Sezon 2026/2027 nabiera tempa na każdym szczeblu rozgrywkowym w Polsce. Również za granicą ligi wracają do rywalizacji w nowych zestawieniach personalnych. Jednak na rynku transferowym wciąż są Polacy bez klubu, którzy po zakończeniu poprzednich umów wciąż oczekują ze złożeniem podpisu pod nowym, interesującym projektem.
Poniższa lista mogłaby być dłuższa, lecz w ostatnich dniach kilku zawodników znalazło nowe miejsca zatrudnienia. Zakładkę „Polacy bez klubu” opuścili m.in. Daniel Rumin, który podpisał kontrakt z Polonią Bytom, czy Mateusz Wieteska, który związał się z Wieczystą Kraków. Na rynku transferowym są wciąż dostępni Polacy bez klubu, którzy mogą okazać się łakomym kąskiem w drugiej części okna transferowego.
Polacy bez klubu: byli reprezentanci wciąż czekają
Po rozstaniu z tureckim Kocaelispor wciąż bez klubu pozostaje Karol Linetty. Mimo jednostronnego przedłużenia umowy ze swoim byłym już klubem 31-latek nie udał się w lipcu na okres przygotowawczy z drużyną, co było jasnym sygnałem, że oprócz wysokiej pensji 47-krotnego reprezentanta Polski czeka nad Bosforem co najwyżej ławka rezerwowych. Ostatecznie pomocnik rozwiązał umowę i zakończył niezbyt udaną przygodę w Turcji. W 28 meczach zanotował co prawda trzy asysty, lecz jak widać, nie wpłynęło to na silną pozycję w zespole.
Linetty po rozwiązaniu umowy powrócił na Bułgarską w Poznaniu. Mimo udziału w treningach z drużyną Lech postawił sprawę jasno: to tylko gościnne występy wychowanka. Nie jest znana zatem przyszłość byłego zawodnika Torino czy Sampdorii Genua. W kontekście przyszłości i nowego klubu Linettego wspominało się o krakowskich ekstraklasowiczach oraz kierunku dobrze mu znanym – włoskim. Do tej pory nie ogłoszono oficjalnie żadnego transferu.
Niewypał transferowy Rakowa
Zimą Paweł Dawidowicz po ponad dziesięciu latach powrócił do Polski i związał się z Rakowem Częstochowa. Półroczna przygoda z zespołem spod Jasnej Góry nie była jednak udana. 31-latek zagrał tylko w dziesięciu meczach ligowych, w których uzbierał 449 minut. Tylko trzykrotnie wystąpił od początku do końca danego meczu. Nie dziwi zatem, że doświadczony stoper z przeszłością w SL Benfica, Palermo czy Hellas Werona ponownie musi poszukiwać pracodawcy. Wydaje się, że polskie kluby nie skuszą się na zawarcie umowy z zawodnikiem, który mimo doświadczenia nie gwarantuje z miejsca wzmocnienia linii defensywy. Przeciwne mogę też być księgowe, taki ruch z pewnością obciążyłby bowiem klubowy budżet. Mimo wszystko mówiło się, że Lech Poznań sondował sprowadzenie Dawidowicza, lecz plan ten nie wszedł w życie.











