Porównywanie Chicago Bulls do Lecha Poznań jest może dość niefortunne, ale znajdziemy mnóstwo podobieństw. W zespole NBA kończyła się pewna epoka wraz z odejściem Michaela Jordana. Lech Poznań w tym składzie osobowym również nie przystąpi do kwalifikacji europejskich pucharów. Być może czeka go nawet mała rozbiórka, a więc to jest ostatni moment, aby podnieść trofeum, bo nikt nie zna jutra. Nie musimy chyba już dopowiadać, że to wyjątkowy sezon dla „Kolejorza”, bo jubileuszowy.
Dla Michaela Jordana była to ostatnia szansa na zdobycie kolejnego złotego pierścienia. Dla wielu piłkarzy Lecha również będzie to ostatnia szansa na zdobycie jakiegokolwiek trofeum z „Kolejorzem”. Zatem ostatnie dwa spotkania, które zdecydują o mistrzostwie Polski, mogą okazać się bardzo sentymentalne, bo wygląda na to, że wielu nazwisk jesienią już nie obejrzymy przy Bułgarskiej.
Wychowankowie – młodsi i starsi
Odejście Jakuba Kamińskiego jest już dawno przesądzone. Po sezonie przeniesie się do Wolfsburga. Od dwóch i pół roku jest podstawowym zawodnikiem, a w tym sezonie postacią kluczową. Co zresztą udowodnił w meczu z Piastem. Mistrzostwo byłoby ukoronowaniem jego przygody w Lechu. Na dobrą sprawę z Lechem nic nie wywalczył. Raczej jego czas przynosił spektakularne porażki. A przeszłość pokazuje, że większość wychowanków, którzy zdobywali mistrzostwo z Lechem, świetnie poradziła sobie na zachodzie.
Na przykład Tomasz Kędziora, choć akurat on zbudował swoją markę na Ukrainie. Najprawdopodobniej jednak od nowego sezonu będzie występował w innych barwach. Jego powrót do Lecha był dość niespodziewany i w normalnych warunkach niemożliwy. Tomasz Kędziora według wielu miał zdecydowanie lepsze oferty, na przykład z Lille. Z pewnością latem kluby z czołowych lig będą się o niego zabijały. Nie ma szans, żeby został w Poznaniu, ale ma szansę w swojej domowej gablotce postawić drugie mistrzostwo Polski tuż obok dwóch tytułów mistrza Ukrainy, a to dla niego byłoby bezcenne.
Innym wychowankiem, który pomaga Maciejowi Skorży powtórzyć wyczyn z 2015 roku, jest Dawid Kownacki. Podobnie jak Kędziora pamięta ostatnie mistrzostwo Lecha, ale zapewne odejdzie po sezonie, choć nie jest to tak przesądzone jak w przypadku Kędziory. Piotr Rutkowski musiałby położyć na stole grube pieniądze, żeby w ogóle zacząć rozmowy z Fortuną Duesseldorf. Wątpliwy jest taki rozwój sytuacji, ale tak na chłodno. Dawid Kownacki przydał się wiosną, ale raczej nie jest warty cztery miliony, bo pewnie o takich kwotach byśmy musieli mówić.











