Podopieczni Claudio Ranieriego pokonali Olympique Lyon 2:1 w szlagierowym spotkaniu 11. kolejki Ligue 1. Oba gole dla gospodarzy padły w pierwszej połowie. Najpierw trafił Obbadi, a później Falcao. Honorową bramkę dla Lyonu zdobył Gomis.
Klasyk Ligue 1 w lepszym stylu rozpoczęli piłkarze z Księstwa Monako. Od początku spotkania nękali defensywę Lyonu. Pierwszy strzał już w 5. minucie meczu oddał Radamel Falcao. Przewaga AS Monaco rosła z każdą chwilą. Zawodnicy Olympique byli skupieni na defensywie, a ich pojedyncze kontry bezpardonowo zatrzymywali Eric Abidal czy mający polskie korzenie Layvin Kurzawa. Do 25. minuty dominacja podopiecznych Claudio Ranieriego była niezaprzeczalna, jednak nie wynikało z niej nic więcej. Obraz ten odmienił Mounir Obbadi. Zawodnik rodem z Maroka świetnie odnalazł się przed polem karnym po nie najlepszej interwencji obrońców z Lyonu i bez zastanowienia huknął z woleja. Pędząca futbolówka odbiła się od poprzeczki i wpadła do bramki. To trafienie, warto dodać, że nieziemskiej urody, potwierdziło ogromną przewagę AS Monaco.

Olympique mogło nawiązać kontakt już po sześciu minutach gry. Subasić nie zrozumiał się z Abidalem. Dostał podanie od byłego gracza Barcelony, nieczysto przyjął piłkę i w wyniku tego przed szansą stanął Jimmy Briand. Napastnik gości, podobnie jak wszyscy fani Lyonu, już widział piłkę w siatce, lecz zza jego pleców nagle wybiegł Kurzawa i skutecznie wyjaśnił sytuację. Taki obrót sprawy nie spodobał się zawodnikom z Księstwa Monako. W 36. minucie trafienie zanotował kolumbijski supersnajper Radamel Falcao. Asystę w tej akcji zaliczył Kurzawa. Napastnik AS Monaco bezbłędnie przelobował Lopesa. Rozzłoszczeni zawodnicy Olympique za wszelką cenę starali się zdobyć kontaktową bramkę. Gueida Fofana zagrał świetną prostopadłą piłkę do Brianda. Francuz zdecydował się na strzał z 20 metrów. Na posterunku był Subasić, który pewnie interweniował.
Drugą połowę oba zespoły rozpoczęły w równie szybkim tempie. Kilka razy z dobrej strony pokazał się Ferreira Carrasco. Najpierw oddał bardzo groźny strzał z dystansu, a po chwili zakręcił obroną gości i krzyżowym zagraniem poszukał w polu karnym Falcao. Sztuczka ta była efektowna, lecz bardzo niecelna. Zawodnicy z Lyonu skontrowali w 62. minucie spotkania. Lewą stroną boiska popędził Steed Malbranque. Rozejrzał się i zagrał piłkę w okolice 11. metra, gdzie świetnie ustawił się Gomis. Francuz wyskoczył bardzo wysoko i perfekcyjnie głową umieścił futbolówkę w siatce. Festiwal pięknych bramek na Stade Louis II trwał w najlepsze. Piłka po strzale napastnika Lyonu odbiła się jeszcze od słupka.
Zawodnicy z Księstwa Monako odpowiedzieli błyskawicznie. Falcao zagrał piłkę do pędzącego lewą flanką Carrasco. Skrzydłowy gospodarzy momentalnie oddał strzał, a pędząca futbolówka trafiła w słupek. W 78. minucie meczu bramkę dającą remis gościom mógł zdobyć Briand. Francuz otrzymał piłkę od dobrze grającego dzisiaj Steeda Malbranque’a i oddał strzał lewą nogą w kierunku dalszego słupka, ale minimalnie przestrzelił. Zawodnicy z Monako mogli odpowiedzieć już po trzech minutach gry. Strzał głową Radamela Falcao świetną interwencją zatrzymał Anthony Lopes. Wynik spotkania odzwierciedla to, co działo się na boisku. AS Monaco po blamażu w Sochaux wraca na właściwe tory.











