Sampdoria liczy na więcej


Czy drużyna Eusebio Di Francesco w nowym sezonie powalczy o europejskie puchary?

5 lipca 2019 Sampdoria liczy na więcej

Ligowy średniak – takim mianem można by określić Sampdorię. Klub z Genui od trzech lat regularnie kończy rozgrywki Serie A w środku stawki. Przy Stadio Luigi Ferraris oczekiwania są jednak większe. Letnie okno transferowe zostało otwarte kilka dni temu, a w Genui wydano już łącznie 47,2 miliona euro. To o 11 milionów więcej niż rok wcześniej w całym okienku. Możemy się spodziewać, że niebawem w Sampdorii pojawią się kolejni nowi zawodnicy, których zadaniem będzie pomóc klubowi w wyjściu z ligowego marazmu.


Udostępnij na Udostępnij na

Na początku jednak doszło do zmiany na stanowisku szkoleniowca. Po trzech latach stolicę Ligurii opuścił Marco Giampaolo. 52-letni trener zastąpił Gennaro Gattuso w AC Milan. Rozpoczęły się poszukiwania nowego opiekuna zespołu. Po licznych spekulacjach pojawiła się informacja, że osobą odpowiedzialną za wyniki Sampdorii będzie Eusebio Di Francesco. Były trener Romy związał się z nowym pracodawcą trzyletnią umowę. Z zatrudnieniem Di Francesco kibice “Sampy” wiążą spore nadzieje. Liczą, że trener, który doprowadził “Giallorossi” do półfinału Ligi Mistrzów, odmieni oblicze zespołu i sprawi, że drużyna osiągnie więcej niż w poprzednich sezonach.

Czasy Giampaolo

Latem 2016 roku nowym trenerem Sampdorii został Marco Giampaolo. Włoski trener objął drużynę po bardzo słabym sezonie 2015/2016, w którym “Sampa” uplasowała się na 15. miejscu w Serie A. Stało się jasne, że niezbędne będzie sprowadzenie do klubu nowych zawodników, którzy poprawią jakość gry i spowodują, że drużyna nie będzie musiała martwić się o ligowy byt.

W trzech sezonach pracy Giampaolo Sampdoria wydała na transfery łącznie ok. 148 milionów euro. Pomimo sporej kwoty jak na włoskiego średniaka warto wspomnieć, że w tym czasie Sampdoria również dużo zarobiła na zawodnikach odchodzących z klubu. W każdym okienku transferowym zespół z Ligurii na transferach wychodził na plus.

W latach 2016-2019 “Blucerchiatich” zasilili tacy piłkarze, jak m.in.: Dennis Praet, Patrick Schick, Bruno Fernandes, Gianluca Caprari czy Fabio Quagliarella. Historia tego ostatniego jest szczególnie fascynująca. W kampanii 2018/2019 36-letni napastnik sięgnął po koronę króla strzelców i pokazał, że mimo życiowych perturbacji wciąż potrafi zachwycać.

Nie możemy zapomnieć o trzech naszych rodakach. Najwcześniej do Genui trafił Karol Linetty. Pół roku po nim nad Morze Śródziemne zawitał Bartosz Bereszyński. Latem 2017 roku dołączył do nich Dawid Kownacki. Obecnie w “Sampie” występują jedynie dwaj pierwsi. “Kownaś” narzekał na brak regularnych występów i zdecydował się na transfer do Fortuny Duesseldorf. Polacy jednak zrobili bardzo dobre wrażenie w Sampdorii i niewykluczone, że w niedalekiej przyszłości klub zasilą nowi piłkarze znad Wisły.

Trzyletnia praca Giampaolo wystarczyła do zajęcia raz dziesiątego i dwukrotnie dziewiątego miejsca w lidze. Drużyna miała swoje momenty chwały, kiedy potrafiła wygrywać z najlepszymi. Zdarzały się jej jednak również wpadki z zespołami z dołu tabeli. Kilku piłkarzy udało się wypromować i sprzedać za duże pieniądze. Za przykłady mogą posłużyć Patrick Schick, Lucas Torreira i Milan Skriniar.

Zabrakło jednak najważniejszego, czyli tego, na co przy Stadio Luigi Ferraris czekają najbardziej. Chodzi o osiągnięcie wyniku ponad stan, wyjścia poza schemat, wedle którego miejsce “Sampy” jest w środku stawki. Nowy trener i potencjalne wzmocnienia mają odegrać istotną rolę w walce o wyższe cele.

Di Francesco i transfery definitywne

Zatrudnienie Eusebio Di Francesco na stanowisku pierwszego trenera Sampdorii odebrano w Genui entuzjastycznie. Co ciekawe, 49-letni szkoleniowiec był wcześniej łączony z przejęciem sterów w AC Milan, jednak tam powędrował Giampaolo. Di Francesco w pierwszym wywiadzie udzielonym klubowej telewizji oznajmił, że już wcześniej był przymierzany do pracy w Sampdorii. Dodał, że cieszy go perspektywa pracy w pięknym mieście, jakim jest Genua, oraz stwierdził, że Sampdoria to klub z bogatą historią i jest zaszczycony, że może w nim podjąć pracę.

