Śląsk Wrocław wraca do PKO BP Ekstraklasy jako zupełnie inna drużyna niż ta, która rok temu żegnała się z ligą. We Wrocławiu wiele się zmieniło. Od sposobu gry, przez kadrę, aż po atmosferę wokół zespołu. Czy to jednak wystarczy, aby spokojnie utrzymać się w PKO BP Ekstraklasie i rozpocząć nowy rozdział w historii klubu?
Śląsk ma duży atut w postaci Ante Šimundžy
Śląsk swój awans może przypisać wielu osobom. W pewnym momencie nie było osoby związanej z klubem bądź z Radą Miasta Wrocław, która nie mówiłaby, jak dumna jest z tego sukcesu. Jednak największym zwycięzcą wydaje się trener Ante Šimundža. Przychodził do klubu w momencie, gdy WKS był już praktycznie jedną nogą w 1. lidze. Mimo bardzo dobrej rundy wiosennej nie zdołał uratować Śląska przed spadkiem, ale podjął się wyzwania przywrócenia klubu do ekstraklasy. Runda jesienna była bardzo słaba i pojawiły się realne obawy, czy Słoweniec nie zostanie zwolniony. Mimo licznych debat w mediach, wewnątrz klubu oraz wśród władz Śląska ostatecznie podjęto decyzję o zmianach na najwyższych stanowiskach, pozostawiając trenera na swoim miejscu.
Wiosna była dla niego szansą na naprawienie niepowodzeń z jesieni. Nie było to łatwe, bo zimą Śląsk stracił swojego kapitana Serafina Szotę, a taka sytuacja mogła negatywnie wpłynąć na zespół pod względem mentalnym. W przerwie zimowej Ante Šimundža zmienił zarówno ustawienie, jak i model gry Śląska. Zamiast ofensywnego futbolu w systemie 1-4-2-3-1 zdecydował się na wariant z trójką środkowych obrońców oraz wahadłowymi. Przez cały obóz przygotowawczy duży nacisk kładziono na poprawę gry w defensywie, która wcześniej była największym problemem drużyny.
Pierwsze dwa spotkania przyniosły zaledwie jeden punkt i nadal pojawiały się wątpliwości, czy pozostawienie Šimundžy na stanowisku było dobrą decyzją. Przełomowy okazał się mecz z Odrą. Nie tylko dlatego, że Śląsk po raz pierwszy od października wygrał ligowe spotkanie. To właśnie od tego momentu WKS rozpoczął serię, która trwa de facto do dziś. Śląsk pozostaje niepokonany od 15 lutego, wygrał aż dziewięć z trzynastu spotkań. Wiosną trener Šimundža pokazał, dlaczego w wielu krajach jest uznawany za bardzo dobrego szkoleniowca. To pierwszy od dłuższego czasu trener Śląska, który zdołał wyprowadzić zespół z głębokiego kryzysu i osiągnął cel, jakim był awans do ekstraklasy.
Ante Simundza nominowany do nagrody dla najlepszego trenera maja w @_1liga_ 🎖️#InAnteWeTrust ✊ pic.twitter.com/vdZB27yOFv
— Śląsk Wrocław (@SlaskWroclawPl) June 3, 2026
Transfery Śląska na ekstraklasę
Śląsk mimo awansu zmagał się z problemami kadrowymi nawet na poziomie 1. ligi. Podstawowa jedenastka w rundzie wiosennej prezentowała się bardzo solidnie i była dobrze poukładana. Problemy zaczynały się jednak w momencie spojrzenia na ławkę rezerwowych. Już w maju było widać, że Śląsk nie jest gotowy na realia ekstraklasy, dlatego konieczne było przeprowadzenie wielu transferów.
