Claudio Ranieri wygrzebie Sampdorię z dna tabeli?


Trudne zadanie przed włoskim trenerem – Ranieri musi utrzymać ekipę z Genui

29 października 2019 Claudio Ranieri wygrzebie Sampdorię z dna tabeli?

Kariera trenerska Claudio Ranieriego w ostatnich latach to istna sinusoida. Katastrofa z reprezentacją Grecji, sensacyjne mistrzostwo Anglii z Leicester, odejście z Nantes, zwolnienie z Fulham oraz krótkotrwała współpraca z Romą. Obecnie Ranieri ma za sobą dwa mecze jako szkoleniowiec Sampdorii.


Udostępnij na Udostępnij na

Jego zadaniem w nowym klubie będzie wygrzebanie zespołu z dna tabeli i utrzymanie w Serie A. Nie będzie to proste, ponieważ „Blucerchiati” nadal nie zachwycają. W dwóch meczach pod wodzą Ranieriego Sampdoria zdobyła jeden punkt.

Krótki życiorys

Claudio Ranieri urodził się 20 października 1951 roku w Rzymie. Swoją karierę piłkarską rozpoczął w 1973 roku w Romie, lecz szybko przeniósł się do FC Catanzaro. W tym zespole grał aż osiem lat i wystąpił 225 razy. Następnie przez dwa lata grał w Catanii, po czym przeszedł do Palermo, gdzie po kolejnych dwóch latach, w 1986 roku, zakończył karierę. Grał na pozycji obrońcy.

Już rok po zawieszeniu butów na kołku Ranieri był trenerem Campanii, klubu z niewielkiego miasta Pozzuoli. Pierwszy raz kibice mogli usłyszeć o nim, gdy został szkoleniowcem Cagliari. Z klubem tym Włoch w dwa lata awansował z Serie C1 do Serie A. W późniejszych latach Ranieri często zmieniał zespoły, a większość z nich to duże i znane marki. W żadnej drużynie włoski szkoleniowiec nie pracował dłużej niż trzy sezony. Wyjątkiem jest Chelsea, w której Ranieri pracował od 2000 do 2004 roku. W swojej trenerskiej karierze prowadził między innymi Napoli, Romę, Monaco, Atletico Madryt, Inter Mediolan czy Juventus. W ostatnich latach przypomniał o sobie kibicom za sprawą sensacyjnego mistrzostwa Anglii z Leicester City. Wcześniej jednak zaliczył blamaż z reprezentacją Grecji, z którą m.in. przegrał z Wyspami Owczymi. Sampdoria, licząc epizod reprezentacyjny oraz powroty do Valencii i Romy, jest jego dwudziestym zespołem.

Ranieri jako strażak

Włoski szkoleniowiec objął drużynę z Genui po Eusebio Di Francesco. Sampdoria rozpoczęła sezon tragicznie – po siedmiu kolejkach miała na swoim koncie zaledwie trzy punkty. Kroplą, która przelała czarę goryczy, była porażka 0:2 z beniaminkiem, Hellasem Verona. Po tym meczu Di Francesco i klub rozwiązali kontrakt za porozumieniem stron, a nowym trenerem został Ranieri. Co ciekawe, to druga taka sytuacja w 2019 roku – w marcu młodszy szkoleniowiec pożegnał się z posadą trenera Romy, a starszy został zatrudniony w jego miejsce na trzy miesiące, aby ratować sezon.

Ranieri stoi przed sporym wyzwaniem – musi utrzymać Sampdorię w Serie A. Zadanie to nie jest jednak niemożliwe. Do bezpiecznego 17. miejsca drużyna z Genui traci cztery punkty. Obecna pozycja tej drużyny jest jednak sporą niespodzianką. W poprzednim sezonie zajęła wysokie 9. miejsce, a Fabio Quagliarella został sensacyjnym królem strzelców. Dodatkowo na papierze „Blucerchiati” zdają się prezentować lepiej kadrowo niż pozostałe drużyny z końca tabeli.

Co Ranieri musi poprawić?

Jeśli Ranieri chce myśleć o utrzymaniu w lidze, musi sprawić, aby napastnicy znów zaczęli zdobywać bramki. Po dziewięciu kolejkach Sampdoria ma na swoim koncie zaledwie pięć goli. To zdecydowanie za mało. Wspomniany Quagliarella nie strzela z taką intensywnością jak rok temu – w tym sezonie strzelił tylko jedną bramkę. Włoch ma jednak już 36 lat, co niewątpliwie ma wpływ na jego formę. W tej sytuacji widać jak na dłoni to, co już momentami pojawiało się w zeszłej kampanii – Sampdoria jest zbyt uzależniona od doświadczonego napastnika. Z kolei drugi najlepszy strzelec w zespole poprzedniego sezonu, Gregoire Defrel, był w „Sampie” tylko na wypożyczeniu. Francuz w czerwcu wrócił do Romy, która już w sierpniu wysłała go na kolejny transfer tymczasowy – tym razem do Sassuolo.

Problemem drużyny z Genui jest również defensywa. Po dziewięciu kolejkach drużyna Ranieriego ma aż 18 straconych bramek i jest to drugi najgorszy wynik w lidze – gorszy ma tylko lokalny rywal Sampdorii, Genoa. Linia defensywna w tym sezonie składa się najczęściej z Bartosza Bereszyńskiego, Omara Colleya, Jeisona Murillo oraz Nicoli Murru. Jedynie Kolumbijczyk Murillo jest nowym zawodnikiem, reszta piłkarzy grała już ze sobą wcześniej chociażby w poprzednich rozgrywkach. Cieszyć może fakt, że reprezentant Polski nie traci miejsca w pierwszej jedenastce i zdaje się być ważnym ogniwem zarówno u Di Francesco, jak i teraz u Ranieriego. Większe problemy z graniem ma Karol Linetty, lecz wychowanek Lecha Poznań zmaga się obecnie z urazem. Więcej o składzie „Blucerchiatich” można przeczytać TUTAJ.

Kolejna szansa na przełamanie

Ranieri dotychczas poprowadził Sampdorię w dwóch meczach. Debiut był obiecujący – remis u siebie z Romą mógł dawać do myślenia, że zadziała efekt nowej miotły i będzie tylko lepiej. Spotkanie to mogło się jednak nie odbyć w zaplanowanym terminie z powodu mocnych opadów deszczu. Niestety, w ostatnim spotkaniu Sampdorii przytrafiła się kolejna porażka, tym razem z Bologną. To pokazuje, że przed doświadczonym szkoleniowcem jeszcze bardzo dużo pracy, aby nie doprowadzić do katastrofy, czyli do spadku, który ostatnio miał miejsce w sezonie 2010/2011.

Kolejnym przeciwnikiem „Blucerchiatich” będzie z kolei Lecce. Chociaż jest to beniaminek, ostatnie dwie kolejki pokazały, że drużyna prowadzona przez Fabio Liveraniego może być bardzo niewygodnym przeciwnikiem, o czym przekonały się drużyny Milanu oraz Juventusu. Trudno więc wskazać faworyta tego spotkania. Jest to jednak niewątpliwie szansa dla Ranieriego, aby rozpocząć opuszczanie strefy spadkowej. Jeśli natomiast „Sampa” ponownie przegra, sytuacja będzie nie do pozazdroszczenia.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski