Stal Mielec wyrwała punkt z Rakowem. „Medaliki” do tej pory wygrywały ze Stalą poprzednie mecze. Największą gwiazdą dzisiejszego spotkania nie był żaden z piłkarzy, a główny sędzia, Daniel Stefański. Raków nie miał lekko. Piłkarze Stali postawili bardzo twarde warunki i już od pierwszych minut zamknęli środek pola i zmusili „Medaliki” do rozgrywania piłki bokami. W pierwszej połowie gra skupiła się głównie na walce o środek pola. Obie ekipy wykreowały sobie mało sytuacji, mimo to Stal była bliższa bramki.
Sędziowanie w Mielcu
Arbitrem spotkania był Daniel Stefański. Po dzisiejszym meczu kibice obu drużyn mogą mieć spore pretensje do sędziowania. W 11. minucie Mateusz Mak odebrał piłkę Svarnasowi, podał do Hinokio, a ten wpakował piłkę do siatki. Stal Mielec objęła prowadzenie i zapowiadało się na sensację. Piłkarze Rakowa twierdzili, że piłka opuściła boisko przed podaniem Maka. Sędzia Stefański postanowił sprawdzić VAR. Decyzja? Mateusz Mak odbierając piłkę, faulował obrońcę Rakowa. Cofnięto bramkę i podyktowano rzut wolny.
Remis nie dawał za wiele obu ekipom. Wygrana Rakowa mogła im pomóc zbudować większą przewagę w wyścigu o mistrzostwo. Gdyby natomiast wygrała Stal, mogłaby się zbliżyć na dwa punkty do miejsc pucharowych. Pierwsza połowa przebiegła bez wielu kluczowych sytuacji. Obie ekipy nie wykreowały sobie kolejnej szansy na zdobycie gola. Sędzia co trochę odgwizdywał przewinienia. Nie podobało się to publiczności, która kierowała w stronę arbitra gwizdy i okrzyki niezadowolenia.
Po przerwie doszło do kolejnej kontrowersji. W 66. minucie rzut wolny przed polem karnym wykonywał Ivi Lopez. Hiszpan upodobał sobie Stal. We wszystkich dotychczasowych meczach strzelił gola. Piękny spadający strzał trafił do bramki, a „Medaliki” objęły prowadzenie. Po chwili sędzia podszedł do VAR-u. Decyzją arbitra odgwizdano spalonego. W momencie dotknięcia piłki Stratos Svarnas znajdował się na pozycji spalonej, co poskutkowało cofnięciem wyniku.
Dwie Stale Mielec
Pierwsza połowa w wykonaniu Stali Mielec mogła się podobać. Nie pozwolili zepchnąć się w pole karne. Kilka razy postraszyli kontrami i całkowicie zamknęli środek pola. Strzelili nawet jako pierwsi gola, chociaż ten nie został uznany. Hinokio rządził w środku pola. Bardzo dobrze rozgrywał piłkę. Łączył obronę z linią ataku i także zagroził bramce Rakowa. Były zawodnik Zagłębia Lubin był szefem Stali w tym meczu.