Do tej pory Wrocławianie dokonali siedmiu transferów, które w większości mogą budzić optymizm. Oczywiście są również ruchy, przy których można postawić znak zapytania. Warto jednak zwrócić uwagę na jedną rzecz. Śląsk nie sprowadził piłkarzy całkowicie poza rytmem meczowym. To zasługuje na pochwałę, ponieważ przez wiele lat do Wrocławia trafiali zawodnicy, którzy najpierw musieli się odbudować kondycyjnie. Teraz wydaje się, że niemal każdy z nowych piłkarzy jest gotowy, by od razu pomóc drużynie w ekstraklasie.
Tym bardziej że całe okienko transferowe prowadzi Rafał Grodzicki. Jak dotąd może pochwalić się bardzo dobrą skutecznością na rynku transferowym. To za jego sprawą do klubu trafił między innymi wcześniej wspomniany Ante Šimundža. Swoją pracą zbudował duże zaufanie, dlatego mimo że część transferów wciąż budzi wątpliwości, większość z nich wygląda na przemyślane i potrzebne Śląskowi.
Grzegorz Tomasiewicz – Piast Gliwice – bez odstępnego
Tomasiewicz jest pierwszym piłkarzem, który trafił do Śląska Wrocław w tym oknie transferowym. Były zawodnik Piasta Gliwice i Stali Mielec podpisał z klubem dwuletni kontrakt z opcją przedłużenia o kolejny rok. Pomocnik jest bardzo dobrze znany kibicom PKO BP Ekstraklasy i śmiało można powiedzieć, że zespół Ante Šimundžy zyskał solidnego ligowca. W barwach Piasta rozegrał 142 spotkania, zdobył siedem bramek i zanotował osiem asyst.
Jest to piłkarz najlepiej odnajdujący się w środku pola. Wyróżnia go duża pracowitość, odpowiednie poruszanie się po boisku oraz dobre rozumienie założeń taktycznych trenera. Dodatkowym atutem Tomasiewicza jest jego wszechstronność. Nie ma praktycznie pozycji w pomocy, na której nie mógłby wystąpić. Może grać zarówno jako klasyczny środkowy pomocnik, jak i na pozycjach numer 6 oraz 10.
To bardzo solidne wzmocnienie Śląska. Być może nie jest to transfer, który wywoła ogromne emocje wśród kibiców, ale z pewnością jest drużynie potrzebny. W poprzednim sezonie Tomasiewicz rozegrał ponad 2300 minut w 34 spotkaniach, co daje średnio około 68 minut na mecz. Całościowo ten transfer wygląda bardzo dobrze i zasługuje na dużego plusa.
Malaly Dembélé – Sarıyer SK – bez odstępnego
To właśnie wobec niego pojawiają się największe wątpliwości spośród wszystkich nowych zawodników Śląska Wrocław. 28-letni napastnik ma w swoim CV występy na całkiem dobrym poziomie, jakim bez wątpienia jest Ligue 2. W ostatnich sezonach Francuz grał jednak na zapleczu tureckiej ekstraklasy. Dodatkowo nigdy nie słynął z dużej liczby zdobywanych bramek. Najlepszy ligowy wynik Dembélé to osiem goli w jednym sezonie. Poza ciekawie brzmiącym nazwiskiem zaczęły więc pojawiać się pytania, czy rzeczywiście jest to odpowiednie wzmocnienie na poziom PKO BP Ekstraklasy.
Sam profil piłkarski daje jednak więcej powodów do optymizmu. To zawodnik stworzony do gry w systemie z dwoma napastnikami. Może również występować na skrzydłach, co daje trenerowi większe możliwości rotacji. Jego największymi atutami są szybkość i drybling, dzięki którym potrafi sam stworzyć sobie sytuację bramkową. Znacznie gorzej wygląda jednak skuteczność. Dembélé często dochodzi do okazji, ale równie często ma problemy z ich wykorzystaniem. Nie wydaje mi się, aby był kandydatem do gry w podstawowym składzie. Bardziej widzę w nim wartościowego zmiennika, który swoją dynamiką i umiejętnością gry jeden na jednego będzie w stanie rozruszać ofensywę Śląska. W tym momencie trudno powiedzieć o nim coś więcej. Mimo że wystąpił już w kilku sparingach, na ostateczną ocenę tego transferu trzeba jeszcze poczekać.