Di Francesco na początku przygotowań będzie miał do dyspozycji drużynę zbliżoną do tej, która kończyła poprzedni sezon. W Genui nie ma już chociażby Gregoire’a Defrela. Francuskiemu napastnikowi skończyło się wypożyczenie i wrócił do AS Roma, z której najprawdopodobniej powędruje do Cagliari w ramach rozliczenia za transfer Nicolo Barelli. Do macierzystego klubu z wypożyczenia wrócił także Riccardo Saponara. Skrzydłowy ponownie zameldował się w Fiorentinie.

Transferową ofensywę Sampdoria rozpoczęła od wykupienia zawodników dotychczas wypożyczonych. Bramkarz Emil Audero został kupiony z Juventusu za 20 milionów euro, czeski pomocnik Jakub Jankto kosztował zaś 14,5 miliona euro i definitywnie zamienił Udinese na Sampdorię. Ciekawym przypadkiem jest Alex Ferreri. Środkowy obrońca przez niemal cały sezon nie grał, by dostać szansę w ostatnich pięciu kolejkach. To wystarczyło, aby Sampdoria zapłaciła za niego Bolognie 4,5 miliona euro.

Nowi gracze

Nową twarzą w “Sampie” jest Fabio Depaoli. Prawy obrońca trafił do Ligurii z Chievo Werona za 4,5 miliona euro. 22-letni Włoch był podstawowym graczem spadkowicza i jednym z tych, którym udało się wywalczyć angaż w klubie z Serie A. Depaoli ma być konkurentem w walce o miejsce w wyjściowej jedenastce dla Bartosza Bereszyńskiego.

Julian Chabot to 21-letni Niemiec, który ostatnie dwa lata spędził w Holandii, najpierw w Sparcie Rotterdam, a następnie w FC Groningen. W tym drugim klubie był w ostatnim sezonie ważną postacią. Mierzący 1,95 metra stoper zasilił Sampdorię za 3,7 miliona euro. Ten transfer pokazuje, że w Genui lubią wyszukiwać zdolnych piłkarzy i dawać im szansę. Innym graczem, którego “Blucerchiati” sprowadzili z ligi holenderskiej, jest Norweg Morten Thorsby. Piłkarz ze Skandynawii ostatnio był związany z SC Heerenveen. Do “Sampy” trafił na zasadzie wolnego transferu. Thorsby występuje jako środkowy pomocnik, aczkolwiek trzeba przyznać, że w Sampdorii ta pozycja jest bardzo mocno obsadzona.

Formację ofensywną jak na razie zasilił Gonzalo Maroni. 20-letni Argentyńczyk został wypożyczony z Boca Juniors. Maroni jest w stanie występować na każdej pozycji w ofensywie. Według Transfermarkt jest wyceniany na 5 milionów euro. Czas pokaże, czy podoła wymaganiom stawianym przez Serie A.

Perspektywy

Możemy być pewni, że to nie koniec transferów Sampdorii. Przy Stadio Luigi Ferraris muszą liczyć się jednak z tym, że kilku zawodników może opuścić klub. Jednym z nich może być duński środkowy obrońca Joachim Andersen, za którego Olympique Lyon ma zapłacić 25 milionów euro. Niewykluczone również, że Marco Giampaolo zechce sprowadzić do Milanu kogoś ze swojego byłego klubu. Spekulowano nawet, że kimś takim mógłby być Karol Linetty. W ostatnim czasie temat jednak ucichł.

Przez kilka dni głośno było o potencjalnym transferze Mateusza Wieteski do Sampdorii. Mówiło się o tym, że przedstawiciele agencji menadżerskiej reprezentującej interesy stopera Legii pojawili się w Genui w celu przeprowadzenia przenosin “Wietesa” do Ligurii. Obecnie jednak były młodzieżowy reprezentant Polski przygotowuje się do nowego sezonu z wicemistrzem Polski.

Niebawem powinniśmy usłyszeć o nowych zawodnikach łączonych z grą w Sampdorii. Jeśli Eusebio Di Francesco uzna, że trzeba będzie wzmocnić poszczególne formacje, władze “Sampy” dopilnują, aby sprowadzić adekwatnych do tego piłkarzy. Prezydent Massimo Ferrero darzy dużym kredytem zaufania nowego szkoleniowca i liczy, że poprowadzi on klub do wymarzonych europejskich pucharów.

Ostatnie sezony w wykonaniu Sampdorii kojarzą się głównie z przeciętnością. Być może nastał czas, aby drużyna Linettego i Bereszyńskiego powalczyła o coś więcej niż tylko środek tabeli. Konkurencja jest spora, aczkolwiek przykład Atalanty Bergamo pokazuje, że dobry trener, mądrze skompletowana drużyna i odpowiednie zarządzanie klubem mogą być kluczem do sukcesu w Serie A. Przekonamy się, czy Sampdoria podąży tą drogą.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski