Ligowy średniak – takim mianem można by określić Sampdorię. Klub z Genui od trzech lat regularnie kończy rozgrywki Serie A w środku stawki. Przy Stadio Luigi Ferraris oczekiwania są jednak większe. Letnie okno transferowe zostało otwarte kilka dni temu, a w Genui wydano już łącznie 47,2 miliona euro. To o 11 milionów więcej niż rok wcześniej w całym okienku. Możemy się spodziewać, że niebawem w Sampdorii pojawią się kolejni nowi zawodnicy, których zadaniem będzie pomóc klubowi w wyjściu z ligowego marazmu.
Na początku jednak doszło do zmiany na stanowisku szkoleniowca. Po trzech latach stolicę Ligurii opuścił Marco Giampaolo. 52-letni trener zastąpił Gennaro Gattuso w AC Milan. Rozpoczęły się poszukiwania nowego opiekuna zespołu. Po licznych spekulacjach pojawiła się informacja, że osobą odpowiedzialną za wyniki Sampdorii będzie Eusebio Di Francesco. Były trener Romy związał się z nowym pracodawcą trzyletnią umowę. Z zatrudnieniem Di Francesco kibice “Sampy” wiążą spore nadzieje. Liczą, że trener, który doprowadził “Giallorossi” do półfinału Ligi Mistrzów, odmieni oblicze zespołu i sprawi, że drużyna osiągnie więcej niż w poprzednich sezonach.
Czasy Giampaolo
Latem 2016 roku nowym trenerem Sampdorii został Marco Giampaolo. Włoski trener objął drużynę po bardzo słabym sezonie 2015/2016, w którym “Sampa” uplasowała się na 15. miejscu w Serie A. Stało się jasne, że niezbędne będzie sprowadzenie do klubu nowych zawodników, którzy poprawią jakość gry i spowodują, że drużyna nie będzie musiała martwić się o ligowy byt.
W trzech sezonach pracy Giampaolo Sampdoria wydała na transfery łącznie ok. 148 milionów euro. Pomimo sporej kwoty jak na włoskiego średniaka warto wspomnieć, że w tym czasie Sampdoria również dużo zarobiła na zawodnikach odchodzących z klubu. W każdym okienku transferowym zespół z Ligurii na transferach wychodził na plus.
W latach 2016-2019 “Blucerchiatich” zasilili tacy piłkarze, jak m.in.: Dennis Praet, Patrick Schick, Bruno Fernandes, Gianluca Caprari czy Fabio Quagliarella. Historia tego ostatniego jest szczególnie fascynująca. W kampanii 2018/2019 36-letni napastnik sięgnął po koronę króla strzelców i pokazał, że mimo życiowych perturbacji wciąż potrafi zachwycać.
Nie możemy zapomnieć o trzech naszych rodakach. Najwcześniej do Genui trafił Karol Linetty. Pół roku po nim nad Morze Śródziemne zawitał Bartosz Bereszyński. Latem 2017 roku dołączył do nich Dawid Kownacki. Obecnie w “Sampie” występują jedynie dwaj pierwsi. “Kownaś” narzekał na brak regularnych występów i zdecydował się na transfer do Fortuny Duesseldorf. Polacy jednak zrobili bardzo dobre wrażenie w Sampdorii i niewykluczone, że w niedalekiej przyszłości klub zasilą nowi piłkarze znad Wisły.