Karol Niemczycki – FC Ashdod – bez odstępnego
Śląsk pilnie potrzebował bramkarza do rywalizacji z Michałem Szromnikiem, który ma problemy w niektórych aspektach swojej gry. Mimo dobrej postawy na linii bramkowej golkiper WKS-u ma trudności z rozegraniem piłki oraz grą na przedpolu. Pod tym względem Niemczycki prezentuje się obecnie znacznie lepiej. Nowy bramkarz Śląska był jednym z najlepiej radzących sobie golkiperów w lidze izraelskiej pod względem wyjść do dośrodkowań. Dobrze wypadał również w statystyce liczby interwencji na mecz, notując średnio 2,95 obrony.
Niemczycki ma za sobą nieudaną przygodę w Niemczech. Również pobyt w Izraelu trudno uznać za w pełni udany, ponieważ jego zespół spadł z ligi. Mimo to sam transfer wygląda obiecująco. Wydaje się, że Niemczycki jest bardziej kompletnym bramkarzem od Szromnika. Oprócz dobrej gry na linii oferuje także większy spokój w rozegraniu piłki i pewniejsze zachowanie na przedpolu. Dla samego zawodnika również jest to dobry ruch. Jeśli przeniesie swoją dobrą dyspozycję na boiska PKO BP Ekstraklasy, może stać się jednym z ważniejszych ogniw Śląska Wrocław. Potencjał z pewnością ma bardzo duży.
Karol Niemczycki nowym zawodnikiem Śląska! 🇮🇹
26-letni polski golkiper zasila szeregi WKS-u na zasadzie wolnego transferu. Nowa umowa będzie obowiązywać do końca sezonu 2027/28 z możliwością przedłużenia o kolejne dwanaście miesięcy.
Witamy we Wrocławiu! #Niemczycki2028 👋 pic.twitter.com/TzBBtPub8C
— Śląsk Wrocław (@SlaskWroclawPl) June 17, 2026
Enis Shabani – HNK Vukovar 1991 – bez odstępnego
Jak na razie jest to jeden z najciekawszych piłkarzy, którzy trafili do Śląska Wrocław w tym oknie transferowym. Albańczyk niemieckiego pochodzenia przez wiele lat szkolił się w akademii Mainz. Shabani z założenia najlepiej czuje się na pozycji numer 10, gdzie odpowiada za kreowanie gry i tworzenie sytuacji w środkowej strefie boiska. Równie dobrze może jednak występować jako środkowy pomocnik, ponieważ również w grze defensywnej prezentuje się solidnie. To zawodnik o bardzo ciekawym profilu, choć już na tym etapie można wskazać kilka elementów wymagających poprawy.
Jednym z nich jest jego agresywny styl gry. W poprzednim sezonie Shabani obejrzał sześć żółtych kartek i popełnił 39 fauli. Nie są to liczby jednoznacznie niepokojące, ale pokazują, że gra bardzo intensywnie i momentami podejmuje zbyt duże ryzyko. W pierwszych sparingach prezentował się całkiem dobrze i daje kibicom sporo powodów do optymizmu. Jeśli zostanie odpowiednio wprowadzony do zespołu, może bardzo pomóc Śląskowi. W tym momencie wygląda obiecująco, a kolejne występy powinny pozwolić lepiej ocenić jego potencjał.
Dominik Szala – Górnik Zabrze – wypożyczenie
Śląsk potrzebował dodatkowego środkowego obrońcy, który poszerzyłby rywalizację w kadrze. Właśnie w taki sposób należy patrzeć na ten transfer. Dominik Szala jest uznawany za duży talent, jednak trudno byłoby mu wywalczyć miejsce w składzie Górnika Zabrze. We Wrocławiu jego sytuacja wygląda korzystniej. Gra systemem z trójką środkowych obrońców może sprawić, że 20-latek otrzyma swoje szanse zarówno w PKO BP Ekstraklasie, jak i w Pucharze Polski.
