Niesamowita dyspozycja Liverpoolu w obecnej edycji Ligi Mistrzów sprawia, że „The Reds” są na najlepszej drodze do finałowego starcia w Kijowie. Występy na arenie międzynarodowej spowodowały jednak, że podopieczni Kloppa grają praktycznie co trzy, cztery dni. Intensywny kalendarz i kolejne urazy sprawiały, że pole manewru niemieckiego menedżera w rotowaniu składem jest obecnie praktycznie żadne.
Kilka tygodni po rozpoczęciu swojej przygody z angielskim futbolem Jürgen Klopp ujawnił, że jest przeciwnikiem systemu wypożyczeń młodych zawodników, który od lat funkcjonuje w Premier League. Niemiec zapowiedział wówczas duże zmiany dotyczące funkcjonowania tego aspektu w Liverpoolu.
– Uważam, że nie zawsze powinno się oddawać młodych zawodników innym klubom. Wywierasz wtedy na nich dodatkową presję, która nie jest potrzebna w tym wieku. Codziennie grasz z doświadczonymi zawodnikami i próbujesz udowodnić, że jesteś od nich lepszy. Każdy w domu oczekuje, że zrobisz kolejny krok – argumentował Klopp.
– Może powinniśmy nieco ostudzić atmosferę, przytrzymać tych piłkarzy w klubie, dać im pograć w rezerwach i dopiero wprowadzić do pierwszego składu. Zobaczymy, co się wydarzy w przyszłości. Zazwyczaj menedżer w Anglii nie ma zbyt dużo czasu na zmiany. Mimo to postaramy się wprowadzić nasze pomysły i w przyszłości udoskonalić niektóre rzeczy – deklarował Niemiec.
Dać im grać
Decyzja niemieckiego szkoleniowca była podyktowana w dużej mierze bardzo wąską kadrą, jaką dysponował Liverpool. W obliczu kontuzji graczy pierwszego zespołu szansę na grę dostaliby młodzi, dobrze rokujący gracze. Jednak okazji do występów w pierwszym zespole w rzeczywistości otrzymali bardzo niewiele. Przykładowo Marko Grujić grał przeważnie zaledwie kilka minut albo wcale. Podobnie było z wychowankami akademii Liverpoolu.
Plan zatrzymania utalentowanych graczy w klubie spowodował tylko zahamowanie rozwoju młodych graczy kosztem posiadania szerokiej kadry. Swoje umiejętności musieli pokazywać tylko na poziomie ligi rezerw, która jest znacznie słabsza od Championship. To zaplecze Premier League jest właśnie najczęściej poligonem doświadczalnym dla młodych graczy wypożyczanych z silniejszych klubów. To wszystko sprawiło, że po niemal trzech latach Klopp diametralnie zmienił stanowisko w sprawie wysyłania młodych zawodników do innych zespołów.
W letnim oknie transferowym niemiecki menedżer opierał się jeszcze wypożyczaniu swoich graczy. Do innych klubów w celu ogrania udali się tylko Divock Origi (do Wolfsburga) oraz Ryan Kent (do Freiburga). Sytuacja zdecydowanie zmieniła się w zimowym oknie transferowym. Kolejne pół roku pobytu tylko w zespole rezerw wprawiło w irytację najzdolniejszych młodych graczy.
Klopp znalazł się pod presją. Niemiec wyraził zgodę na kilka wypożyczeń, choć po wcześniejszym zapisaniu specjalnych klauzul dotyczących minimalnej liczby występów swoich graczy w nowych, tymczasowych klubach. Miało to zapobiec podobnym sytuacjom jak ta związana z Ryanem Kentem, który w obliczu braku perspektyw gry we Freiburgu przedwcześnie powrócił na Anfield Road.












