Śląsk Wrocław ogłosił transfer Alexa Timossiego Anderssona. 25-letni prawy wahadłowy w przeszłości reprezentował barwy Bayernu Monachium oraz Heerenveen. Do beniaminka PKO Ekstraklasy trafia na zasadzie transferu definitywnego i już teraz wydaje się bardzo dużym wzmocnieniem wrocławskiej drużyny.
Alex Andersson może być kozakiem?
Alex Timossi Andersson już we wcześniejszych latach uchodził za jeden z największych talentów szwedzkiej piłki. Prawy wahadłowy wyróżnia się przede wszystkim grą ofensywną i potrafi dać swojej drużynie naprawdę sporo jakości pod bramką rywala. Dysponuje bardzo dobrym dryblingiem, mocnym przyspieszeniem, a także świetnym dośrodkowaniem. Chętnie podłącza się do akcji ofensywnych i nie boi się pojedynków z rywalami.
Szwed dobrze odnajduje się również w zespołach opartych na wyraźnych założeniach taktycznych, co powinno odpowiadać stylowi pracy Ante Simundzy. Dodatkowo jest bardzo mobilny i pod względem wydolnościowym prezentuje wysoki poziom, dlatego powinien bez większych problemów odnaleźć się w intensywnym sposobie gry. Aktualnie wydaje się, że Alex Timossi Andersson jest najciekawszym transferem Śląska Wrocław tego lata. Do klubu trafia piłkarz, który przez ostatnie trzy lata regularnie grał na solidnym poziomie. Przy brakach, które bez wątpienia wciąż ma Śląsk, ten ruch wygląda na bardzo przemyślany i może okazać się jednym z najlepszych transferów wrocławskiego klubu w ostatnich oknach transferowych. Jeżeli Szwed szybko odnajdzie się w realiach PKO Ekstraklasy, ma wszystko, by stać się jednym z liderów zespołu. Teraz pozostaje już tylko czekać na jego debiut w barwach WKS-u.
Kariera Anderssona jest bogata i wygląda naprawdę solidnie
Dużym plusem tego transferu jest fakt, że Alex Timossi Andersson nie trafia do Wrocławia jako całkowicie anonimowy piłkarz. Szwed był szkolony w Bayernie Monachium, którego zawodnikiem pozostawał przez cztery lata. W tym czasie był również wypożyczany do klubów ze Szwecji oraz Austrii. To właśnie podczas pobytu w SK Austrii Klagenfurt zwrócił na siebie większą uwagę. Pokazał wtedy, że ma potencjał, by grać na solidnym europejskim poziomie.
Ostatecznie nie przebił się jednak do pierwszego zespołu Bayernu, dlatego po udanym okresie w Austrii przeniósł się do holenderskiego Heerenveen. Tam również nie zdołał na stałe wywalczyć miejsca w podstawowym składzie. Jego przygoda w Eredivisie trwała zaledwie rok, jednak trudno powiedzieć, że był zawodnikiem całkowicie pomijanym. Najczęściej pełnił funkcję rezerwowego i regularnie pojawiał się na boisku, zazwyczaj na ostatnie 20–25 minut spotkań. Po zakończeniu przygody w Holandii wrócił do Szwecji, gdzie ponownie zaczął regularnie występować i odbudował swoją pozycję. To właśnie dzięki dobrej grze w IF Brommapojkarna Wszystko wskazuje na to, że we Wrocławiu również powinien odgrywać ważną rolę.