Ostatnie miesiące spędził na wypożyczeniu do Stali Mielec, dla której rozegrał 11 spotkań, praktycznie nie schodząc z boiska. Po jego przyjściu gra Stali w defensywie wyglądała zdecydowanie lepiej, a wraz z Israelem Puertą stworzył podstawową parę środkowych obrońców. Na początku Szala najprawdopodobniej będzie pełnił funkcję rezerwowego. Biorąc pod uwagę, że Śląsk pozyskał na tę pozycję jeszcze jednego zawodnika, trudno wyobrazić sobie, aby od razu wskoczył do podstawowego składu. Mimo to powinien otrzymać swoje szanse, tym bardziej że klub zapewnił sobie możliwość wykupienia go z Górnika po zakończeniu wypożyczenia.

Irodotos Christodoulou – Krasava ENY – 135 tysięcy euro
Jest to jak dotąd jedyny transfer gotówkowy Śląska w tym oknie transferowym. Cypryjczyk jest przede wszystkim kojarzony z agresywną grą w defensywie oraz dużą determinacją w pojedynkach powietrznych. Dodatkowym atutem jest fakt, że ma doświadczenie w grze systemem z trójką środkowych obrońców, co wydaje się bardzo istotne. Co więcej, jest lewonożnym stoperem, którego Śląsk poszukiwał od dłuższego czasu.
Nie oznacza to jednak, że jest zawodnikiem bez wad. Christodoulou ma problemy w pojedynkach fizycznych, co w PKO BP Ekstraklasie może okazać się sporym problemem. Dodatkowo przez bardzo agresywne doskoki do rywali często zostawia za sobą wolną przestrzeń, którą przeciwnicy mogą wykorzystać. Mimo tych mankamentów 24-letni obrońca jest na Cyprze uznawany za jednego z najlepszych zawodników na swojej pozycji. Pojawiały się nawet głosy, że mógłby otrzymać powołanie do seniorskiej reprezentacji kraju. Potencjał z pewnością w nim jest, a transfer do Śląska ma pomóc mu w dalszym rozwoju. Już wcześniej próbował swoich sił w Austrii i Czechach, jednak nie zdołał się tam przebić. Śląsk będzie dla niego pierwszym naprawdę poważnym klubem poza ojczyzną.
Alex Timossi Andersson – Brommapojkarna – bez odstępnego
Ostatnim transferem Śląska jest jak na razie Alex Timossi Andersson. Jest to prawy wahadłowy, który w swojej karierze zdążył reprezentować takie kluby jak Bayern Monachium czy Heerenveen. To kolejny zawodnik, o którym można powiedzieć, że nie jest przywiązany do jednej konkretnej roli. Szwed może występować praktycznie na każdej pozycji związanej z prawą stroną boiska. W swojej karierze zdarzały mu się występy zarówno jako skrzydłowy, jak i boczny obrońca. Timossi Andersson to piłkarz bardzo nastawiony na grę ofensywną. Dysponuje bardzo dobrym przyspieszeniem, solidną grą jeden na jednego oraz dokładnymi dośrodkowaniami z bocznych sektorów boiska.
Andersson od niemal trzech lat jest podstawowym zawodnikiem Brommapojkarny, która uchodzi za ligowego średniaka w Szwecji. Transfer do Śląska może otworzyć mu kolejne możliwości rozwoju po tym, jak udało mu się odbudować swoją pozycję w rodzimej lidze. W tym momencie wydaje się, że jest to najmocniejszy transfer Śląska w tym oknie. Klub pozyskuje bardzo zdolnego, a jednocześnie już doświadczonego zawodnika, za którego nie trzeba płacić odstępnego. Dodatkowo piłkarz może występować na kilku pozycjach, co wydaje się niezwykle ważne dla zespołu Ante Šimundžy. Wzmocnienie pozycji wahadłowego było dla Śląska koniecznością, ponieważ klub stracił już jednego zawodnika występującego na tej stronie boiska. Nie można również wykluczyć kolejnego odejścia, dlatego pozyskanie Anderssona wydaje się bardzo rozsądnym ruchem.
