu 2017 roku wrócił do Rzymu jako trener. Wybrał go dyrektor sportowy Monchi, a Roma straciła wtedy Mohameda Salaha i Antonio Rüdigera. Krytykowano go, że drużyna nie pracuje nad obroną; odpowiadał, że na obozie w Pinzolo, gdzie dziennikarze mogli oglądać treningi, samej linii obrony poświęcał 40 minut. Po meczu Ligi Mistrzów z Atlético Madryt publicznie powiedział, że Dżeko, który dotknął piłki dwa razy, powinien był bardziej oddać się do dyspozycji zespołu. W pierwszym sezonie skończył ligę na trzecim miejscu, a w Lidze Mistrzów doprowadził zespół do półfinału. W ćwierćfinale po porażce 1:4 w Barcelonie zmienił system na trzech obrońców, w ustawieniu 3-4-1-2, i wygrał rewanż 3:0, strzelając gole Dżeko, De Rossi z karnego i Manolas. Do tej pory nazywa to najpiękniejszą nocą w swojej karierze. W półfinale przegrał z Liverpoolem 2:5 na Anfield i wygrał 4:2 w Rzymie, ale to nie wystarczyło. Do dziś żałuje, że nie było VAR-u przy sytuacji z możliwym rzutem karnym. Został uznany najlepszym włoskim trenerem roku (Premio Bearzot). W drugim sezonie Roma grała nierówno, po przegranym derbach 0:3 i odpadnięciu z Porto w 1/8 finału Ligi Mistrzów zwolniono go 7 marca 2019 roku, a dzień później odszedł Monchi. Po latach przyznał, że trochę „odpuścił” emocjonalnie i klub to wyczuł.
Kolejne lata przyniosły serię trudnych etapów. W Sampdorii, którą objął w czerwcu 2019 roku po odejściu Marco Giampaolo do Milanu, po siedmiu kolejkach miał trzy punkty i sześć porażek, więc 7 października odszedł. Cagliari prowadził od sierpnia 2020 do lutego 2021 roku i został zwolniony po serii 16 meczów bez zwycięstwa. W Hellasie Werona, gdzie zastąpił Ivana Jurića, wytrzymał do września 2021 roku, a pracę stracił po trzech ligowych porażkach. Przez prawie dwa lata nie prowadził żadnej drużyny, a w 2022 roku mówił, że chciałby pracować w Hiszpanii i bierze pełną odpowiedzialność za ostatnie niepowodzenia.
W lipcu 2023 roku wziął świeżo awansowane Frosinone. Wygrana 2:1 z Atalantą tydzień po porażce z Napoli przerwała jego serię dwudziestu meczów w Serie A bez zwycięstwa. W prasie podkreślano, że przez cały sezon nikt nie kwestionował jego pozycji, w przeciwieństwie do czterech poprzednich klubów, które opuszczał w trakcie rozgrywek. Zespół zagrał ofensywnie, po raz pierwszy w historii doszedł do ćwierćfinału Pucharu Włoch, wygrywając 4:0 w Neapolu, ale spadł z Serie A w ostatniej kolejce z 35 punktami. O spadku przesądził gol Empoli w 93. minucie meczu z Romą, w którym grali Bartosz Bereszyński (Empoli) i Nicola Zalewski (Roma). Di Francesco nadal uważa ten spadek za niesprawiedliwość. W 2024 roku wziął świeżo awansowane Venezia, które skończyło sezon przedostatnie z 29 punktami. Rozstał się z klubem za porozumieniem stron w czerwcu 2025 roku, tego samego dnia, w którym wrócił do Lecce po czternastu latach. Przy tym zespole utrzymanie w Serie A wywalczył dopiero w ostatniej kolejce 2025/2026, wygrywając 1:0 z Genoą. Powiedział po tym meczu, że mógł zostać „czarnym kotem”, i dodał, że najbardziej zabolało go uprzedzenie, które czuł na sobie przez dwa spadki z rzędu. Skorzystał wtedy z pomocy firmy zajmującej się rozwojem ludzi.
