W inaugurującym spotkaniu francuskiej Ligue 1 ambitne Montpellier HSC zremisowało z faworyzowaną drużyną Paris Saint-Germain 1:1. Dla gospodarzy bramkę strzelił Remy Cabella w 10. minucie, a w 60. do wyrównania doprowadził Maxwell. Z jednego punktu bardziej zadowoleni są z pewnością piłkarze Jeana Fernandeza, którzy kończyli mecz w dziesiątkę.
W obu klubach doszło do kilku zmian podczas przerwy między rozgrywkami. Drużyna Montpellier doznała kilku znaczących ubytków z Belhandą i Utaką na czele. Dodatkowo nastąpiła zmiana na stanowisku trenera i w miejsce Rene Girarda zatrudniono Jeana Fernandeza. Mistrzowie Francji, zespół PSG, również przystąpili do rozgrywek z nowym szkoleniowcem na ławce. Carlo Ancelotti został zastąpiony przez Laurenta Blanca. Wszyscy podstawowi zawodnicy z zeszłego sezonu postanowili zostać na Parc des Princes, a do drużyny dołączyli Edinson Cavani, Lucas Digne oraz Marquinhos.

Zdecydowanym faworytem była oczywiście drużyna aktualnych mistrzów Francji. Nikt chyba nie wyobrażał sobie innego rezultatu niż zwycięstwo paryżan. A tu już od samego początku meczu okazało się, że Montpellier łatwo skóry nie sprzeda. Pierwsze fragmenty meczu to wyrównana gra obu ekip w środkowej strefie boiska. Jednym wartym zaznaczenia momentem była główka Lavezziego z 8. minuty, która wylądowała w ramionach bramkarza gospodarzy.
W 10. minucie cały La Mosson wybuchł radością, kiedy to bramkę strzelił Cabella. Pomocnik Montpellier odebrał najpierw piłkę w środku pola Ibrahimoviciowi i zagrał do Herrery, którego strzał został zablokowany. Jednak do bezpańskiej piłki dobiegł właśnie Cabella i mocnym strzałem zaskoczył Sirigu. Podziałało to na piłkarzy Blanca jak czerwona płachta na byka.
Kolejne kilkanaście minut to spory napór PSG. Swoich uderzeń z dalszej odległości próbowali Jallet i Lucas. Jednak ich strzały były niecelne. W 29. minucie na soczysty strzał z 25. metrów zdecydował się Ibrahimović, ale tym razem to Jourdren wykazał się wielkimi umiejętnościami bramkarskimi. Po intensywnych atakach paryżan Cabella miał swoją szansę na podwyższenie prowadzenia. Po szybkim kontrataku strzał zawodnika gospodarzy przeszedł minimalnie obok słupka. Do przerwy wynik się już nie zmienił i ku radości zgromadzonych kibiców do szatni piłkarze schodzili przy 1:0 dla miejscowych.
Po powrocie zawodników na plac gry byliśmy świadkami festiwalu bardzo groźnych i minimalnie niecelnych strzałów. Po stronie gospodarzy to Herrera nie trafił w światło bramki, a zawodnikami gości, którzy nie nastawili dobrze celowników, byli Lucas i Ibrahimović. Jednak w 60. minucie na tablicy świetlnej było już 1:1. Pastore mocno dośrodkował na głowę „Ibry”, który zgrał piłkę do nadbiegającego Mawella, a ten dopełnił już formalności mocnym uderzeniem z lewej nogi.