Śląsk może stracić fundamenty z wiosny?
Cała dobra gra Śląska na wiosnę była efektem nowego spojrzenia na zespół Ante Šimundžy. Gra z wahadłami okazała się bardzo dobrym rozwiązaniem, dzięki czemu Wrocławianie byli jedną z najmocniejszych ekip wiosny na poziomie 1. ligi. Nic więc dziwnego, że po zawodników występujących na tych pozycjach zaczęły zgłaszać się zagraniczne kluby z ugruntowaną marką. W taki sposób z klubem pożegnał się już Krzysztof Kurowski, który trafił do holenderskiego Twente. Byłemu już zawodnikowi Śląska wygasł kontrakt, dzięki czemu pozyskanie wahadłowego po bardzo udanej rundzie wiosennej nie było dla Holendrów trudnym zadaniem.
Twente jednak na tym nie poprzestaje i według doniesień zainteresowane jest również Michałem Rosiakiem. Były zawodnik młodzieżowych zespołów Arsenalu trafił do Wrocławia we wrześniu 2025 roku i niemal od razu stał się ważnym elementem podstawowego składu. Prawdziwa eksplozja jego formy nastąpiła jednak dopiero wiosną. Łącznie w poprzednich rozgrywkach Rosiak zanotował cztery gole oraz dwie asysty. Jeśli Śląsk w jednym oknie transferowym straci dwóch tak istotnych zawodników, może być to spory problem. Oczywiście klub ma zabezpieczenie w postaci Llinaresa, który niedawno podpisał nowy kontrakt, jednak głębia oraz wszechstronność na tych pozycjach mocno by się zmniejszyły. Z zespołem pożegnali się również inni zawodnicy, ale byli oni przede wszystkim związani z drugą drużyną Śląska.

Śląsk i jego sparingi
Śląsk jak dotąd w trakcie przygotowań rozegrał cztery mecze towarzyskie. Dwa z nich były spotkaniami z niżej notowanymi rywalami i zakończyły się bardzo wysokimi zwycięstwami WKS-u. Pierwsze starcie miało bardziej charakter imprezy niż rzeczywistego, wymagającego sparingu. Wrocławianie pokonali Bielawiankę Bielawa aż 11:0. Drugim podobnym spotkaniem był mecz z beniaminkiem 2. ligi, Lechią Zielona Góra, zakończony zwycięstwem Śląska 6:0.
Dwa pozostałe sparingi odbyły się jednak z zespołami, z którymi Śląsk jeszcze niedawno rywalizował na poziomie 1. ligi. Mecze z Odrą Opole oraz Chrobrym Głogów powiedziały nam zdecydowanie więcej o aktualnej formie poszczególnych zawodników. Duży plus należy zapisać przy Mokrzyckim, który nadal pozostaje bardzo ważnym elementem zespołu. Dobre spotkania ma również za sobą Przemysław Banaszak, jednak widać po jego grze, że potrzebuje dodatkowego wsparcia w ofensywie. Nowi zawodnicy WKS-u także zaprezentowali się pozytywnie, a najwięcej jakości pokazali zdecydowanie Grzegorz Tomasiewicz oraz Irodotos Christodoulou. Problem pojawił się jedynie przy Malayu Dembélé, który najprawdopodobniej zmaga się z problemami zdrowotnymi.
Przed startem sezonu Śląsk rozegrał jeszcze sparing z czeskim FC Zlín, który zakończył się zwycięstwem WKS-u 3:1. Bardzo dobre spotkanie rozegrał Marjanac, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców i był jednym z najlepszych zawodników na boisku. Kolejny solidny występ zanotował również Michał Rosiak, potwierdzając dobrą dyspozycję z okresu przygotowawczego. Wrocławianie imponowali przede wszystkim skuteczną grą z kontrataku oraz dobrze zorganizowaną defensywą, dzięki czemu zakończyli letnie sparingi w bardzo dobrych nastrojach.

