Dzisiejszy mecz z Norwich był niezwykły dla Ryana Giggsa. Walijczyk swój 900. już występ dla Manchesteru Untied uczcił golem w 91. minucie, który dał jego drużynie zwycięstwo 2:1.
W spotkaniu na Carrow Road gole dla „Czerwonych Diabłów” zdobywali tylko weterani, prowadzenie uzyskał już w 7. minucie Paul Scholes. Tuż przed końcem wyrównał Grant Holt, ale ostatnie słowo należało do Giggsa. Pomocnik United stwierdził po końcowym gwizdku, że był to dla niego szczególny moment.

– Tak, oczywiście to było coś szczególnego, a Norwich postawiło nam trudne warunki, zagrało naprawdę dobrze. Strzelić gola w końcówce zawsze jest miło, a zdobyć zwycięską bramkę to dodatkowa nagroda. Wiedzieliśmy, jak ważny to był czas. Oczywiście, City wywarło na nas presję, wygrywając wczoraj, więc wiedzieliśmy, że musimy wyjść na boisko i wygrać. Oczywiście ,było widać szczęście wśród zawodników, kiedy gol padł w samej końcówce.
– Żaden z zespołów, które menedżer [sir Alex Ferguson – przyp. red.] prowadził, się nie poddawał i zawsze strzelał bramki w końcówkach. Ta drużyna nie jest inna. Zaczęliśmy grać dopiero po golu Norwich i mogliśmy trafić do siatki trzy albo cztery razy.
Spytany o to, dlaczego jego zespół zaczął grać dopiero po stracie bramki, odpowiedział: – To połączenie kilku rzeczy. Wydaje mi się, że gracze Norwich zastanawiali się, czy pójść do przodu i postarać się o zwycięstwo, czy cofnąć się i zagrać na remis, ale nasza gra stała się szybsza, czego prawdopodobnie brakowało na początku, więc grając do przodu w ostatnich dziesięciu minutach, mogliśmy strzelić kilka goli.
Na temat swojego jubileuszowego występu Giggs dodał: – To wyjątkowy dzień. Rozegrać 900 meczów dla klubu, któremu kibicuję i z którym dorastałem, i szczególnie strzelić zwycięskiego gola to coś wspaniałego.