Przedstawia się jako trener, który lubi dominować. Podstawą jest u niego dynamiczne 4-3-3: pionowa gra, wysoki pressing i jak najwięcej czasu na połowie rywala. Jako zawodnik grał na skrzydle w 4-4-2, a w roli pomocnika wolał wewnętrzne miejsce w środku. Za wzór uważa Zemana, swojego dawnego trenera z Romy: od niego wziął kulturę pracy i skłonność do ofensywy, choć zauważa, że Czech czasem przesadzał z częścią atletyczną. W Lecce w 2025/2026 przyznał, że nie grał „zemanowską” piłką, tylko zwartą i zrównoważoną, a przełomem było zwycięstwo w Cagliari po zmianie taktyki. W sezonie 2026/2027 Lecce wychodziło najczęściej w ustawieniu 4-3-3.
Po meczach zwykle nie wchodzi do szatni i rozmawia z drużyną dwa dni później, gdy emocje opadną. W Sassuolo treningi były otwarte dla dziennikarzy do czwartku, a w piątek zamykał je, żeby podnieść napięcie. Uważa, że jedynym analitykiem w zespole jest trener, a dane tylko pomagają: pozycję Radji Nainggolana w meczu z Milanem zmienił, gdy zobaczył liczbę jego kontaktów z piłką. Mówi też, że atakujący ma być optymistą, a broniący pesymistą, który zawsze spodziewa się najgorszego.
Nie trzyma się jednak jednego schematu. Przeciw Barcelonie wprowadził trzech stoperów, a w ostatniej kolejce we Frosinone grał 3-4-2-1. W 2017 roku mówił, że wchodząc do drużyn ułożonych w 4-4-2, próbował narzucać im swój system, ale najważniejsze jest posiadanie filozofii. Uważa też, że meczu nie wygrywa ten, kto nie popełnia błędów, tylko ten, który popełnia ich mniej, i że szatnia jest najważniejsza.
Chętnie stawia na młodych. Z jego wychowanków wspomina Berardiego, Pellegriniego, a z Lecce Matíasa Soulé, który dzwonił do niego po utrzymaniu. Fabregasa z Como wskazuje jako trenera, którego dziś najbardziej ceni. Po latach porażek zrewidował także swoje podejście: mówi, że poznał własną omylność i mniej skupia się na własnych pomysłach, a bardziej na cechach piłkarzy.
W polskich mediach najczęściej pojawia się w kontekście Serie A i polskich piłkarzy, z którymi pracował. W Sampdorii, na początku sezonu 2019/2020, jego podopiecznymi byli Bartosz Bereszyński i Karol Linetty. Sport.pl krytykował wtedy błędy Bereszyńskiego w przegranych meczach z Lazio, Sassuolo i Napoli oraz nierówną formę Linettego. W Cagliari miał w kadrze Sebastiana Walukiewicza, a w Veronie Pawła Dawidowicza, podstawowego obrońcę, z którym pracował tylko kilka tygodni.
„Nie wygrywa się, nie popełniając błędów, tylko popełniając ich mniej.” (Pagine Romaniste, październik 2017)
„Najbardziej zabolało mnie uprzedzenie, bo czujesz je na własnej skórze. Ale nigdy nie polemizowałem, zawsze odpowiadałem, mówiąc tylko o piłce.” (La Gazzetta dello Sport, maj 2026)
10
meczów
0,90
punktu na mecz
3
zwycięstwa · 0 remisów, 7 porażek
| Okres | Klub | Pkt/mecz | |||
|---|---|---|---|---|---|
| od lipca 2025Serie A | Serie A | 10 | 3-0-7 | 0,90 | |
| 2024–2025Serie A | Serie A | 39 | 5-14-20 | 0,74 | |
| 2023–2024Serie A | Serie A | 42 | 11-11-20 | 1,05 | |
| 2021Serie A | Serie A | 3 | 1-0-2 | 1,00 | |
| 2020–2021Serie A | Serie A | 24 | 5-6-13 | 0,88 | |
| 2019Serie A | Serie A | 7 | 2-0-5 | 0,86 | |
| 2017–2019Serie A | Serie A | 66 | 36-16-14 | 1,88 | |
| 2014–2017Serie A | Serie A | 128 | 46-35-47 | 1,35 | |
| 2012–2014Serie A | Serie A | 17 | 3-5-9 | 0,82 | |
| 2011Serie A | Serie A | 12 | 2-2-8 | 0,67 | |
| 2010–2011 | Pescara |





