W sobotę rozegrano ćwierćfinałowe mecze Pucharu Anglii. W pierwszym lepsi okazali się piłkarze Porstmouth, którzy pokonali Birmingham City 2:0, natomiast w derbach Londynu, czyli starciu Fulham z Tottenhamem, kibice nie zobaczyli bramek. Mecz zostanie powtórzony na White Hart Lane.

Premiership dla ekipy z Portsmouth jest przegrany, tylko cud sprawiłby, żeby podopieczni Avrama Granta uniknęli spadku do Championship. Jednak „Pompeys” skoncentrowali teraz swoją uwagę na Pucharze Anglii. Czerwona latarnia Premiership kroczyła od zwycięstwa do zwycięstwa i bez większych problemów dotarła do ćwierćfinału, gdzie miała się spotkać na własnym stadionie z beniaminkiem z Birmingham City. Już od początku spotkania gospodarze ruszyli do ataku, świetne okazje jednak marnowali John Utaka i Cameron Jerome. Widać było dużą wolę walki i determinację w ekipie Avrama Granta, Birmingham zostało zepchnięte do głębokiej defensywy. Mimo kilku dogodnych okazji pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem. Druga połowa również zaczęła się od nękania bramki „Blues” przez piłkarzy Portsmouth. Jednak dopiero w 67. minucie meczu ataki przyniosły skutek za sprawą Fredericka Piquionne, który wykorzystał chaos na polu karnym rywali i z kilku metrów wpakował piłkę do bramki. 180 sekund później było już 2:0, a swoje drugie trafienie dołożył francuski napastnik wypożyczony z Olympique Lyon. Goście chcieli strzelić chociaż honorową bramkę jednak nie pozwolił im na to świetnie dysponowany w tym dniu David James. Do końca spotkania wynik nie uległ zmianie i Portsmouth zapewniło sobie grę w półfinale. Warto dodać, że „Pompeys” zdobyli Puchar Anglii w 2008 roku, może i tym razem uda im się sięgnąć po to trofeum.
Bezbarwne derby Londynu
W drugim meczu spotkały się dwie ekipy ze stolicy Anglii – Fulham i Tottenham Hotspur. Wielu dziennikarzy sądziło, że mecz będzie obfitował w ciekawe sytuacje podbramkowe i zakończy się zwycięstwem jakiejkolwiek drużyny. Ale rzeczywistość pokazała, jak bardzo się pomylili. Spotkanie było bardzo wyrównane i oba zespoły podeszły do siebie z wielkim dystansem. Dużo lepsze wrażenie wywarły „Koguty”, które stworzyły kilka dogodnych sytuacji. Jednak ani Peter Crouch, ani Nico Krancjar nie potrafili pokonać Marka Schwarzera. Fulham, które było gospodarzem tego pojedynku również oddało kilka groźnych strzałów, jednak bez problemu były bronione przez Gomeza. Spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem i mecz zostanie powtórzony na White Hart Lane. „Koguty” pokazały w tej edycji Pucharu Anglii, że są mocne tylko u siebie i mimo remisów na wyjeździe odprawiały z kwitkiem Bolton i pogromcę Manchesteru United – Leeds.











