W spotkaniu wieńczącym 25. kolejkę Barclays Premier League grająca u siebie Aston Villa musiała uznać wyższość zawodników Manchesteru City. Jedyną bramkę w tym spotkaniu zdobył Joleon Lescott. Przez większy okres meczu gra gospodarzy była bardzo niemrawa, bezbarwna. Podopieczni Aleksa McLeisha przebudzili się dopiero w ostatnim kwadransie gry i na sekundy przed końcem, za sprawą Darrena Benta, byli bardzo blisko wyrównania.
Pierwszą groźną sytuację oglądaliśmy już w 3. minucie. David Silva długim podaniem doskonale obsłużył Sergio Aguero. Argentyńczyk przyjął piłkę, obrócił się i oddał strzał na bramkę Givena. Uderzenie poszybowało jednak wprost w golkipera Villi, ten nie miał problemu z jego obroną. Niezwykle aktywni w początkowym okresie spotkania byli skrzydłowi „The Citizens” – James Milner oraz Adam Johnson. Zwłaszcza ten drugi nieustannie dawał się we znaki występującemu na nietypowej dla siebie pozycji lewego obrońcy Cuellarowi.

W 15. minucie meczu trochę szumu narobili w końcu także gospodarze. Zawodnicy „The Villans” przedostali się pod bramkę rywali, akcja zakończyła się jednak niepowodzeniem, zadecydował o tym błąd techniczny Robbiego Keane’a. Niedługo później, w krótkim odstępie czasu, dwukrotnie zaatakowali podopieczni Roberto Manciniego. Najpierw ładnym, indywidualnym rajdem popisał się Silva. Z niebywałą łatwością zgubił on Gardnera, jego strzał zza pola karnego był jednak zbyt lekki. Nie upłynęło jeszcze 120 sekund, a z dystansu ponownie uderzał gracz Manchesteru. Był nim Gareth Barry. Strzał defensywnego pomocnika „The Citizens” również był anemiczny – Given bez problemu złapał piłkę.
Najbliżej bramki było w 28. minucie. Po soczystym strzale Adama Johnsona piłka odbiła się od słupka bramki gospodarzy, po czym wyleciała poza linię końcową. Gdyby tylko zawodnik przymierzył nieco precyzyjniej… Gracze Manchesteru nie odpuszczali. Niedługo po akcji Johnsona wspaniałym dryblingiem w „szesnastce” Aston Villi popisał się Aguero. Argentyńczyk mijał defensorów rywali niczym tyczki. Zwieńczenie samotnego wypadu snajpera City w pole karne nie było już takie imponujące. Jego uderzenie poszybowało wysoko nad poprzeczką.
Podopieczni Aleksa McLeisha nie istnieli na murawie. Ich gra ograniczała się w zasadzie do prób przeszkadzania graczom z Manchesteru. Żadnych efektownych, kreatywnych zagrań w wykonaniu graczy Aston Villi w pierwszej odsłonie spotkania nie było. Goście natomiast nieustannie próbowali zdobyć bramkę. Dwoił się i troił Aguero, z rzutu wolnego niebezpiecznym uderzeniem popisał się Kolarov. Wszystko to jednak bez skutku. Pierwsza połowa spotkaniu na Villa Park bez bramek.












