Rauno Sappinen przychodził do Piasta Gliwice z łatką jednego z najciekawszych zimowych transferów w PKO Ekstraklasie. Polskim kibicom dał o sobie znać jeszcze w barwach Flory Tallin. W eliminacjach do Ligi Mistrzów nastraszył Legię Warszawa, doprowadzając do wyrównania. Estończyk ma już za sobą sześć występów w nowym klubie, lecz jeszcze nie wpisał się na listę strzelców. Co może być tego przyczyną?
Nie będzie przesadą określenie, że postawa Sappinena jest jak na razie – delikatnie mówiąc – rozczarowująca. Ma co prawda jeszcze dużo czasu na to, aby udowodnić swoją wartość, lecz przychodził do Piasta jako bramkostrzelny napastnik, a tego jak na razie w polskiej lidze nie pokazuje.
Gwiazda ligi estońskiej
Sappinen zdaje się – na ten moment – podręcznikowym przykładem zawodnika, który czuje się dobrze tylko w rodzimej lidze, a gdy spróbuje swoich sił zagranicą, parzy się i wraca do ojczyzny. Napastnik reprezentacji Estonii większość kariery spędził we Florze Tallin, dla której był niekwestionowaną gwiazdą. Już w 2015 roku, mając zaledwie 19 lat, strzelił 16 bramek w 32 spotkaniach. W kolejnych dwóch sezonach polepszał ten dorobek, co poskutkowało półrocznym wypożyczeniem do znacznie silniejszej ligi belgijskiej. W zespole KFCO Beerschot zagrał jednakże zaledwie dwa mecze, w których nie udało mu się wpisać na listę strzelców.
Po powrocie do Estonii Sappinen ponownie przerastał swoją ligę, więc ponownie próbował swoich sił na zachodzie. Niestety, najpierw odbił się od holenderskiego FC Den Bosch, a następnie nie poradził sobie w słoweńskim NK Domzale. Zawsze gdy wracał do Flory, to strzelał seriami. Łącznie dla swojego macierzystego klubu uzyskał aż 146 trafień w 248 spotkaniach. Przyjazd do Polski jest natomiast dla 43-krotnego reprezentanta czwartym podejściem do „zachodniej” piłki.
Sappinen nadal bez trafienia
W naszym grudniowym artykule zauważyliśmy, że Estończyk nie jest tak skuteczny za granicą jak w swojej rodzimej lidze. Na jego nieszczęście wiele wskazuje na to, że sytuacja w Piaście Gliwice jest bliźniaczo podobna. Sappinen ma już za sobą sześć spotkań w barwach gliwickiej drużyny – pięć w lidze oraz jedno w Pucharze Polski – lecz nadal ani razu nie wpisał się na listę strzelców. Co więcej, jego statystyki nie wyglądają zbyt optymistycznie. Według portalu SofaScore w pięciu rozegranych jak dotąd spotkaniach w ekstraklasie oddaje on zaledwie 0.8 strzałów na mecz (z czego 0.4 są celne), ma średnio 23.8 kontaktów z piłką oraz średnio dziewięć celnych podań na mecz, co daje mu skuteczność na poziomie 68%.