Miasto w końcu sprzeda Śląsk?
Ten etap prędzej czy później będzie musiał nastąpić w trakcie sezonu. Już od kilku lat towarzyszą nam spekulacje dotyczące tego, kto tym razem może być zainteresowany przejęciem Śląska. Niestety ostatnie wydarzenia w tej sprawie pokazują pewną niechęć miasta do sprzedaży klubu, a WKS nadal pozostaje w finansowym marazmie. Samo dosypywanie kolejnych milionów z budżetu miasta nie rozwiąże problemu, ponieważ zadłużenie klubu oraz jego potrzeby finansowe wciąż rosną. Jest to efekt wielu lat nieefektywnego zarządzania Śląskiem przez osoby związane z miejskimi strukturami. Dopóki WKS nie zostanie sprywatyzowany albo nie zacznie lepiej zarządzać własnymi finansami, trudno będzie mu na dłuższą metę rywalizować w ekstraklasie.
Mimo całkiem udanego okna transferowego, jak na możliwości Śląska, może to po prostu nie wystarczyć. PKO BP Ekstraklasa jest obecnie ligą, w której kluby pokroju Wisły Płock potrafią wydać na jednego zawodnika 800 tysięcy euro. Dla porównania rekordem transferowym Śląska nadal pozostaje transfer Sebastiana Mili z sezonu 2008/2009. Oczywiście nie oznacza to, że Śląsk jest skazany na spadek. W dłuższej perspektywie klub może jednak mieć ogromne problemy z utrzymaniem tempa rozwoju oraz finansowej rywalizacji z innymi zespołami PKO BP Ekstraklasy.
Śląsk jest klubem o ogromnym potencjale w skali całego kraju. We Wrocławiu jest wszystko, co może pomóc drużynie osiągnąć duży sukces. Duże miasto, liczna społeczność kibiców oraz nowoczesny stadion. Zawsze jednak czegoś brakuje, a tym brakującym elementem może okazać się zmiana właścicielska. Rozpoczęcie nowego procesu sprzedaży klubu wydaje się jedynie kwestią czasu. Wszyscy związani ze Śląskiem mają nadzieję, że sytuacja WKS-u w końcu wróci do normalności.
Ekstraklasa nie zaskoczy Śląska?
Po awansie pierwszym celem każdego beniaminka jest spokojne utrzymanie się w lidze. Ze Śląskiem powinno być podobnie i raczej trudno oczekiwać czegoś więcej już w pierwszym sezonie po powrocie do ekstraklasy. Wrocławianie nadal mają momenty w swojej grze, w których wyglądają gorzej, a na najwyższym poziomie takie fragmenty mogą być bardzo kosztowne. W tym momencie Śląsk można umieścić w drugiej części tabeli, w gronie zespołów walczących o utrzymanie.
Kadra została wzmocniona i na papierze wygląda lepiej niż w przypadku niektórych ekstraklasowych rywali. Mimo to aklimatyzacja nowych zawodników z pewnością jeszcze trochę potrwa, a sam początek sezonu zapowiada się dla Śląska niezwykle wymagająco. W pierwszych siedmiu kolejkach Śląsk zmierzy się aż z trzema zespołami, które będą występować w europejskich pucharach. Dodatkowo czekają go spotkania z Legią Warszawa oraz derbowy mecz z Zagłębiem Lubin. Tak trudny terminarz może zachwiać optymizmem wypracowanym podczas okresu przygotowawczego, co w przypadku beniaminka może być dużym problemem.
Przewiduję, że Śląsk zakończy sezon w przedziale miejsc 12-15, uwzględniając również możliwość walki o utrzymanie do samego końca. Środek tabeli wydaje się obecnie mało prawdopodobnym scenariuszem, chyba że drużyna bardzo pozytywnie zaskoczy. Oczekiwania wobec Śląska nie są wygórowane. We Wrocławiu wszyscy kibice mają jednak nadzieję, że klub na długie lata zadomowi się w ekstraklasie i uniknie kolejnych spadków.